Neutralne zakończenie tygodnia dla głównej pary walutowej

Początek tygodnia był bardzo łaskawy dla pary EUR/USD. Ze swojego lokalnego dołka na poziomie 1,3550, kurs eurodolara rozpoczął swój trzydniowy rajd w kierunku oporu na 1,3850.

Początek tygodnia był bardzo łaskawy dla pary EUR/USD. Ze swojego lokalnego dołka na poziomie 1,3550, kurs eurodolara rozpoczął swój trzydniowy rajd w kierunku oporu na 1,3850.

Widać było, że na rynku panują bardzo pozytywne nastroje przez co apetyt na ryzyko przesuwał notowania tej pary na coraz wyższe poziomy. Wspólną walutę wspierały dane makroekonomiczne takie jak PMI dla przemysłu czy PMI dla usług, które okazały się być lepsze od prognoz. Ponadto rynki spekulowały, że rośnie prawdopodobieństwo podwyżki stóp procentowych w Strefie Euro, przez wyższy wskaźnik inflacji PPI zanotowany w styczniu. Jeszcze w środę kurs oscylował wokół 1,38, jednak czwartkowa konferencja szefa EBC Jeana Claude'a Tricheta podkopała ambicje byków na walkę o poziom 1,40. Według Tricheta, inflacja wzrost inflacji jest zaledwie krótkoterminowym problemem, ponieważ Europejski Bank Centralny prowadzi politykę zakotwiczenia jej tuż nad poziomem 2 proc. Ponadto ma jeszcze w zanadrzu sporo możliwości jej ograniczenia. Rynki odebrały te słowa jednoznacznie jako odsunięcie podwyżek stóp procentowych w Strefie Euro o kilka miesięcy. Cofnięcie pary EUR/USD następowało również po piątkowych danych, które okazały się być znacznie słabsze od zakładanych prognoz. Pod koniec tygodnia kurs oscylował w okolicach 1,36, przez co zniwelował całość tygodniowej zwyżki.

Reklama

Pary złotowe w pacie

Para USD/PLN tydzień rozpoczęła od korekty wcześniejszych wzrostów, które sięgnęły poziomu 2,91. Poprawiający się sentyment na rynku oraz rosnący kurs głównej pary walutowej, skutecznie podtrzymywał zapędy niedźwiedzi, przez co kurs tej pary dotarł do poziomu 2,81. Na umocnienie złotego wpływ miały również dane na temat PMI dla przemysły, który wzrósł mocniej niż oczekiwano. Ponadto możemy pochwalić się sporym wzrostem PKB, który wg GUS w całym 2011 roku wyniósł aż 3,8 proc. Nieco inaczej wyglądała sytuacja w drugiej części tygodnia, kiedy kurs pary odreagowywał dynamiczne spadki. W efekcie para USD/PLN tydzień zakończyła w pobliżu poziomu 2,8640. Podobnie sytuacja kształtowała się na parze EUR/PLN, która na początku tygodnia spadała i ustanowiła tygodniowy dołek w okolicach poziomu 3,89. Druga część tygodnia przyniosła konsolidacje w rejonie 3,90 i nawet znacznie odchylne od prognoz dane z rynku pracy nie zdołały wyciągnąć z letargu tej pary. W efekcie na koniec tygodnia kurs pary EUR/PLN kształtował się na poziomie 3,8940.

Egipt nadl straszy

Pomimo neutralnej końcówki tygodnia na rynku panuje nadal spora niepewność. Rynki może nie reagują już tak gwałtownie na gorące doniesienia z Afryki, jednak widmo zmian politycznych i gospodarczych w Egipcie, których jesteśmy świadkami, może odbić się echem na kondycji europejskich gospodarek. Warto zauważyć, że przez kanał Sueski, który jest częścią Egiptu przepływa większa część towarów z Azji. Jest to również bardzo ważny tranzyt ropy z zatoki perskiej. Ewentualne zagrodzenia tego przejścia może doprowadzić do krótkoterminowych wzrostów cen niektórych towarów konsumpcyjnych lub surowców. Sytuacja nie jest dramatyczna, jednak rynek jest przezorny, przez co w najbliższym czasie może nie być skłonny do podejmowania nadmiernego ryzyka, przez co w krótkim terminie pojawia się szansa na dalsze umocnienie dolara.

Michał Mąkosa

Sprawdź bieżące notowania walut na stronach Biznes INTERIA.PL

FMCM
Dowiedz się więcej na temat: notowania | EUR/USD | para | dolar | nastroje | rajd
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »