Ucz się lub zbieraj kasę na egzamin

Ponad 40 tys. absolwentów liceów ma przystąpić do rozpoczynającej się dziś zimowej sesji nowej matury. Wielu z nich może jednak zrezygnować z egzaminu, narażając państwo na koszty. Aby zdyscyplinować młodych ludzi, ministerstwo edukacji planuje wprowadzenie opłat za poprawkowe egzaminy.

Wiele wskazuje na to, że za 2-3 lata za poprawienie wyniku z matury trzeba będzie zapłacić.

- Rzeczywiście rozważamy możliwość wprowadzenia opłat, ponieważ wiele osób, mimo deklaracji, nie przystępuje ponownie do egzaminu, narażając podatników na koszty - tłumaczy Anna Zawisza, dyrektor departamentu kształcenia ogólnego i specjalnego w Ministerstwie Edukacji i Nauki.

- Zdarzało się, że przygotowaliśmy arkusze, zespół egzaminacyjny dla osoby, która chciała poprawić wynik uzyskany na nowej maturze w 2002 roku, a ona nie pojawiała się - tłumaczy Barbara Josiak, wicedyrektor okręgowej komisji egzaminacyjnej we Wrocławiu. Podobnie może być i tym razem, ponieważ za nieprzystąpienie do egzaminu, mimo złożonej deklaracji, nie ponosi się żadnych konsekwencji - dodaje. Wiele osób deklaruje od razu, że przystąpi do poprawki i zimą, i wiosną.

Reklama

- Moim zdaniem ten, kto przystępuje po raz pierwszy do egzaminu lub poprawia wynik negatywny, nie powinien ponosić kosztów - uważa Zofia Hrychorowicz, dyrektor OKE w Poznaniu. Natomiast dla tych, którzy po raz kolejny chcą poprawić wynik egzaminu lub po raz kolejny walczą o wynik pozytywny, warto wprowadzić opłaty. Dzięki temu młodzież będzie bardziej zdyscyplinowana i odpowiedzialna.

Szansa na studia

Budżet i tak oszczędzi na maturze, ponieważ tegoroczne zimowe egzaminy odbywają się po raz pierwszy i ostatni.

- Zorganizowanie sesji dwa razy w roku jest zbyt kosztowne i dlatego w przyszłym roku odbędzie się tylko jedna, wiosenna - wyjaśnia Maria Magdziarz, wicedyrektor Centralnej Komisji Egzaminacyjnej.

- Większość uczelni wyższych nie organizuje rekrutacji dwa razy w roku, zatem dla kilku szkół prywatnych czy zawodowych wydawanie tylu pieniędzy nie jest uzasadnione - mówi Zofia Hrychorowicz, dyrektor OKE w Poznaniu. Nową maturę można jednak poprawiać przez 5 lat od pierwszego podejścia. - Młodzież ma zatem sporo czasu na jej zaliczenie - tłumaczą egzaminatorzy. Warto jednak, by ministerstwo pomyślało o dodatkowym terminie dla tych, którym powinęła się noga tylko na jednym przedmiocie.

46 tys . - tyle osób zadeklarowało chęć przystąpienia do sesji zimowej. Sesji wiosennej nie zdały prawie 42 tys. absolwentów.

- Nie zdałam matury z matematyki, którą wybrałam jako przedmiot dodatkowy, i, niestety, aby dostać się na wymarzone studia, muszę czekać rok - tłumaczy Joanna Firska z Bydgoszczy.

- Jestem pewna, że gdybym mogła jeszcze raz przystąpić do egzaminu przed wrześniem ubiegłego roku, nie byłabym już tak stremowana i na pewno poszłoby mi lepiej.

Poprawka za miliony

Zimowa sesja maturalna rozpoczęła się egzaminem z języka polskiego. 31 stycznia zakończą ją egzaminy z informatyki i języka francuskiego. Centralna Komisja Egzaminacyjna przygotowała ponad 150 tys. arkuszy, w tym ponad 17 230 z języka polskiego, 10 535 z matematyki, 8 011 z geografii i 7633 z biologii. - Po jednym arkuszu wydrukowaliśmy z matematyki i biologii po litewsku - mówi Maria Magdziarz.

Za sprawdzenie prac OKE zapłacą ok. 1,21 mln zł. Egzaminatorzy otrzymają 10 zł za sprawdzenie pracy z języka polskiego i 8 zł z pozostałych przedmiotów. Wynagrodzenia jednak nie dostaną osoby nadzorujące egzaminy pisemne i prowadzące ustne. - Ministerstwo dopiero pracuje nad zmianą odpowiednich przepisów - tłumaczy Jarosław Zieliński, wiceminister edukacji.

Na salach egzaminacyjnych spotkają się ci, którzy nie zdali matury w sesji wiosennej, osoby poprawiające pozytywne wyniki, a także zdające po raz pierwszy jeszcze jeden przedmiot dodatkowy. Z informacji okręgowych komisji egzaminacyjnych wynika, że większość stanowią ambitni absolwenci, którzy chcą mieć lepsze oceny. - W moim okręgu stanowią oni ok. 50 proc. - tłumaczy Zofia Hrychorowicz. Wielu z nich będzie zdawało dwa, a nawet trzy przedmioty. Osoby, które uzyskają lepszy wynik, otrzymają aneks do świadectwa maturalnego.

OPINIA

Roman Dziedzic, dyrektor Okręgowej Komisji Egzaminacyjnej w Jaworznie
Osoby, które są za wprowadzeniem opłat, sądzą, że młodzież będzie poprawiać wyniki nawet pięć razy. Moim zdaniem każdy, kto dostanie się na studia, nie będzie przystępować do poprawek kilka razy. Ponadto w przyszłym roku koszt tych egzaminów będzie niższy - odbędą się w sesji wiosennej, którą i tak trzeba zorganizować.

Tymczasem wprowadzenie opłat wymaga zmian w ustawie o systemie oświaty i wywoła sprzeciw społeczeństwa, które wszelkie dodatkowe obciążenia przyjmuje z niezadowoleniem. Obecnie za zdanie egzaminów szkolnych nie były pobierane żadne opłaty. Zanim się jednak zacznie myśleć o opłatach, należy dokładnie sprawdzić, ile osób i ile razy powtórnie przystępuje do egzaminu, a także policzyć koszty poprawek po zlikwidowaniu sesji zimowej.

Jolanta Góra

Gazeta Prawna
Dowiedz się więcej na temat: egzamin | matura | młodzież | OKE | MEN | studia | edukacja
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »