Czy prywatyzacja ruszy z miejsca?

Przez pierwsze trzy miesiące dochody z prywatyzacji sięgnęły zaledwie 3 proc. planu, a największe tegoroczne prywatyzacje są w powijakach. Rynek ma nadzieję, że prywatyzacja ruszy z miejsca.

Przez pierwsze trzy miesiące dochody z prywatyzacji sięgnęły zaledwie 3 proc. planu, a największe tegoroczne prywatyzacje są w powijakach. Rynek ma nadzieję, że prywatyzacja ruszy z miejsca.

Czy dymisja Sławomira Cytryckiego i nominacja na fotel szefa MSP Piotra Czyżewskiego może przyspieszyć prywatyzację? Wkrótce zobaczymy.

Stało się. Wczoraj prezydent Kwaśniewski wręczył dwóm nowym ministrom: zdrowia - Leszkowi Sikorskiemu i skarbu - Piotrowi Czyżewskiemu. Ten drugi zastąpił na stanowisku Sławomira Cytryckiego.- W rządzie zostają ci, którzy mogą, chcą i potrafią. Więcej zmian kadrowych nie będzie - obiecywał wczoraj premier Leszek Miller.

Zna od podszewki

Rynek po cichu ma nadzieję, że nominacja Piotra Czyżewskiego może przyspieszyć prywatyzację. Zna on bowiem resort skarbu od podszewki, a gotową strategię swojego pierwszego przełożonego - Wiesława Kaczmarka - pewnie na pamięć. Procesy prywatyzacyjne wymagają czasu i przygotowania strategii. Kolejny minister potrzebuje czasu, żeby się z tym wszystkim zapoznać. Na pewno wiceminister skarbu będzie bardziej zorientowany. Minister Cytrycki nie był, gdy obejmował to stanowisko - mówi Bohdan Wyżnikiewicz z Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową.

Reklama

Zrealizowanie przychodów prywatyzacyjnych zależy w tym roku kilku prywatyzacji - Rafinerii Gdańskiej, grupy zakładów energetycznych G-8, PKO BP, Telekomunikacji Polskiej i kilku pomniejszych spółek. Ministerstwo Finansów zapowiedziało (również wczoraj), że tegoroczne przychody z prywatyzacji mogą wynieść 4-4,5 mld zł wobec 9,1 mld zł założonych w budżecie. Po pierwszym kwartale tego roku przychody z prywatyzacji wyniosły 223,5 mln zł (czyli 3 proc. planu).

Problemy pozostały

Sławomir Cytrycki przetrwał na stanowisku ministra skarbu tylko trzy miesiące. Od kilku dni media spekulowały, że konflikt na linii minister skarbu-prezes częściowo sprywatyzowanego PZU może zakończyć się tylko odwołaniem: jednej osoby lub obu naraz. Nieoficjalnej informacje wskazywały, że minister Cytrycki sprzeciwił się stosowanym przez prezesa Zdzisława Montkiewicza praktykom zarządzania firmą. Najbardziej miała go zbulwersować tajna (tzn. nieznana radzie nadzorczej i akcjonariuszom) umowa z londyńskim bankiem HSBC, dotycząca m.in. wykupu części własnych walorów. Prezes PZU ją bagatelizował.

Nic dobrego

Wydaje się, że to właśnie ze sprawą PZU będzie najbardziej kojarzony były już minister skarbu. Trudno znaleźć bowiem inne sukcesy czy porażki. Kiedy w styczniu Sławomir Cytrycki zastępował Wiesława Kaczmarka, specjaliści byli nastawieni bardzo optymistyczni. Nowego szefa MSP oceniano jako kompetentnego fachowca, który dobrze przysłuży się prywatyzacji. Minister nie dał szans na zweryfikowanie tych opinii. Przez trzy miesiące minister skarbu nie przedstawił programu prywatyzacji, a z materiałów opracowanych przez Wiesława Kaczmarka najwyraźniej nie chciał skorzystać. Jaka gwarancję mają inwestorzy, że kłótnie nie wrócą? Właściwie żadnej.

To kolejna zmiana ministra skarbu w ciągu kilku miesięcy. Niestabilność na stanowisku ministra skarbu jest niedobra dla polityki rządu, a zwłaszcza prywatyzacji, która jest oceniana krytycznie i to jej na pewno nie pomoże - komentuje ostatnie zmiany kadrowe w rządzie Witold Orłowski, doradca ekonomiczny prezydenta. Oby nie był to aktualny cytat za kilka miesięcy.

Puls Biznesu
Dowiedz się więcej na temat: PZU SA | miejscem | minister | skarbu | prywatyzacja | nominacja | minister skarbu
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »