Wykwalifikowani fachowcy poszukiwani!

Sobota, 2 marca 2013 (08:13)

Według danych Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego, na przestrzeni ostatnich dwóch dekad liczba studentów w Polsce wzrosła z 403 tysięcy do niemal dwóch milionów. Obecnie w naszym kraju funkcjonuje 470 uczelni i ponad 200 kierunków studiów. Badania wykazują, że najwięcej absolwentów kończy kierunki ekonomiczne, administracyjne i pedagogiczne.

Zdjęcie

W roku 2012 poszukiwano 177 651 robotników budowlanych /© Panthermedia
W roku 2012 poszukiwano 177 651 robotników budowlanych
/© Panthermedia

Chociaż poziom bezrobocia wśród młodych wynosi ponad 28 proc., a pracodawcy wskazują, że mają problem ze znalezieniem wykwalifikowanych fachowców, to studiowanie i posiadanie wyższego wykształcenia stało się swoistym trendem. Czy oznacza to, że niebawem możemy mieć problem ze znalezieniem młodego człowieka, który fachowo wymieni uszczelki w urządzeniach sanitarnych?

Pobierz darmowy program PIT 2012

Reklama

Oferty pracy dla Ciebie

Gorliwa wiara w mit

Polska znajduje się na pierwszym miejscu w kategorii liczby placówek szkolnictwa wyższego w Europie. Z ponad dwustu dostępnych kierunków najpopularniejszymi są ekonomia, zarządzanie i marketing - w 2012 roku ukończyło je ponad milion absolwentów.

Okazuje się, iż rynek pracy pełen jest już specjalistów w tych dziedzinach, podczas gdy pracodawcy mają duży problem ze znalezieniem osób z innych branż, takich jak IT czy zielona energia, a także inżynierów, techników oraz wykwalifikowanych fachowców i robotników. Rezultatem są pogłębiające się niedopasowanie kompetencyjne, coraz większe kłopoty pracodawców z rekrutacją, a także bezrobocie wśród młodych (według ostatnich danych Eurostatu już na poziomie 28 proc.).

Jednak jak podkreślają eksperci, bezrobocie w Polsce jest strukturalne i uzależnione nie tylko od bieżącej koniunktury na dany rodzaj kompetencji. - Z badania Bilans Kapitału Ludzkiego, opublikowanego przez PARP w maju 2012 roku, wynika, iż trzy czwarte pracodawców poszukujących pracowników ma problemy ze znalezieniem odpowiednich osób do pracy - mówi Agnieszka Szefler, wiceprezes Polskiego Stowarzyszenia Zarządzania Kadrami.

- W badaniu pracodawców, przeprowadzonym przez PSZK w połowie 2008 roku, a zatem w szczytowym momencie na rynku dla pracowników, aż 89 proc. ankietowanych firm skarżyło się na problemy rekrutacyjne. Wyniki te dowodzą, iż polski system edukacyjny nie przygotowuje kandydatów pod potrzeby rynku pracy, a tak wysoki poziom bezrobocia wśród młodych wynika z niedostosowania kierunków edukacji do potrzeb pracodawców - dodaje Szefler. Jak przewidują eksperci z Polskiego Stowarzyszenia Zarządzania Kadrami, z racji niżu demograficznego oraz kryzysu gospodarczego bezrobocie będzie się intensywnie nasilać, a w roku 2013 może wynieść nawet 30 proc.

Wyzysk Polski

Nie ma prawdziwej wolności bez własności. Tymczasem Polaków, mimo pozornej wolności politycznej i wolności słowa, coraz bardziej ograniczanej, utrzymuje się w sytuacji półzniewolenia pod względem ekonomicznym. Polskim problemem numer jeden są niskie płace. czytaj więcej

- Problem leży przede wszystkim w umiejętnościach, jakie ze swojej uczelni wynosi ruszający w życie zawodowe młody człowiek - mówi Mariola Piechowska z Celsa Group, członek strategiczny PSZK. - Te zaś są bardzo ogólne, zwłaszcza wśród, wciąż stanowiących zdecydowaną większość na rynku pracy, absolwentów kierunków humanistycznych. Młodzi ludzie przygotowywani są głównie od strony teoretycznej, doświadczenie praktyczne zdobywają na własną rękę, albo wcale. System nauki powinien natomiast uwzględniać zarówno edukację teoretyczną, jak również praktyczną, tak aby ruszający w życie zawodowe absolwent znał specyfikę pracy w danym zawodzie i umiał odnaleźć się w organizacji - dodaje Piechowska.

Ze wspomnianego już raportu BKL wynika, iż w ostatnich pięciu latach rynek pracy zasiliło 2,5 mln osób w wieku poniżej 30 lat. 38 proc. z nich stanowili absolwenci szkół wyższych, 14 proc. osoby z wykształceniem zawodowym, zaś 7 proc. z niższym. Najwięcej absolwentów mogło poszczycić się tytułem magistra (ponad 520 tys.). Dalej byli absolwenci techników (473 tys.), szkół zawodowych (367 tys.) oraz liceów ogólnokształcących (356 tys.). Zatem na zdecydowanym prowadzeniu wciąż utrzymują się osoby z wykształceniem wyższym.

Potwierdza to niesłabnącą popularność trendu studiowania, który ciężko zachwiać nawet prezentując dane o zapotrzebowaniu na wykwalifikowanych robotników. Dla przykładu: w roku 2012 poszukiwano 177 651 robotników budowlanych oraz 64 806 kierowców i operatorów pojazdów. Natomiast stanowisk dla specjalistów do spraw ekonomicznych i zarządzania, którzy stanowią na rynku pracy najliczniejszą grupę, było łącznie 11 205.

Gdzie się podział polski hydraulik?

Polski rynek pracy domaga się fachowców. Kwalifikacje, które zdobywają absolwenci najpopularniejszych kierunków, okazują się mało atrakcyjne dla potencjalnych pracodawców. Podążanie za trendem warto zatem rozpatrywać w kontekście potrzeb pracodawców. Naprzeciw im wychodzą szkoły zawodowe, ich oferta nie jest jednak zbyt atrakcyjna dla młodych ludzi.

Według danych z raportu "Wykształcenie, praca, przedsiębiorczość Polaków", w roku 2012 wykształceniem zasadniczym zawodowym mogło pochwalić się 28 proc. Polaków; jednak prawie połowa z nich to ludzie w wieku 55-59/64 lat. Wśród osób z grupy wiekowej 18-24 wyłącznie 9 procent ma wykształcenie zawodowe. Obrazuje to stosunek młodych ludzi do wykształcenia zawodowego oraz trend do studiowania podtrzymywany przez rosnące jak grzyby po deszczu uczelnie prywatne o wątpliwej renomie.

Sprawdź: PROGRAM PIT 2012

Kilka lat temu, kiedy Unia Europejska otworzyła swoje rynki pracy, symbolem dobrego fachowca został "Polski hydraulik". Nie zmieniło to jednak podejścia uczniów do wykształcenia zawodowego. Mimo możliwości, które oferowały zagraniczne rynki pracy, niemal gwarancji zatrudnienia oraz wysokiego wynagrodzenia, szkoły zawodowe nadal nie odnotowywały wzrostu zainteresowania ich ofertą. Skoro "europejski sen" nie skusił młodych ludzi do zmiany pomysłu na ścieżkę kariery, to tym bardziej nie radzą sobie z tym potrzeby rodzimego rynku pracy.

A ten zdecydowanie domaga się większej liczby fachowców, którym oferuje się często wcale nie gorsze warunki niż absolwentom uczelni wyższych.

Koło ratunkowo-zawodowe

Doświadczenie w swoim fachu młodzi ludzie powinni zdobywać już w trakcie edukacji. Według raportu "Oczekiwania pracodawców, a pracownicy jutra", przygotowanego przez PARP, ponad 4/5 pracodawców wymaga od kandydatów maksymalnie dwóch lat doświadczenia. Pytanie, gdzie młody człowiek ma je zdobyć?

Student - absolwent - bezrobotny

Co trzecia osoba bez pracy w Polsce jest w wieku 25-34 lat. Dotyczy to również dużych miast, np. Warszawy. Mści się masowa likwidacja szkół zawodowych i techników w ostatnich 10 latach. Z lawinowo rosnącą liczbą bezrobotnych absolwentów szkół wyższych i liceów rząd nie wie co zrobić. czytaj więcej

Rozwiązaniem jest kształcenie w systemie dualnym, od lat stosowane w Niemczech. Taki model zakłada, że uczniowie spędzają w klasach raptem od dwóch do trzech dni w tygodniu, zaś resztę czasu poświęcają na praktyki, podczas których zdobywają już konkretne umiejętności.

To ścisłe powiązanie nauki z praktyką sprawia, iż statystyczny niemiecki absolwent szuka pracy średnio dwa-cztery miesiące. Naszemu rodakowi zajmuje to najczęściej ponad dziesięć miesięcy.

Warto pamiętać, że pracodawcy już od lat alarmują o potrzebie zatrudniania fachowców. Szkoły zawodowe kuszą natomiast gwarantem zdobycia wymaganych kwalifikacji oraz doświadczenia, przydatnymi nie tylko na rodzimym rynku pracy, ale także na terytorium Unii Europejskiej.

Ponadto, wiele przedsiębiorstw współpracując z okolicznymi placówkami edukacyjnymi decyduje się na otwieranie w szkołach klas dedykowanych. Równie popularne są staże i praktyki, czy mentorska pomoc firm, które później często owocują zatrudnieniem danego ucznia.

Za wyborem szkół zawodowych przemawia zatem głównie pragmatyzm. Odstrasza natomiast jej wizerunek, zakorzeniony w społecznej świadomości. Dlatego nadzieję warto pokładać w coraz większej współpracy pracodawców z sektorem edukacji.

Przedsiębiorstwa, które potrafią przewidywać i planować przyszłe potrzeby rekrutacyjne zwracają się do szkół i stawiają na specjalistów, których sami chcą przygotowywać do pracy. Istnieje zatem szansa, że uświadomione społeczeństwo zacznie spoglądać przychylniej na szkoły zawodowe, zaś młodzi ludzie zdecydują się na podążanie ścieżką rozwoju, która zagwarantuje im kwalifikacje i wiedzę praktyczną, tak pożądane obecnie na rynku pracy.

Jakub Kołecki

Artykuł pochodzi z kategorii: Kategoria główna

POLECANE zwiń