Czy dyskusja o marnowaniu energii elektrycznej ma sens?

Ograniczenie zużycia energii elektrycznej może wiązać się ze zmianą niektórych nawyków, ale nie musi prowadzić do obniżenia standardu życia i rezygnacji z codziennego parzenia kawy.

Mniejsze zużycie energii pozwala zaoszczędzić pieniądze. Dla gospodarstw domowych nie zawsze będą to potężne kwoty, ale korzyści z różnicy w wysokości rachunków da się dostrzec w perspektywie kilku czy kilkunastu lat. Przyczyniając się do ograniczenia spalania paliw kopalnych, powietrze, którym oddychamy, będzie mniej zanieczyszczone, a surowców wystarczy na dłużej.

Te argumenty są doskonale znane, ale mimo to wiele osób niełatwo przekonać do bardziej racjonalnego wykorzystywania energii elektrycznej. Niektórzy nie kryją sceptycyzmu. Nie powinno to zaskakiwać, bo przeciwdziałanie marnowaniu energii czasami wiąże się ze zmianą przyzwyczajeń i podjęciem pewnych działań, np. wymianą starych urządzeń czy źródeł światła. Niejednokrotnie oznacza to konieczność zmierzenia się ze słowem "oszczędność", którego wiele osób szczerze nienawidzi. Nie wszyscy też wierzą w to, że ich działanie ulży naszej planecie.

Reklama

Zapobieganie marnowaniu energii nie musi wpływać na obniżenie standardu życia. Chodzi m.in. o to, by jak najefektywniej korzystać ze światła dziennego, gasić niepotrzebne oświetlenie czy wyłączać komputer, jeśli nie jest używany dłużej niż kilkanaście minut. By unikać otwierania piekarnika w trakcie pieczenia, a z pralki korzystać wtedy, gdy wypełni się ubraniami, zamiast prać po dwie koszule lub dwie pary spodni.

Co wpływa na wysokość rachunku

W ostatnim czasie ceny energii elektrycznej w Polsce poszybowały w górę. Najważniejszym powodem jest zmiana cen uprawnień do emisji dwutlenku węgla, których zakup jest konieczny do produkcji energii z paliw kopalnych. Polski Komitet Energii Elektrycznej (PKEE) przypomina, że w grudniu 2021 roku koszty uprawnień przekroczyły 90 euro za tonę, podczas gdy jeszcze na początku roku wynosiły ok. 30 euro, a w 2017 roku - zaledwie ok. 5 euro.

W 2022 roku do gwałtownego wzrostu cen energii w Europie przyczyniła się rosyjska inwazja na Ukrainę. - Jako konsumenci nie mamy wpływu na ceny energii elektrycznej, które w dużej mierze zależą od cen surowców czy praw do emisji dwutlenku węgla. Możemy jednak wpłynąć na wysokość naszego rachunku za prąd - mówi Magda Smokowska z PKEE. Jej zdaniem wystarczy racjonalnie korzystać z urządzeń elektrycznych, np. wyłączać te, które w danym momencie są niepotrzebne.

Mazowsze i Śląsk w czołówce

Według danych Głównego Urzędu Statystycznego (GUS) w 2021 roku całkowite zużycie energii elektrycznej w Polsce wyniosło 164 TWh - to wzrost o 4,4 proc. w stosunku do poprzedniego roku. Największe zużycie zanotowano w województwach mazowieckim i śląskim, a najmniejsze - w podlaskim, warmińsko-mazurskim i lubuskim.

W przeliczeniu na mieszkańca najwięcej "skonsumowano" w Opolskiem, Śląskiem i Łódzkiem, a najmniej - w województwach warmińsko-mazurskim, podkarpackim i podlaskim. Z danych GUS wynika, że w przemyśle i budownictwie zużyto aż 42,9 proc. całej energii.

Najtańsza to ta zaoszczędzona

Redukując zużycie energii elektrycznej o 5 proc. przez sektor przemysłowy i usługowy, małe i średnie przedsiębiorstwa oraz gospodarstwa domowe, w skali kraju można by zaoszczędzić 8 mld złotych, a zmniejszając zużycie o 10 proc. nawet 16 mld złotych - wynika z raportu Instytutu Jagiellońskiego i ekspertów firmy Tauron. - Najtańsza energia to ta zaoszczędzona - podkreśla Marcin Roszkowski, prezes Instytutu Jagiellońskiego.

W przypadku firm droga do ograniczenia zużycia powinna rozpocząć się od audytu, w trakcie którego zostaną zidentyfikowane najbardziej energochłonne procesy, a zakończyć na wcieleniu w życie rozwiązań szytych na miarę.

Znacznie łatwiej ograniczyć zużycie w gospodarstwie domowym. Autorzy raportu podkreślają, że wymiana tradycyjnych źródeł światła na oświetlenie LED pozwala na oszczędności sięgające 65 proc. - Rezygnacja z energetycznych "wampirów", urządzeń, które pobierają energię, kiedy nie ma takiej potrzeby, potrafi przynieść wymierne oszczędności - podkreśla Paweł Szczeszek, prezes Tauron Polska Energia.

W marcu pierwsze raporty

W instytucjach publicznych wiele mówi się o ograniczeniu zużycia energii elektrycznej z powodu "faktur grozy". Inną ważną przyczyną jest obowiązek złożenia prezesowi Urzędu Regulacji Energetyki (URE) sprawozdań z realizacji działań prooszczędnościowych. Termin upływa z końcem marca 2023 roku.

Kierownicy jednostek sektora finansów publicznych muszą przygotować specjalne raporty, co wynika z ustawy z dnia 7 października 2022 roku o szczególnych rozwiązaniach służących ochronie odbiorców energii elektrycznej w 2023 roku w związku z sytuacją na rynku energii (Dziennik Ustaw z 2022 r., poz. 2127). Celem jest zmniejszenie jej zużycia o 10 proc. w budynkach (lub częściach budynków) i przez urządzenia techniczne, instalacje i pojazdy.

Bez dodatkowych kosztów

"Punktem odniesienia dla redukcji zużycia energii w grudniu 2022 roku jest średniomiesięczne zużycie energii elektrycznej w latach 2018-2019" - informuje URE, dodając, że przyjęcie tego okresu za podstawę wyliczeń wynika z ograniczeń w zużyciu w latach 2020-2021, które były spowodowane pandemią. Raport za cały 2023 rok należy złożyć do końca marca 2024 roku - w tym przypadku wyliczenia mają odnosić się do zużycia za rok 2022.

Żeby wykazać oszczędności, nie zawsze trzeba ponosić dodatkowe koszty - jednym ze sposobów może być ograniczenie oświetlenia zewnętrznego budynku lub rezygnacja z iluminacji. Czasami konieczne jest podjęcie działań inwestycyjnych (np. wymiany oświetlenia), ale one zwrócą się z nawiązką. Intencją wprowadzenia tej regulacji była realizacja wyższych standardów poprawy efektywności energetycznej w sektorze publicznym oraz wzmocnienie działań przekładających się na ustabilizowanie sytuacji na rynku energii elektrycznej - czytamy na stronie URE.

Kogo dotyczą nowe przepisy

Do zmniejszenia zużycia zostały zobowiązane m.in. organy władzy publicznej (w tym organy administracji rządowej, sądy i trybunały), jednostki samorządu terytorialnego, instytucje gospodarki budżetowej, państwowe fundusze celowe, Zakład Ubezpieczeń Społecznych, Kasa Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego, uczelnie publiczne, Polska Akademia Nauk oraz państwowe i samorządowe instytucje kultury. Prezes URE może nakładać kary za opieszałość lub jeśli uzna, że wysiłki okazały się niewystarczające.

Przepisy ustawy nie obejmują budynków wykorzystywanych na potrzeby obronności państwa, urządzeń i instalacji zapewniających ciągłość działania infrastruktury informatycznej, a także obiektów infrastruktury krytycznej.

Kiedy warto oszczędzać

W debacie publicznej wciąż za mało zachęca się do oszczędzania energii w tzw. godzinach szczytu. Jest to czas, kiedy konwencjonalne elektrownie pracują z największą mocą, a do pokrycia zapotrzebowania wymagana jest praca jednostek najmniej efektywnych i najdroższych w użytkowaniu.

Unikanie poboru w okresach szczytów przekłada się na niższe koszty zarządzania systemem, na czym korzystają wszyscy podatnicy. - Godziny szczytu nie oznaczają konieczności ograniczania dostaw energii. Mają one za zadanie zwiększyć świadomość społeczną i promować solidarne zachowania wszystkich odbiorców - wyjaśnia Eryk Kłossowski, do niedawna prezes Polskich Sieci Elektroenergetycznych, czyli operatora zarządzającego siecią przesyłową w naszym kraju.

Informacje o godzinach szczytu są podawane każdego dnia na stronie internetowej www.pse.pl w postaci aktualizowanych "pasków". Ministerstwo Klimatu i Środowiska zachęca, by wówczas zrezygnować z korzystania z urządzeń energochłonnych (m.in. pralek, odkurzaczy, piekarników, grzejników elektrycznych) oraz - tak jak przez resztę dnia - wyłączać zbędne oświetlenie i nieużywane urządzenia (np. komputer, telewizor).

- Aktywna postawa odbiorców to kluczowy element zadbania o bezpieczeństwo energetyczne, nie tylko w czasie kryzysu energetycznego - podkreśla Anna Łukaszewska-Trzeciakowska, wiceminister klimatu i środowiska.

Administracja zaciska pasa

Z powodu horrendalnych podwyżek cen energii elektrycznej i wejścia w życie ustawy nakazującej jej oszczędzanie, w administracji zaczęło się zaciskanie pasa. W Głownie podjęto decyzję o czasowym skróceniu godzin pracy urzędu - pracownicy przychodzą pół godziny później niż zwykle i wychodzą do domu pół godziny szybciej. Urząd Miejski w Gnieźnie planuje wyłączyć z użytkowania co dziesiąty słup oświetleniowy (chodzi o 616 lamp).

W olsztyńskim magistracie kierownikom wydziałów zarekomendowano organizację pracy w sposób umożliwiający ograniczenie zużycia energii "w szczególności poprzez zagęszczenie liczby pracowników w pomieszczeniach", oczywiście z uwzględnieniem norm bezpieczeństwa i higieny pracy.

Tłumaczyć i zachęcać, ale...

Największe miasta podejmują podobne decyzje. Kilka miesięcy temu prezydent Warszawy zapowiedział m.in. wyłączenie oświetlenia zewnętrznego budynków jednostek urzędu miasta i urzędów dzielnicowych, rezygnację z podświetlania mostów i skrócenie czasu działania latarni ulicznych o 30 minut.

Jednym z ważniejszych elementów programu oszczędności w stolicy jest ograniczenie ilości sprzętu takiego jak czajniki elektryczne czy ekspresy do kawy w pomieszczeniach wykorzystywanych przez pracowników. "Według naszych pomiarów to właśnie urządzenia AGD w największym stopniu wpływają na wzrost zużycia energii elektrycznej w budynkach" - czytamy na stronie internetowej Urzędu m.st. Warszawy.

Takie decyzje mogą jednak przynieść efekt odwrotny od zamierzonego, jeśli część pracowników odbierze je jako szykanę lub działanie na pokaz. Zachęcanie do oszczędzania energii ma głęboki sens, ale nie zawsze warto kruszyć kopie o kilka kubków herbaty parzonych na koszt pracodawcy.

Mariusz Tomczak, dziennikarz, politolog specjalizujący się w zagadnieniach europejskich

Biznes INTERIA na Twitterze. Dołącz do nas i czytaj informacje gospodarcze

Zobacz również:

Obserwator Finansowy
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »