Rosyjskie zacofanie gospodarcze wczoraj i dziś

Putin nie docenił siły oporu przeciwko rosyjskiej agresji na Ukrainę. W rezultacie Rosja poniosła wyższe koszty militarne i gospodarcze niż oczekiwano. Niektóre koszty gospodarcze są zauważalne od razu w postaci spadku produktu krajowego brutto.

  • Rosja w 2021 r. była jednym z krajów o najniższych dochodach w Europie (według obliczeń Banku Światowego dot. parytetu siły nabywczej)
  • Niski dochód przeciętnego Rosjanina kontrastuje z wysokimi dochodami rosyjskich elit. Nie brakuje opinii, że Putin jest... najbogatszym człowiekiem na świecie
  • Od czasu agresji Niemcy radykalnie zmieniły swoją politykę, silnie uzależnioną wcześniej od importu energii z Rosji
  • Zarówno Rosja jak i jej dawni partnerzy handlowi już teraz ponoszą poważne straty, a zaburzenia struktury handlu doprowadzą w przyszłości do jeszcze większych strat

Reklama

Straty gospodarcze okazały się szczególnie dotkliwe w kraju, który przed wojną należał do najuboższych w Europie, a po agresji stał się jeszcze biedniejszy.

Ubóstwo i zacofanie gospodarcze w Rosji

Rosja w 2021 r. była jednym z krajów o najniższych dochodach w Europie, według obliczeń Banku Światowego (dot. parytetu siły nabywczej), jeśli chodzi o dochód narodowy brutto na mieszkańca (27 223 dol.). Jeszcze uboższe były: sojusznik Rosji, Białoruś (18 335 dol.) oraz Ukraina (12 540 dol.). We wszystkich sąsiadujących krajach nadbałtyckich zanotowano wyższe dochody na mieszkańca niż w Rosji: na Litwie - 36 074 dol., w Estonii - 34 873 dol., na Łotwie - 31 129 dol. W krajach europejskich graniczących z Rosją DNB również był wyższy: w Polsce wynosił 32 817 dol., w Finlandii - 50 349 dol., a w Norwegii - 72 011 dol.

Urodzony w Odessie rosyjski historyk gospodarki Alexander Gerschenkron napisał w roku 1951 słynną pracę pt. "Economic Backwardness in Historical Perspective" ("Zacofanie gospodarcze w ujęciu historycznym"). Umieścił Rosję w kategorii krajów zacofanych gospodarczo tak wówczas, jak i w XIX wieku. Niski dochód na mieszkańca w Rosji również i dzisiaj wydaje się przejawem zacofania gospodarczego. Skoro jednak w kraju tym nie brakuje cennych źródeł energii, a także gleb i warunków klimatycznych sprzyjających uprawom roli, dlaczego przeciętny Rosjanin jest tak ubogi? Czy winę ponoszą instytucje gospodarcze i polityka prowadzona przez, nierzadko autokratycznych, włodarzy Rosji? Kiedy kraje nadbałtyckie oddzieliły się od ZSRR, zaczęły czerpać korzyści z dostępu do zachodnich instytucji takich jak Unia Europejska i NATO. Obywatele tych państw uzyskali także możliwość kontaktu z innymi zachodnimi podmiotami. Przykładem jest Sztokholmska Szkoła Ekonomii w Rydze kształcąca studentów z Łotwy, Litwy i Estonii.

Polityka rosyjska sprzyja oligarchom

Niski dochód przeciętnego Rosjanina ostro kontrastuje z wysokimi dochodami rosyjskich elit. Kilku analityków, w tym Bill Browder, inwestor w Rosji i autor książki "Red Notice" ("Czerwony alert"), szacuje, że Putin może być najbogatszym człowiekiem na świecie. Polityka Rosji przyczyniła się do bogacenia oligarchów, ze szkodą dla zwykłych obywateli. Rosyjscy rządzący usprawiedliwiają agresję, twierdząc, że gdyby Ukraina dołączyła do lub stała się sojusznikiem NATO, zagroziłaby w ten sposób suwerenności Rosji. Innym, czy też dodatkowym powodem, może być fakt, iż gdyby demokratyczna Ukraina zaczęła lepiej prosperować, uwypukliłoby to zacofanie rosyjskich instytucji i polityki gospodarczej.

Rosja poświęciła wiele lat na promowanie eksportu energii, a wielu oligarchów i miliarderów wzbogaciło się na sektorze energetycznym. Obecnie, gdy Rosja ograniczyła eksport energii, niektórzy z tych samych przedsiębiorców krytykują to posunięcie. Wielu z nich spotkała za to kara. Padli oni ofiarami zastraszenia czy zabójstwa. Przykładem był Rawił Maganow, który wypadł z szóstego piętra szpitala. Maganow był przewodniczącym zarządu firmy Lukoil, największego prywatnego koncernu naftowego w Rosji i krytykował rosyjską agresję na Ukrainę. "The Guardian" pisze: "Od wybuchu wojny w Ukrainie sześciu przedsiębiorców powiązanych z rosyjskim przemysłem energetycznym zmarło na skutek domniemanego samobójstwa lub w tajemniczych okolicznościach. Żadnej z tych śmierci nie uznano za morderstwo".

Rosja traci niemiecki rynek energetyczny

Atak Rosji na państwo sąsiedzkie i wykorzystanie przez nią polityki handlowej w charakterze broni stwarza zarówno bezpośrednie, jak i długofalowe koszty gospodarcze. Kosztami w krótszej perspektywie czasowej są spadki aktualnego produktu krajowego brutto. Koszty długofalowe obejmują zmniejszenie rynku eksportowego, ponieważ klienci reagują negatywnie na rosyjskie próby szantażu. Od czasu agresji Niemcy radykalnie zmieniły swoją, silnie uzależnioną od importu energii z Rosji, politykę. Wcześniej, przychylni Rosji Niemcy, w tym Gerhard Schroeder i Matthias Warnig, promowali niemiecko-rosyjską wymianę handlową, mającą rzekomo przyczynić się do nawiązania pokojowych relacji pomiędzy niegdyś zwaśnionymi narodami. Warnig, były funkcjonariusz Stasi, czyli tajnej policji w NRD, w nagrodę otrzymał posadę dyrektora generalnego Nord Stream 1.

Po rozpoczęciu agresji premier Niemiec Olaf Scholz nie zezwolił na otwarcie ukończonego gazociągu Nord Stream 2. Rosja poniosła wysokie koszty związane z budową gazociągu, jednak nie rozpoczęła dostaw gazu ziemnego. Czy rosyjscy sabotażyści mogli wysadzić rosyjski gazociąg? Niemiecka spółka Uniper poniosła poważne straty w związku ze zobowiązaniem do importu gazu z Rosji i ogłosiła upadłość. Ten niemiecki gigant energetyczny poniósł największe straty w historii swojego kraju i jedne z największych w historii Europy. Uniper był największym niemieckim importerem rosyjskiego gazu, został jednak znacjonalizowany przez rząd Niemiec, a ostateczną cenę za to płacą niemieccy podatnicy.

Zmiana polityki Szwecji i Finlandii

Przez lata Szwecja i Finlandia realizowały neutralną politykę, pozostając poza NATO. Po rosyjskiej agresji oba, wcześniej neutralne, kraje opowiedziały się zdecydowanie za dołączeniem do NATO, a w 2022 r. złożyły formalny wniosek o przystąpienie do Paktu Północnoatlantyckiego. Finlandia jest już członkiem NATO od kwietnia br. Szwedzka Agencja Bezpieczeństwa, badająca ataki na oba gazociągi Nord Stream, oświadczyła, że detonacje były "rażącymi aktami sabotażu". Agencja powstrzymała się od oskarżania Rosję o ataki, odmówiła jednak udostępnienia wyników śledztwa organom rosyjskim. Atak na Ukrainę zaowocował jednogłośnym, zdecydowanym poparciem dla Ukrainy ze strony aktualnych członków NATO, którzy służą Ukrainie różnorodnymi formami wsparcia militarnego i gospodarczego.

Alternatywne źródła energii dla Europy

W związku z ograniczeniem eksportu energii przez Rosję, jednym z alternatywnych źródeł energii dla Europy jest gazociąg Baltic Pipe, otwarty w październiku, by zapewnić dostawy gazu ziemnego z Norwegii do Polski i Danii. Budowę gazociągu zaczęto planować już w roku 2013, w ramach planu Polski dotyczącego dywersyfikacji jej źródeł energii. Przedsięwzięcie to zyskało również pewne poparcie ze strony Unii Europejskiej. W porównaniu z Nord Stream 1, Baltic Pipe ma mniejszą przepustowość, ale istotne znaczenie, jako że dostawy przez Nord Stream 1 zostały zredukowane do zera. Wybuchy, które uszkodziły gazociągi Nord Stream 1 i 2, powszechnie uważa się za sabotaż. Ponieważ Baltic Pipe krzyżuje się z gazociągami Nord Stream w pobliżu lokalizacji, gdzie doszło do uszkodzeń, ochrona Baltic Pipe stała się ważną kwestią bezpieczeństwa.

Zwiększony przesył ciekłego gazu ziemnego (LNG) ze Stanów Zjednoczonych stanie się w przyszłości kolejnym źródłem dostaw. Amerykańskie przedsiębiorstwo Sempra Infrastructure podjęło się budowy terminala LNG na wybrzeżu Zatoki Meksykańskiej, skąd będzie można rozpocząć dostawy do roku 2027. Wcześniej dwie inne firmy, Cheniere i Venture Global LNG, zatwierdziły prace nad stworzeniem terminali eksportowych w Teksasie i Luizjanie. W tym roku trzy europejskie spółki podpisały z Sempra umowy o dostawy. Są to: niemieckie przedsiębiorstwo energetyczne RGE, Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo SA oraz brytyjski koncern naftowy Ineos Limited. Ukończenie tych przedsięwzięć wymaga czasu, pozwoli to jednak powstrzymać Rosję przed wykorzystywaniem handlu jako broni.

Tradycja bez zmian

Rosyjska agresja na Ukrainę spowodowała nie tylko śmierć wielu Ukraińców i Rosjan oraz potężne straty ukraińskiego mienia, ale także redukcję wymiany handlowej przynoszącej obopólne korzyści. Zarówno Rosja jak i jej dawni partnerzy handlowi już teraz ponoszą poważne straty, a zaburzenia struktury handlu doprowadzą w przyszłości do jeszcze większych strat. Efekty militarnego aspektu wojny pozostają niepewne. Wynik wojny od strony militarnej pozostaje niepewny. Nie uległa jednak zmianie rosyjska tradycja, zgodnie z którą autokratyczni przywódcy realizują agresywną politykę zagraniczną, przyczyniającą się do utrzymania stanu zacofania gospodarczego.

Thomas Grennes

Emerytowany profesor ekonomii oraz ekonomii rolnictwa i zasobów, Uniwersytet Stanowy Karoliny Północnej w Raleigh

***

Obserwator Finansowy
Dowiedz się więcej na temat: Rosja | Ukraina | wojna w Ukrainie | gospodarka Rosji
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »