Praca albo dzieci? - nowe pomysły rządu

Rządowy program polityki rodzinnej przedstawił premier Jarosław Kaczyński i wiceminister pracy i polityki społecznej Joanna Kluzik-Rostkowska. W programie zawartych jest szereg rozwiązań które mają pozwolić kobiecie na łączenie roli zawodowej z rodzinną. Zdaniem ekspertów program nie rozwiąże jednak całkowicie problemu powrotu kobiet do firm po urlopie wychowawczym.

Premier poinformował, że program ten uzyskał akceptację ministerstwa finansów. Jak ocenił, program jest "obszerny, komplementarny (...) spójny i odnosi się w sposób konsekwentny do jednego zadania - poprawy losu polskich rodzin, poprawy losu takiego, by to sprzyjało przychodzeniu na świat i wychowywaniu dzieci".

Według Kluzik-Rostkowskiej, polityka rodzinna jest w Polsce konieczna ze względu na słabą kondycję rodzin, zwłaszcza wielodzietnych i wiejskich oraz na to, że w Polsce cały czas jest niż demograficzny. Dodała, że polityka rodzinna wymaga czasu i "nic nie zdarzy się z dnia na dzień".

Reklama

Program przewiduje m.in. stopniowe - o dwa tygodnie co dwa lata - wydłużenie urlopów macierzyńskich, tak by w 2014 r. osiągnęły one poziom 26 tygodni (obecnie 18 tygodni). Rząd szacuje, że w tym roku wyda na ten cel 1,3 mld zł.

Planuje się uzależnienie wysokości kwoty wolnej w PIT od liczby osób w rodzinie, zgodnie z zasadą, że im więcej osób na utrzymaniu podatnika, tym większa kwota wolna oraz zwiększenie ulgi podatkowej z tytułu wychowywania dzieci docelowo do 500 zł, na każde dziecko w rodzinie. W tym roku będzie to kwota 200 zł na dziecko (a niej jak wcześniej podawano 120 zł), w 2009 r. - 300 zł, w 2011 r. - 400 zł i w 2013 r - 500 zł.

Wśród propozycji jest też podniesienie w 2011 r. do kwoty przeciętnego wynagrodzenia podstawy naliczania składek emerytalnych i rentowych opłacanych przez budżet państwa za osoby pozostające na urlopach wychowawczych oraz zwolnienie pracodawcy ze składki na Fundusz Pracy za osoby (jedno z rodziców) wychowujące dzieci. Rząd chciałby też dodatkowego zabezpieczenia niepracującego małżonka (głównie kobiet) przez uznanie, że kapitał gromadzony na emeryturę jest majątkiem wspólnym małżonków. Rząd szacuje, że zmniejszenie wpływów do Funduszu Pracy pociąga za sobą koszty, tylko w 2008 r. - 170 mln zł.

Rząd chce poprawy jakości opieki zdrowotnej dla dzieci i kobiet w ciąży. Zdaniem Kluzik-Rostkowskiej, poród rodzinny, szkoła rodzenia i znieczulenie zewnątrzoponowe przy porodzie powinny być bezpłatne. Sam tylko koszt finansowania szkół rodzenia to 50 mln zł.

W programie mówi się też o likwidacji dużych domów dziecka i zastąpienie ich rodzicielstwem zastępczym, bezpłatnych przedszkolach i wydłużeniu ich czasu pracy do godziny 18. Rząd zastanawia się nad wprowadzeniem nowej formy placówek opieki nad dziećmi - czegoś pomiędzy żłobkiem a przedszkolem dla dzieci od 18 miesiąca życia. Jedna z propozycji zakłada tworzenie zakładowych przedszkoli.

Rząd nie zrezygnował z tzw. becikowego, ale chciałby uzależnienia go od przedstawienia tzw. karty ciąży. Kartę taką ma każda kobieta, która regularnie w czasie ciąży chodzi do lekarza. Kluzik- Rostkowska wyjaśniła, że propozycja ta zmierza do tego, by zmotywować kobiety z pewnych środowisk, by zadbały o siebie i dziecko.

Pomyślano także o studentkach, które chciałyby zostać matkami. Miałyby prawo do indywidualnego toku studiów i odpowiedniego miejsca w akademiku.

W programie jest mowa o elastycznych godzinach pracy kobiety po powrocie z urlopu macierzyńskiego czy wychowawczego, możliwości tzw. telepracy czyli pracy w domu.

Rząd chce zadbać również o tworzenie pozytywnego klimatu wokół rodzicielstwa i proponuje m.in. miejsca parkingowe dla osób z małymi dziećmi, przewijaki i strefy do karmienia w miejscach publicznych, obowiązek przepuszczania kobiet w ciąży i z małymi dziećmi w kolejkach, środkach transportu.

Na cały pakiet rozwiązań w latach 2008-2014 rząd planuje wydać ponad 17,3 mld zł. Przez najbliższy miesiąc będzie trwała dyskusja nad założeniami programu. Uwagi można zamieszczać m.in. na forum internetowym dostępnym na stronie internetowej www.rodzina.gov.pl.

Od 1984 r. w Polsce rodzi się coraz mniej dzieci. Pomiędzy latami 1989 i 2003 liczba urodzeń zmniejszyła się z 562,5 tys. do 351,1 tys. W 1989 r. na 100 kobiet przypadało 203 dzieci (tzw. współczynnik dzietności całkowitej wynosił: 2,03), w 2003 r na 100 kobiet przypadało już tylko 122 dzieci (współczynnik: 1,22). W ostatnich dwóch latach współczynnik dzietności wzrósł nieznacznie i w 2005 r wyniósł 1,23.

Prognoza demograficzna do 2030 r., przygotowana przez GUS, wskazuje, że w najbliższych latach - jeśli nie zostanie odwrócona istniejąca tendencja - należy liczyć się z dalszym spadkiem współczynnika dzietności do około 1,1 w 2010 r., Potem, w latach 2010-2020 można oczekiwać niewielkiego wzrostu urodzeń do wartości około 1,2.

Okiem eksperta

Program prorodzinny rządu może ułatwić kobietom w Polsce łączenie życia rodzinnego z zawodowym, choć nie rozwiąże całkowicie problemu powrotu kobiet do firm po urlopie wychowawczym - uważa ekspert Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych PKPP "Lewiatan" dr Małgorzata Krzysztoszek.

Krzysztoszek zauważa , że niektóre założenia rządu odnoszą się do "starych pomysłów" wspierających politykę prorodzinną.

- Bardzo podobne instrumenty funkcjonują w krajach europejskich i - jak widać - problem kobiet nie został rozwiązany - uważa Krzysztoszek.

Wyjaśniła, że "gospodarka ciągle się rozwija, trzeba mieć coraz więcej umiejętności w nowych branżach, a zawód nam "ucieka" jak stoimy w miejscu" - dodała.

- Może się okazać, że zachęty finansowe mogą być zbyt małe dla pracodawców, aby czekać na kobietę wracającą z urlopu wychowawczego. Jeśli kobieta w tym czasie nie podnosiła swoich kwalifikacji, to nie będzie przydatna na stanowisku, na którym pracowała - podkreśliła.

- Politykę prorodzinną trzeba prowadzić. Problem jednak dotyczy tego, czy jesteśmy w stanie udźwignąć koszty tej polityki w tak krótkim czasie, czyli latach 2008-2014 - powiedziała.
Dodała, że "trzeba szukać źródeł finansowania nie tylko we wzroście gospodarczym, bo on jest niepewny".

- Jeżeli rząd będzie chciał zrealizować te postulaty, a nie będzie finansowania, to docelowo nam może grozić wzrost obciążeń podatkowych i parapodatkowych.

Program uzyskał akceptację ministerstwa finansów.

INTERIA.PL/PAP
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »