W norweskim raju praca wciąż czeka na Polaków

Niedziela, 8 maja 2016 (06:00)

Nie od dziś wiadomo, że Norwegia uchodzi za jeden z najbogatszych krajów, jeśli nie świata, to z pewnością Europy. Perspektywa dobrych zarobków, a do tego pięknych widoków i niezbyt duża odległość od Polski przyciąga tu wciąż mnóstwo ludzi, którzy liczą na lepsze życie.

Zdjęcie

Norwegia wciąż kusi zarobkami i... widokami (Atlanterhavsvegen) /123RF/PICSEL
Norwegia wciąż kusi zarobkami i... widokami (Atlanterhavsvegen)
/123RF/PICSEL

Zarobki rzeczywiście są wysokie, jeśli porównywać je z polskimi. Jednak podatki są na poziomie niemal 30 proc. pensji brutto, a koszty życia wysokie. A duże zwroty podatków są zarezerwowane tylko dla tych, którzy tym kosztem opłacają rozłąkę z rodziną, która pozostała w Polsce. Nowo przybyli mogą też liczyć na dodatkowe 10 proc. ulgi podatkowej za tzw. tymczasowy pobyt w Norwegii.

Jednak po dwóch latach, podatki trzeba już płacić bez żadnej zniżki. I choć norweski mit dalej trwa, podobnie, jak kiedyś amerykański sen, to w rzeczywistości łatwo nie jest. Przekonuje się o tym wielu. Dziś historia Tomasza, ponad 40-letniego Polaka i jego zmagań z norweskim rynkiem pracy.

Reklama

​Badania: 34 proc. Polaków jako miejsce emigracji wskazuje Niemcy

34 proc. Polaków jako miejsce ewentualnej emigracji wskazuje Niemcy - wynika z raportu "Migracje zarobkowe Polaków", przygotowanego przez firmę Work Service. Dane niemieckiego urzędu statystycznego wskazują, że pracuje tam 354 tys. Polaków. czytaj więcej

Nowa nadzieja

Kilka lat temu jego świat runął. Rozwiódł się, a miasto, choć duże i dające wiele perspektyw nagle zaczęło mu ciążyć. Miał pasję, doświadczenie, więc postanowił coś zmienić. W myślach pojawiła się Norwegia. Bezpośredni lot, wyższe zarobki, nowe perspektywy. Nie zastanawiał się zbyt długo. Spakował walizkę, kupił bilet. I tak rozpoczął norweską przygodę w Bergen. Szybko znalazł pracę, potem drugą, lepiej płatną.

- Przyjechałem tu pięć lat temu i wszystko wydawało mi się fajne, takie inne - wspomina Tomek. - Szybko znalazłem pracę, mieszkanie. Zacząłem się uczyć norweskiego.

Na inne rzeczy nie było czasu. Praca kucharza niesie za sobą pewne uciążliwości. Długie zmiany, szybkie tempo pracy i stres. Do tego zajęte wieczory i większość weekendów - dorzuca.

Mijały miesiące i wszystko dobrze się układało. Jednak prawie rok temu stracił pracę. Restauracja została zamknięta. - W tym biznesie się to zdarza. Jedni się zamykają, inni otwierają - mówi. - Często nie tylko brak klientów szkodzi biznesom, ale i nieodpowiednie zarządzanie - dodaje. Tak było i w tym przypadku. Chociaż trudno to stwierdzić jednoznacznie.

Zasiłek z NAV

Podobnie, jak inni zarejestrował się w norweskim urzędzie pracy, zwanym w skrócie NAV. - Zasiłek dostałem, chociaż nie obyło się bez docinków na temat mojego pochodzenia - opowiada. Głównym warunkiem otrzymania zasiłku dla bezrobotnych, poza rzeczywistym poszukiwaniem pracy, jest także uzyskanie odpowiedniego dochodu w czasie trwania zatrudnienia. Innymi słowy dochód z pracy musi wynosić co najmniej 1,5 G (kwota bazowa wymiaru świadczeń społecznych) w minionym roku lub średnio co najmniej 3 G (kwoty bazowe) w ciągu trzech ostatnich zakończonych lat kalendarzowych. Kwota bazowa zmienia się 1 maja każdego roku. W dniu oddawania gazety do druku nie było jeszcze danych dotyczących wysokości stawki w 2016 roku, jednak ta z zeszłego roku wynosiła 90 068 NOK.

Wysokość zasiłku dla bezrobotnych obliczana jest na podstawie dochodu i ewentualnych świadczeń społecznych z poprzedniego roku (lub na podstawie średniej z trzech ostatnich lat przed złożeniem wniosku o zasiłek). Zasiłek dla bezrobotnych wynosi około 62,4 procent dochodu przed opodatkowaniem. Długość okresu wypłacania zasiłku zależy także od wysokości dochodu w poprzednim roku kalendarzowym lub od średniego dochodu z ostatnich trzech lat. Oznacza to, że zasiłek na 2 lata otrzymamy przy dochodzie wynoszącym minimum dwukrotność kwoty bazowej wymiaru świadczeń społecznych, natomiast przy dochodzie mniejszym jedynie na 52 tygodnie.

Z CV w garści

- Po załatwieniu wszystkich formalności czułem się spokojniejszy - przekonuje Tomek. - Mogłem się skupić na poszukiwaniu nowego zajęcia. Sadziłem, że z moim doświadczeniem w zawodzie kucharza - ponad 20-letnim, z dobrą historią pracy, a także moją komunikatywną znajomością angielskiego i norweskiego znajdę pracę tam, gdzie będę chciał - dorzuca.

Niestety, mijał tydzień za tygodniem i mimo rozesłanych i zostawionych w dziesiątkach miejsc CV, telefon milczał. Zdarzały się pojedyncze propozycje, ale... - Najczęściej były to jakieś miejsca typu fast food, dziwne umowy i płaca, która dawałaby dochód niewiele większy niż sam zasiłek. Normalne stawki dla kucharza sięgają 180-190 NOK za godzinę pracy. Mnie proponowano 120 NOK - wyjaśnia.

Tomek oczekiwał czegoś więcej. Chciał pracować w miejscu, które dawałoby mu choć częściową satysfakcję z wykonywanego zawodu, jak również pensję, z której mógłby spokojnie żyć. Tym bardziej, że nie mając rodziny, ani statusu tymczasowego pobytu w Norwegii podatki, które musi płacić są wysokie. Kilka razy zapraszano go na dni próbne. Jednak proponowano mu jedynie pracę dorywczą. - Każdy mój dzień wyglądał podobnie. Ludzie jechali do pracy, a ja z teczką pełną CV ruszałem w drogę uznając, że spotkanie twarzą w twarz z potencjalnym pracodawcą daje największą szanse na zatrudnienie.

Bezrobocie w dół, ale studenci myślą o emigracji

Sytuacja na rynku pracy systematycznie się poprawia, co nie zmienia faktu, że połowa polskich studentów - jak wynika z raportu "Start na rynku pracy" przygotowanego przez Fundację Inicjatyw Młodzieżowych i Parlament Studentów RP - wciąż rozważa wyjazd za granicę w poszukiwaniu... czytaj więcej

Tomek pukał do wszystkich drzwi. Pytał, rozmawiał, zostawiał CV. Kiedy nie otrzymywał obiecanych odpowiedzi wracał w te same miejsca. Słuchając jego opowieści można śmiało powiedzieć, że nie ominął praktycznie żadnej restauracji czy knajpki w Bergen. Wieczorami znów siadał do komputera i śledził bieżące oferty. Szykował sobie grunt pod kolejny dzień poszukiwań. Mimo początkowej niechęci odwiedził także jedną z agencji pracy. Niby mu obiecywali, niby zapewniali, że coś będzie, że już jutro, że za chwilę, a w rzeczywistości kończyło się na pustych słowach.

Brak sukcesu w poszukiwaniach, niemiłe wizyty w urzędzie pracy, jak również docinki pracowników NAV o tym, że granice są otwarte i najlepiej by było, gdyby stąd wyjechał, a nie żył z pieniędzy norweskich podatników spowodowały, że Tomek się załamał.

- Niby mam silny charakter, ale tego było za dużo. I dokładając wiecznie padający deszcz nabawiłem się depresji - z trudem wspomina ostatnie trzy miesiące. Jak tylko stawał na nogi, znów ruszał w miasto. I znów nic. - Mam już swoje lata i bagaż doświadczeń. Potrzebuję pracy, a nie zabawy w pracę. Może to, że stawiałem swoje warunki, a przynajmniej mówiłem o swoich oczekiwaniach powodowało takie, a nie inne reakcje pracodawców - dodaje.

Bilet w jedną stronę

Święta wielkanocne były przełomem. - Poczułem, że jeżeli czegoś nie zrobię, nie stanę na nogi, to źle się to skończy. Choroba mnie przerażała - zapewnia. - Dałem sobie ostatnią szansę. Praca w jednym z hoteli, odległych od Bergen o ponad 100 kilometrów miała być na początku kwietnia. Pracodawca zainteresowany. Dobra pensja jako rekompensata odległości od cywilizacji, wyżywienie i zakwaterowanie za niewielką opłatą.

- Pojechałem na rozmowę. Było jedno ale... Właściciel powiedział, że sezon rozkręca się powoli, więc może mnie zatrudnić od maja, a może od czerwca... Nie mogłem czekać - mówi.

Kupił bilet do Polski, i zanim zmieni się kartka w kalendarzu będzie już w Krakowie. Dostał nawet propozycję pracy. Zawsze coś na początek. - Człowiek musi szanować siebie i swoje umiejętności. Inaczej nikt tego nie zrobi. Dla mnie emigracja nie oznacza łamania swoich zasad, ani tym bardziej chwytania się czegokolwiek byle tylko było - odpowiada na pytanie, o to, czy emigracja go zmieniła. I jak dodaje, emigracja nie jest łatwa, ale uczy nas nowych rzeczy. A zwłaszcza tego, że każdy powinien mieć swoją godność.

Iwona Mazurek-Orłowska

Artykuł pochodzi z kategorii: Praca za granicą

POLECANE zwiń