Tomasz Chróstny, prezes UOKiK: Nie dam się zastraszyć właścicielowi sieci Biedronka

- Decyzja o ukaraniu właściciela sieci Biedronka była kluczowa, bo dotyczy ważnych mechanizmów biznesowych i rynkowych. W trakcie postępowania w sprawie rabatów retro przebadaliśmy sytuację w 19 sieciach handlowych. W orbicie naszych zainteresowań są również opłaty okołosprzedażowe. W ciągu najbliższych miesięcy będziemy się dokładnie przyglądać temu obszarowi – mówi Tomasz Chróstny, prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, w rozmowie z portalem wiadomoscihandlowe.pl.

Z trzech decyzji UOKiK dotyczących Jeronimo Martins Polska tylko jedna dotyczy stosowania przepisów ustawy o nieuczciwym wykorzystaniu przewagi kontraktowej. Jest to jednak decyzja kluczowa.

- Owszem, ponieważ dotyczy ważnych mechanizmów tak biznesowych, jak i rynkowych. Proszę zauważyć, że nie kwestionujemy zasadności stosowania rabatów, które zostały transparentnie uzgodnione na początku współpracy, dzięki czemu dostawca miał możliwość przewidzieć efekty ekonomiczne współpracy. Natomiast w przypadku decyzji grudniowej względem Jeronimo Martins Polska zakwestionowaliśmy mechanizmy rabatowe wprowadzane już po rozpoczęciu współpracy i - co do zasady - ustalane wstecznie, w odniesieniu do już zrealizowanych i rozliczonych dostaw.

Reklama

- Warto zauważyć, że część sieci wystrzega się stosowania powszechnie tego typu mechanizmów. Poziom rabatów retro waha się w różnych sieciach od 22 proc. do 94 proc. spośród wszystkich udzielanych przez nie rabatów - sieci różnie podchodzą do relacji z dostawcami.

- Bez wątpienia istotna jest zatem transparentności - im jest ona większa, tym mniejsze prawdopodobieństwo zakwestionowania poszczególnych zapisów umów o dostawy - nie tylko przez samych dostawców, ale też przez Urząd. Jeżeli mechanizmy rozliczania się są przewidziane od początku współpracy, wówczas każda ze stron jest świadoma reguł relacji, a także swoich praw i obowiązków. Taki stan rzeczy wydaje się być oczywisty, jednak jak się okazuje - nie dla wszystkich.

Po ostatniej, tegorocznej decyzji prezesa UOKiK Biedronka nie tylko zasygnalizowała, że absolutnie nie zgadza się z nałożoną karą i chce się bronić przed sądem, ale też że zamierza dochodzić odszkodowania od skarbu państwa oraz UOKiK lub jego prezesa. To dość personalne wskazanie, że zdaniem Biedronki "uwziął się" pan na tę firmę.

- Jak wspomniałem, postępowania prowadzimy nie tylko względem Jeronimo Martins Polska, ale także względem innych sieci handlowych, przykładowo w ramach badania retrorabatów zbadaliśmy sytuację w 19 sieciach. W przypadku ostatniej decyzji, dotyczącej nieprawidłowości w oznakowaniu krajem pochodzenia warzyw i owoców, weryfikowaliśmy praktyki kilkunastu największych sieci. Nie ma więc tutaj mowy o jakimkolwiek uwzięciu się na tego czy innego przedsiębiorcę.

- Co więcej, każda decyzja prezesa UOKiK znajduje oparcie w zebranym materiale dowodowym. To jest podstawą wydanych decyzji, bowiem mamy świadomość tego, że może być ona zweryfikowana przez sąd, stąd naszą rolą jest zapewnić bardzo dobrej jakości materiał dowodowy, potwierdzający zasadność tej decyzji.

Czyli pana zdaniem, Biedronka nie ma absolutnie żadnych szans na uzyskanie odszkodowania w związku z tym działaniem UOKiK?

- Żadnych. Dodam również, że przedsiębiorca na każdym etapie korzystał ze swoich praw, miał możliwość zapoznania się z aktami sprawy, wiedział jakie wątpliwości dostrzegamy i jakie praktyki kwestionujemy. W przypadku ostatniej decyzji mówimy o wynikach kontroli prowadzonych pomiędzy czwartym kwartałem 2019 a drugim kwartałem 2020 roku, natomiast dodatkowa kontrola w pierwszym kwartale 2021 r. miała zweryfikować, czy kwestionowana praktyka nadal ma miejsce, czy jej zaniechano. Zgromadzony przez nas materiał potwierdza, że ta praktyka nie została zaniechana, co skutkowało wydaniem decyzji.

Nie ugnie się pan?

- Moją rolą jako prezesa UOKiK jest zadbanie o uczciwe mechanizmy rynkowe - na podstawie prawa i w granicach prawa. Nie dam się zastraszyć, jako Urząd będziemy w dalszym ciągu z determinacją eliminować z rynku praktyki wymierzone w konsumentów i uczciwie działających przedsiębiorców.

Biedronka twierdzi też, że w pewnym momencie postępowania UOKiK zaprzestał dialogu z nią i nie było żadnego kontaktu, by wypracować ewentualne alternatywne rozwiązania. Jest to dość istotny zarzut w kontekście tego, o czym pan mówił - czyli że przedsiębiorca mógł się cały czas odnosić i miał wgląd w całą sytuację.

- Szanujemy prawa przedsiębiorcy i - jak wspomniałem - na każdym etapie postępowania były one zachowane. Natomiast nie możemy zgodzić się na przyjęcie od przedsiębiorcy zobowiązania (do wyeliminowania nagannej praktyki - red.) w sytuacji, gdy ta praktyka dalej trwa.

- Przy wcześniejszej decyzji względem Jeronimo Martins, której przedmiotem były praktyki nieprawidłowego przekazywania informacji dotyczących regulaminów konkursowych, mieliśmy podstawę, by przyjąć zobowiązanie i zgodzić się na akcję edukacyjną proponowaną przez przedsiębiorcę.

- W przypadku ostatniego postępowania widzieliśmy natomiast, że nie tylko działania podjęte przez przedsiębiorcę okazały się niewystarczające, ale też że zakwestionowana praktyka trwa nadal. W takich sytuacjach propozycja zobowiązania jest odrzucana, co skutkowało wydaniem decyzji stwierdzającej wprowadzanie w błąd co do kraju pochodzenia produktu oraz sankcją finansową.

Biedronka wspomina jeszcze, że ograniczenie problemów z oznakowaniem było istotne i UOKiK nie wziął tego pod uwagę. Zdaniem sieci skala zjawiska spadła z 2,5 proc. do 0,6 proc.

- Nie potrafię powiedzieć, jakimi danymi posługiwała się Biedronka ani jak ta miara została przez podmiot wyliczona. Zbadaliśmy 263 placówki handlowe i choć liczba zakwestionowanych partii była mniejsza niż we wcześniejszych kontrolach, to jednak nieprawidłowości w pierwszym kwartale 2021 roku zidentyfikowano w prawie 1/3 skontrolowanych sklepów.

- W tego typu sytuacjach nie bazujemy na deklaracjach firmy, a na rzetelnych danych z kontroli Inspekcji Handlowej, która na miejscu w sklepach sprawdziła oznakowanie produktów. Decyzję wydaje się na podstawie materiałów zgromadzonych w toku postępowania. Przedsiębiorca zapewne chciałby, żebyśmy przyjęli jego deklaracje, jednak naszą rolą jest oceniać fakty, nie zaś opinie czy intencje.

Rozmawialiśmy wcześniej o tym, że sieci handlowe odchodzą od różnych kwestionowanych przez UOKiK i przez sądy opłat okołosprzedażowych, przekształcając je w upusty cennikowe. W raporcie UOKiK sam przyznaje, że badanie tychże upustów nie mieści się w kompetencjach urzędu. Dla detalistów to wygodny sposób na uniknięcie interwencji urzędu?

- W orbicie naszych zainteresowań są również opłaty okołosprzedażowe. W ciągu najbliższych miesięcy będziemy się dokładnie przyglądali temu obszarowi. Mamy nadzieję, że jeszcze w tym roku będziemy mogli przedstawić raport z podjętych przez nas działań, by pokazać skalę zjawiska. Oczywiście tego typu praktyki będą przez nas oceniane z punktu widzenia przepisów o nieuczciwym wykorzystywaniu przewagi kontraktowej lub z punktu widzenia przepisów o ochronie konkurencji.

- Aby wyjaśnić bardziej precyzyjnie kwestię zamiany opłat na rabaty, przytoczę fragment wniosków końcowych z naszego raportu: "Stosowane rabaty mają zróżnicowany charakter. W pierwszej kolejności należy wskazać na rabaty będące wynegocjowaną redukcją ceny z cennika, których przyznanie nie jest uzależnione od spełnienia określonego warunku. Tego typu praktykę należy uznać za przejaw uzgadniania ceny danego produktu, w związku z czym co do zasady nie podlega ona badaniu pod kątem zgodności z ustawą o przewadze kontraktowej".

- Tu właśnie jest furtka. Jeżeli współpraca sieci z dostawcą trwa wiele lat, od czasów sprzed ustawy o przewadze kontraktowej, a strony wcześniej umawiały się na różne opłaty półkowe, pobierane od dostawcy, w momencie wejścia w życie tej ustawy opłaty te znalazły odpowiednik w rabacie.

- Jeżeli strony pierwotnie uzgadniają pewne mechanizmy rabatowe i są one dla nich jasne i transparentne, to jest to element relacji handlowej, którą strony w ramach swobody zawierania umów mogą pomiędzy sobą ustalić. W przypadku opłat i usług okołosprzedażowych naszą rolą jest przede wszystkim zbadanie ich ekwiwalentności, charakteru oraz momentu, w którym się pojawiają. Weryfikujemy zatem nie tylko to, czy pojawiły się po podpisaniu umowy, ale działając z mocą wsteczną, ale również i to, czy towarzyszyły im realne usługi po stronie sieci - mogą bowiem występować sytuacje, gdy pod pozorem usług pobierane jest przez sieć nieuzasadnione, dodatkowe wynagrodzenie.

- Tego typu mechanizmom bardzo uważnie się przyglądamy i jest to kolejny obszar, którym się zajmujemy.

Czyli ewentualne decyzje dotyczące tego, jak postępować z rabatami od cen z cennika producenta, będą podejmowane po przyjrzeniu się i przeanalizowaniu całego materiału?

- Jeżeli strony świadomie godzą się na rabaty i umówiły się co do tego wcześniej, to tego typu mechanizm może być uznany za zgodny z prawem.

A jeśli była presja na przedsiębiorcę i umowy były podpisywane pod groźbą zerwania współpracy?

- Wówczas pojawiają się przesłanki do zastosowania przepisów ustawy o nieuczciwym wykorzystaniu przewagi kontraktowej i tego typu praktyki mogą spotkać się z sankcjami. Jednak w każdym przypadku niezbędna jest ocena konkretnego materiału dowodowego. Trudno przesądzać z góry, trzeba bardzo starannie przeanalizować daną sytuację.

Łukasz Stępniak, Paweł Jachowski

Współpraca Konrad Kaszuba

Biznes INTERIA.PL na Twitterze. Dołącz do nas i czytaj informacje gospodarcze

wiadomoscihandlowe.pl
Dowiedz się więcej na temat: handel Polska | Biedronka
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »