6 mld zł na podwyżki dla nauczycieli można znaleźć w budżecie - Augustyn, PO

Środa, 20 marca (11:51)

- Pieniądze na podwyżki dla nauczycieli są w budżecie państwa - przekonywała posłanka PO Urszula Augustyn. Jak wskazywała można je sfinansować uzyskując 6 mld zł m.in. z funduszy przeznaczonych na administrację, rezerw celowych i z rekompensaty dla mediów publicznych. Propozycję uzyskania 6 mld dla 600 tys. nauczycieli Augustyn przedstawiła na środowej konferencji prasowej wraz z b. minister edukacji, posłanką PO Krystyną Szumilas.

Zdjęcie

Posłanki PO Krystyna Szumilas (L) i Urszula Augustyn (P) /PAP
Posłanki PO Krystyna Szumilas (L) i Urszula Augustyn (P)
/PAP

- Szczególnie w urzędach, jednostkach centralnych, w administracji, budżety poszczególnych kancelarii bardzo mocno zostały podniesione" - mówiła Augustyn, dodając, że nie ma powodu, by wydatki na ten cel były podniesione. - Spokojnie można zmniejszyć budżety o 1,2 mld tylko i wyłącznie z samych kancelarii - dodała.
- Druga kwestia - rezerwy celowe, w których ukryto ponad 30 mld zł. Chcemy z tego zabrać tylko 2,6 mld - to naprawdę nie jest tak wiele - powiedziała Augustyn. - Dosyć finansowania dodatkowych premii dla ministrów, dosyć finansowania kolejnych miejsc dla Misiewiczów, te pieniądze można spokojnie wykorzystać na zasłużone podwyżki dla nauczycieli - podkreśliła.
 Innym proponowanym źródłem pozyskania pieniędzy na podwyżki dla nauczycieli jest - mówiła posłanka PO - "ostatnia podwyżka, ostatnia wpłata na konto Telewizji Polskiej - 1,26 mld zł" - rekompensatę w tej wysokości dla publicznej radiofonii i telewizji z tytułu utraconych w latach 2018-19 opłat abonamentowych zakłada niedawna nowela ustawy o opłatach abonamentowych.
 Pieniądze na podwyżki dla nauczycieli - wskazała Augustyn - można uzyskać również z zysku z NBP. "Szacowany na ok. 5 mld, bierzemy z niego tylko 1 mld zł" - powiedziała posłanka.
 - Panie premierze, jeśli tylko będzie pan chciał, jest pan w stanie jednym zgrabnym ruchem wykorzystać pieniądze, które dzisiaj są w budżecie i przekazać je na 1000-złotowe podwyżki dla nauczycieli - podsumowała Augustyn.
 Szumilas podkreślała, że "premier powinien usiąść z nauczycielami i nie mówić, że "jakoś tam da się ten problem rozwiązać", tylko podejść do tego problemu poważnie". - Dzisiaj nie ma czasu na politykę, dzisiaj jest czas na rozwiązanie konfliktu - podkreśliła b. szefowa MEN dodając, że "mija kolejny dzień i padają kolejne słowa pogardy i lekceważenia dla nauczycieli".
 Zaapelowała do premiera, rządu i do polityków PiS mówiąc, że "wystarczy jedna noc" i odpowiednia zmiana w budżecie może zostać uchwalona. - Opozycja jest całym sercem za tym, żeby znaleźć w budżecie pieniądze dla nauczycieli, możemy siedzieć całą noc i cały dzień, możemy przyjechać do Sejmu na dodatkowe posiedzenie Sejmu i ten budżetu uchwalić - powiedziała Szumilas, podkreślając, że "nie można czekać dłużej".
 Od 5 marca trwa referendum strajkowe zorganizowane przez Związek Nauczycielstwa Polskiego w ramach prowadzonego sporu zbiorowego. Potrwa do 25 marca. Odbywa się we wszystkich szkołach i placówkach, z którymi w ramach sporu zbiorowego zakończono etap mediacji, nie osiągając porozumienia co do żądania podwyższenia wynagrodzeń zasadniczych o 1 tys. zł. Jeśli taka będzie wyrażona w referendum wola większości, strajk ma się rozpocząć 8 kwietnia.
 Oznacza to, że jego termin może się zbiec z zaplanowanymi na kwiecień egzaminami zewnętrznymi: 10, 11 i 12 kwietnia ma się odbyć egzamin gimnazjalny, a 15, 16 i 17 kwietnia - egzamin ósmoklasistów. Matury mają się rozpocząć 6 maja.
 We wtorek prezes ZNP Sławomir Broniarz powiedział, że jeśli nic się nie wydarzy, to ma nadzieję, że do strajku przystąpi 85 do 90 proc. szkół. Dodał, że w strajku może uczestniczyć około 80-90 proc. nauczycieli.
 W środę wieczorem o postulatach nauczycieli dotyczących ich wynagrodzeń ma z premierem Mateuszem Morawieckim rozmawiać prezydent Andrzej Duda.

Artykuł pochodzi z kategorii: Zarobki

POLECANE zwiń