Trzy lata na Islandii

Niedziela, 21 czerwca 2009 (06:00)

Piotr Szuszkiewicz od trzech lat mieszka na Islandii. Był już stolarzem, baristą, kelnerem, pomocnikiem cieśli, dostawcą materiałów budowlanych, a obecnie zajmuje się fotografowaniem przyrody jako wolny strzelec. Jaka jest dziś Islandia? Jeśli już kogoś pytać, to najlepiej jego.

Zdjęcie

Kryzys na Islandii spowolnił rozwój budowlany i wstrzymał wiele inwestycji. /AFP
Kryzys na Islandii spowolnił rozwój budowlany i wstrzymał wiele inwestycji.
/AFP
- Jak Pan trafił na Islandię?

- Z początku nie zamierzałem wyjeżdżać na dłużej, a jedynie zwiedzić wyspę, która zawsze mnie fascynowała. Gdy znalazłem się już na miejscu, oczarowany naturą i wspaniałymi widokami, postanowiłem zostać na dłużej.

- Na wyspie mieszka Pan już blisko trzy lata. Jakie są plusy i minusy życia w tym szczególnym miejscu?

- Do plusów z całą pewnością należy zdrowa żywność, bardzo czysta woda i powietrze, tania energia oraz darmowy przesył wody do domów. Wiele jest jednak też minusów: niski poziom edukacji w szkołach, słabe zaplecze medyczne poza większymi miastami i ogromne odległości między jedną a drugą osadą. Nie należy też zapominać o wysokich kosztach utrzymania - głównie o drogiej żywności i wysokich cenach najmu.

- Ale Polaków ten kraj interesuje głównie jako miejsce dobrze opłacanej pracy. Jak to wygląda dziś? Czy najgorsze już minęło?

- Kryzys spowolnił rozwój budowlany i wstrzymał wiele inwestycji, w których - bądź co bądź - niemały udział mieli polscy specjaliści. Obecnie dużo łatwiej jest tu znaleźć pracę specjalistom z zakresu medycyny, aniżeli budowlańcom. W tej chwili na Islandię decydują się niemal wyłącznie pracownicy kontraktowi, którzy przyjeżdżając tutaj często mają zapewnione nie tylko pracę i mieszkanie, ale także pokrycie części kosztów utrzymania. Nie radzę przyjeżdżać teraz na Islandii w ciemno. Chyba, że ktoś zna język islandzki...

- Pracował Pan tutaj w różnych zawodach. Który z nich okazał się być najbardziej opłacalny?

- Jako barista miałem w sezonie letnim zapewnione całe wyżywienie, oraz mieszkanie i karnet na basen, plus oczywiście napiwki. Z pewnością był to najlepszy ze wszystkich dotąd podjętych przeze mnie zawodów. Wiem jednak, iż polscy inżynierowie na budowach czy pracownicy przetwórni rybnych zarabiają o wiele więcej.

- A jaka praca była najgorsza?

- Na pewno ta w stolarni. Ciśnieniowe malowanie elementów jest niezwykle uciążliwe. Nieustanny kontakt z chemikaliami i niskie zarobki skutecznie zniechęciły mnie do tej pracy.

- Jakie są średnie zarobki emigranta z Polski?

- Możemy liczyć na pensje w granicach 120-160 tys. koron islandzkich (w przybliżeniu 3600-4800 PLN). Dotyczy to oczywiście osób pracujących na pełny etat, od poniedziałku do piątku. Niektórzy, aby zarobić więcej, wybierają 12 a nawet 18-godzinne cykle pracy, w dodatku 6-7 dni w tygodniu.

- A jak wyglądają koszty utrzymania?

- Jest drogo. Wynajem mieszkania (studio bądź kawalerki) w Reykjaviku kosztuje ok. 95-145 tys. koron miesięcznie. Do tego należy doliczyć wydatki na wyżywienie (blisko 30 tys. koron miesięcznie), bilety autobusowe oraz inne opłaty. Nie dziwi mnie, że wielu Polaków mieszka po kilka osób w niewielkich mieszkankach. Wszystko to dotyczy oczywiście stolicy. Na prowincji jest nieco taniej.

- A jacy są Islandczycy? Jak odnoszą się do obcych?

- Na pewno bardzo uprzejmi, ale również zamknięci w sobie. Otwarcie się na nowych sąsiadów, a w szczególności na emigrantów, zajmuje im dużo czasu. Islandczycy są też bardzo pewni siebie i dumni, a brak świadomości o tym, co się dzieje w innych krajach, wzmaga w nich nacjonalizm i ksenofobię. Dla wielu mieszkańców wyspy cały świat kręci się wokół Islandii.

- O czym powinien jeszcze wiedzieć Polak, który myśli o wyprawie na Islandię?

- Np. o olbrzymich odległościach między miejscowościami i tutejszej pogodzie: silnych wiatrach, deszczu padającym nieomal poziomo oraz długich, zimowych nocach, wprawiających w ponury, depresyjny wręcz nastrój. Jeśli ktoś cierpi na częste zmiany nastrojów i senność w zimowe wieczory, to niech się poważnie zastanowi nad celem swojej podróży.

- A Pan nie ma depresji?

- Ja kocham tutejsze krajobrazy, dużo fotografuję? Jednym słowem spełniam swoje marzenia. Ale to z pewnością kraj nie dla każdego.

Rozmawiał Paweł Rogaliński

Reklama

Artykuł pochodzi z kategorii: Kategoria główna

Więcej na temat:mieszka | freelancer
POLECANE zwiń