Polska powinna przyjąć system niemiecki

Piątek, 20 kwietnia 2012 (18:07)

Albo będziemy inwestować w szkolnictwo zawodowe, albo będziemy musieli sprowadzać fachowców z innych krajów. Związek Rzemiosła Polskiego apeluje, aby w Polsce przyjąć rozwiązania, które u nas w kraju będą rozwijać wykwalifikowaną siłę roboczą.

Zdjęcie

Nasze szkoły kuźnią bezrobotnych? /© Panthermedia
Nasze szkoły kuźnią bezrobotnych?
/© Panthermedia

Prezes Związku Jerzy Bartnik powiedział, że wzorem jest tutaj system niemiecki, gdzie działa specjalny urząd prognozujący zapotrzebowanie na zawody w przyszłości.

Reklama

Niemcy chwalą się 60-procentową skutecznością swoich prognoz jeśli chodzi o perspektywę dziesięcioletnią. Andrzej Poniewierski z Zespołu Szkół w Staszowie przyznał, że ostatnio więcej dzieci chce się uczyć zawodu już w szkole ponadgimnazjalnej.

Jeszcze większą zachętą dla nich mogą być zmiany w systemie szkolnictwa zawodowego, które pozwolą na zdobywanie kilku zawodów. Izabela Stolarska z Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Olsztynie powiedziała, że w jej okolicy jest dość ciężko z pracą. Znacznie częściej pracodawcy poszukują fachowców z dziedzin technicznych.

Zaznacza jednak, że nie stawia to humanistów na straconej pozycji. W znalezieniu pracy bardzo duże znaczenie ma to gdzie się szuka, jak się szuka, jakie ma się predyspozycje.

Ważna jest też elastyczność potencjalnego pracownika Związek Rzemiosła Polskiego przewiduje, że niedługo będzie bardzo duże zapotrzebowanie na specjalistów z branży spożywczej. Przewiduje się też, że kilkadziesiąt tysięcy osób znajdzie pracę przy wydobyciu gazu łupkowego.

_ _ _ _

Nakłady

Parlament Europejski apeluje o zwiększenie nakładów finansowych na uczelnie wyższe oraz umożliwienie studiowania za granicą większej grupie studentów. Zdaniem posłów w Unii Europejskiej są potrzebne bardziej nowoczesne i konkurencyjne uczelnie.

Unia Europejska chciałaby, żeby do roku 2020 jedna trzecia wszystkich pracowników miała najwyższe kwalifikacje. Posłowie uważają, żeby osiągnąć ten cel musi poświęcić więcej uwagi i pieniędzy szkolnictwu wyższemu i jakości kształcenia. Jedynie dwieście spośród czterech tysięcy europejskich uczelni jest zaliczanych do 500 najlepszych na świecie.

Posłowie wyrazili zaniepokojenie z cięć dokonanych przez niektóre państwa w budżetach edukacyjnych. Przypominają o obowiązku przeznaczenia, co najmniej dwóch procent dochodu narodowego na edukację.

Parlament proponuje stworzenie mechanizmu monitorowania i oceny przestrzegania standardów akademickich zarówno przez publiczne, jak i prywatne uczelnie. Apeluje też o ustanowienie kryteriów, które pozwolą na utworzenie europejskiego rankingu uczelni. Parlament zwrócił się do Komisji Europejskiej o stworzenie instrumentu, który zapewni studentom możliwość finansowania studiów magisterskich za granicą.

_ _ _ _ _ _ _

Nie wystarczy dyplom

W roku akademickim 1990/1991 wśród ówczesnych dziewiętnastolatków ok. 7-10 proc. decydowało się na dalszą edukację i szło na studia. W tym roku to już 50 proc. - wynika z danych przedstawionych ostatnio na posiedzeniu sejmowej Komisji Edukacji Nauki i Młodzieży przez wiceminister nauki i szkolnictwa wyższego Darię Lipińską-Nałęcz.

Młodym ludziom - jak mówiła - nie wystarczy jakikolwiek dyplom. Wiedzą, które zawody są poszukiwane na rynku i coraz częściej wybierają np. budownictwo, informatykę, mechanikę, budowę maszyn.

- Natomiast spada zainteresowanie zarządzaniem, pedagogiką, prawem, ekonomią, administracją, psychologią, turystyką i rekreacją. Co by pokazywało, że dała efekt praca propagandowa. Poza tym nasycił się rynek. Bardzo modne marketing i zarządzanie były autentycznie niereprezentowane na rynku dwadzieścia lat temu. Teraz rynek się nasycił. W związku z tym ludzie, którzy uzyskują takie wykształcenie, swoich szans na rynku pracy nie mogli znaleźć. Stąd odejście od tradycyjnych kierunków humanistycznych na rzecz bardzo konkretnych zawodów, dających również uprawnienia, może tylko cieszyć - mówiła Nałęcz.

Politechniki

Jak dodała, coraz chętniej kandydaci aplikują też na uczelnie rolnicze i techniczne. Od roku 2007/2008 do roku 2011/2012 o połowę wzrosło zainteresowanie maturzystów politechnikami.

Według rzecznika praw absolwenta Bartłomieja Banaszaka te statystyki co prawda się poprawiają, ale nadal nie są dobre.

- Dane raportu Eurostudent pokazują, że 52 proc. studentów w Polsce to są studenci kierunków społecznych, prawnych i ekonomicznych. W tej kategorii nie ma jeszcze studentów kierunków humanistycznych, które są w powszechnym mniemaniu kuźnią bezrobotnych. - Faktem jest, że wzrasta udział osób z wyższym wykształceniem w ogólnej liczbie osób bezrobotnych. Pod koniec 2011 roku co dziewiąty bezrobotny miał wykształcenie wyższe - mówił Banaszak.

Stypendia

Według niego jednym ze sposobów zachęcania młodych ludzi do wybierania studiów w poszukiwanych na rynku zawodach są kierunki zamawiane, na których połowa najlepszych studentów może otrzymywać motywacyjne stypendium - tysiąc złotych miesięcznie.

Inne rozwiązanie, które może przynieść efekty, to Krajowe Ramy Kwalifikacji, które pozwolą uczelniom na tworzenie własnych kierunków studiów, również mających kształcić specjalistów poszukiwanych na lokalnym rynku pracy.

- Teraz uczelnie mają do tego podstawy prawne. Mogą zakładać konwenty, w których mogą się znaleźć przedstawiciele lokalnego biznesu i mają prawo zatrudniać praktyków do nauczania studentów - mówiła Lipińska-Nałęcz.

Biznes INTERIA.PL jest już na Facebooku. Dołącz do nas i bądź na bieżąco z informacjami gospodarczymi

Artykuł pochodzi z kategorii: Kategoria główna

IAR/PAP
Więcej na temat:szkoly | edukacja | zawodówka | fachowcy | Niemcy
POLECANE zwiń