Spółki technologiczne nadal rozczarowują graczy

Rynek IT, po ubiegłorocznym załamaniu, powoli stabilizuje się. Jedna mimo dosyć optymistycznych prognoz, giełdowe spółki informatyczne mogą mieć problemy z odzyskaniem zaufania inwestorów. Dopiero spodziewane procesy konsolidacyjne mogą zmienić nie tylko obraz rynku, ale i niekorzystną wycenę walorów firm IT.

Rynek IT, po ubiegłorocznym załamaniu, powoli stabilizuje się. Jedna mimo dosyć optymistycznych prognoz, giełdowe spółki informatyczne mogą mieć problemy z odzyskaniem zaufania inwestorów. Dopiero spodziewane procesy konsolidacyjne mogą zmienić nie tylko obraz rynku, ale i niekorzystną wycenę walorów firm IT.

O utracie zaufania graczy do spółek IT najlepiej świadczą wyceny ich walorów. Od ponad roku utrzymuje się spadkowy trend, który doprowadził do drastycznej przeceny akcji tych firm. Trwałej zmianie tendencji nie pomogły nawet relatywnie dobre wyniki finansowe za I kwartał. Stało się tak zapewne z uwagi na fakt, że wyniki w większości przypadków okazały się zgodne z oczekiwaniami i nie było żadnych pozytywnych niespodzianek. Potwierdziły one przy tym, że pierwsze miesiące są zdecydowanie najgorszym okresem dla branży. Sezonowość uderza przede wszystkim w spółki, które posiadają wąską grupę odbiorców, co skutecznie utrudnia dywersyfikację źródeł przychodów. Pod tym względem relatywnie dobrze radzą sobie potentaci rynku, oferujący dodatkowo dość dużą wartość dodaną.

Reklama

- Przychody największych integratorów są zgodne z oczekiwaniami. W ich przypadku mamy do czynienia z największym postępem. Szczególnie dobrze w pierwszym kwartale pod względem przychodów - z grona największych firm - zaprezentował się Comarch. Przyzwoite wyniki, co jest efektem skutecznej restrukturyzacji zaprezentował także Computerland. Widać, że dywersyfikacja przychodów pomaga poprawić wyniki, z kolei daleko posunięta specjalizacja, jak to jest w przypadku Softbanku, prowadzić może do regresu wyniku finansowego - mówi Bogusław Taźbirek, analityk PBK AM.



Mali odstają



O kondycji spółki nie świadczy jednak wyłącznie dynamika wzrostu sprzedaży. Bardzo istotną kwestią jest realizowana marża, a z tym już bardzo często bywają problemy. Zmiany, jakie zachodzą na rynku w ostatnich miesiącach, dobitnie wskazują, że rynkowe nisze stają się coraz ciaśniejsze, co z kolei wymusza ostrzejszą walkę konkurencyjną.

W tej konfrontacji na niemal straconych pozycjach stoją małe i średnie firmy informatyczne. Widać to po osiąganych przez nie wynikach. O ile w przypadku sprzedaży części z nich udało się poprawić wyniki z I kwartału 2000 roku (np. Talex czy CSS), o tyle jednak większość z nich poniosła straty lub drastycznie obniżyła zyski. Średniacy posiadają zbyt słaby potencjał, a przede wszystkim zbyt małe zaplecze finansowe, by mogli sobie pozwolić na długotrwałą walkę cenową. Stąd z każdym upływającym miesiącem obserwujemy stale rosnącą dysproporcję pomiędzy pierwszą, a drugą ligą spółek IT.



Brak przełomu



Analitycy zajmujący się branżą informatyczną, są niemal pewni, że drugi kwartał roku nie przyniesie istotnego przełomu w tej branży. Wyniki finansowe spółek powinny być zbliżone do osiągniętych w II kwartale minionego roku. Ich zdaniem, trudno oczekiwać na spektakularne wydarzenia. Wynika to przede wszystkim z pogarszającej się kondycji całej polskiej gospodarki.

- Na poziomie operacyjnym możemy obserwować dalsze obniżanie marż. Jest to efekt zauważalnego spadku popytu na usługi IT. Z uwagi na drogie kredyty coraz mniej się inwestuje, w tym w rozwój informatyczny - tłumaczy Bogusław Taźbirek.

Zagrożenia ogólnorynkowe dotyczą wszystkich firm IT. Szczególnie mocno mogą je jednak odczuć spółki prowadzące działalność w Internecie. Barierą dla dynamicznego ich rozwoju są głównie niska informatyzacja kraju, monopolistyczne działania TP SA, czy chociażby stan łączy telekomunikacyjnych. Jeśli dodać do tego coraz niższe budżety reklamowe, przychody z reklamy sieciowej, będące głównym źródłem finansowania mogą się drastycznie skurczyć.

- Uważam, że na rynku utrzymają się najwyżej cztery portale horyzontalne. Pozostałym pozostają albo fuzje, albo próby pozyskania silnego inwestora - dodaje analityk PBK AM.

Z kolei Jarosław Pasternak, analityk BDM PKO BP SA, twierdzi, że z uwagi na zbliżające się wybory parlamentarne wstrzymane mogą być duże kontrakty związane z sektorem publicznym. Odległą perspektywą wydają się być także kontrakty dla NATO, na które ostrzą sobie zęby wszyscy liderzy rynku.

- Nie oczekuję znaczącej poprawy kondycji całej branży w tym półroczu - mówi Jarosław Pasternak.

Mimo tych zagrożeń wydaje się, że jest szansa na poprawę sytuacji. Jeśli nawet nie w Polsce, to na pewno na Zachodzie. Do umiarkowanego optymizmu skłaniać bowiem mogą nowe prognozy dotcomów, z których coraz więcej zaczyna realizować dodatni wynik na działalności operacyjnej. Trzeba jednak pamiętać, że specyfika rodzimego rynku informatycznego odbiega jeszcze w wielu kwestiach od światowych standardów i pozytywne trendy mogą być odczuwalne znacznie później.

- Poprawę koniunktury na krajowym rynku IT wiązać można przede wszystkim z przesuniętą w czasie reakcją rynku na obniżenie stóp procentowych. Ich efekty powinny być widoczne w drugiej połowie roku, ale musi dojść do poprawy ogólnej sytuacji makroekonomicznej. Generalnie jednak obecny rok nie będzie zbyt dobry dla firm informatycznych - podsumowuje Piotr Kajczuk, analityk DM WBK.



Przyszłość w konsolidacji



Zdaniem specjalistów, polski rynek IT znajduje się w przededniu konsolidacji. Oczekiwania te związane są z przystąpieniem Polski do UE i globalizacją rynków. Prognozy wskazują, że na bazie pięciu największych giełdowych spółek, do których być może dołączy Ster-Projekt i STGroup powstaną w ciągu 3-5 lat silne, mogące konkurować z zachodnimi podmiotami grupy kapitałowe skupiające producentów sprzętu, oprogramowania oraz integratorów. Jak na razie jednak procesy te wydają się być zamrożone, o czym świadczy chociażby cisza panująca wokół zaangażowania kapitałowego Prokomu w Softbank i Ster-Projekt. Niepowodzeniem zakończyła się także próba mariażu Optimusa i Compaq oraz STGroup i California Computers.

Dynamiczne otwarcie rynku może jednak wymusić szybkie działania, na czym zapewne zyskaliby inwestorzy giełdowi posiadający walory firm IT. Przekonują o tym analitycy sugerujący zakup ich papierów, z tym jednak zastrzeżeniem, że inwestycja by być opłacalna musi mieć charakter długoterminowy, z co najmniej 2-3 letnim horyzontem czasowym.



OKO EKSPERTA



Waldemar Bojara, doradca inwestycyjny DM BOŚ



Wyniki spółek informatycznych należy rozpatrywać indywidualnie. W pierwszym kwartale mieliśmy do czynienia zarówno z rozczarowaniami, jak i miłymi niespodziankami. Spowolnienie gospodarcze nie odbiło się w szczególny sposób na rezultatach większości giełdowych integratorów. Z kolei wyniki Optimusa potwierdzają pogarszającą się koniunkturę w branży producentów komputerów. Wydaje się, że koniunktura w sektorze IT powinna się poprawiać, jednak dopiero w drugiej połowie roku. Spółki informatyczne będąc bezpośrednio uzależnione od wzrostu gospodarczego mogą liczyć na większą dynamikę gospodarki właśnie w tym okresie. Obniżki stóp procentowych spodziewam się dopiero pod koniec drugiego kwartału. Należy brać również pod uwagę zbliżające się wybory, co czyni ryzykowną sytuację dla firm posiadających kontrakty w sektorze publicznym.

Puls Biznesu
Dowiedz się więcej na temat: rynek IT | procesy | problemy | gracz
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »