Atesty kluczem do odszkodowania

Ubezpieczając mieszkanie zadeklarowałeś, że drzwi i zamek są atestowane? Sprawdź więc, czy certyfikat potwierdzający ich antywłamaniowe właściwości jest ważny. Jeśli nie, ubezpieczyciel może obniżyć odszkodowanie. Na szczęście jest szansa, że w przypadku sporu sąd przyzna nam rację.

Zmorą klientów firm ubezpieczeniowych jest odmowa wypłaty odszkodowania czy jego ograniczenie ze względu na nieodpowiednie zabezpieczenie mieszkania czy domu.


Kliknij, aby powiększyć

- Jeśli trafia do nas sprawa z zakresu ubezpieczeń mieszkań, to zwykle dotyczy właśnie kwestii posiadania odpowiednich zabezpieczeń czy braku śladów włamania przez okno - mówi Krystyna Krawczyk, dyrektor w Biurze Rzecznika Ubezpieczonych.

Winę za problemy z wypłatą po włamaniu do mieszkania ponoszą też agenci, którzy nie uprzedzają klientów o konieczności posiadania odpowiednich zabezpieczeń. To klient deklaruje ich posiadanie i jakość, podpisując wniosek o ubezpieczenie. I to już jego problem, jeśli po szkodzie okazuje się, że nie miały one wymaganych atestów.

Uwaga na atesty

- Atest powinien być ważny w dniu szkody - precyzuje Katarzyna Dudzin, rzecznik Ergo Hestii.

Podobne stanowisko zajmują również przedstawiciele innych towarzystw. Z jednej strony, jest to zrozumiałe, bo złodzieje doskonalą swoją technikę i stąd zamek stary, na który atest nie został odnowiony, może stanowić gorsze zabezpieczenie. Tymczasem firmy, które zaprzestały produkcji lub sprzedaży określonych modeli zamków czy drzwi, nie przedłużają na nie już atestów ze względu na koszty. Z drugiej strony, klienci nie mają świadomości, że atesty są wydawane na 2-4 lata. Dlatego po szkodzie mogą wpaść w pułapkę. Można się z niej jednak wyplątać, bo żadne z towarzystw, których warunki przejrzeliśmy, nie precyzuje, czy atest powinien być ważny w dniu zakładania np. drzwi, w dniu podpisania umowy ubezpieczenia czy też może w dniu szkody.

- Sąd, rozpatrując taki spór, będzie tłumaczył wszelkie niejasności na korzyść klienta towarzystwa ubezpieczeniowego, jest więc szansa, że uda się obronić przed obniżeniem wypłaty odszkodowania - uważa Krystyna Krawczyk.

Pocieszające jest, że ubezpieczyciele nie wymagają trzymania wszystkich certyfikatów potwierdzających właściwości okien, drzwi czy zamków, czy rachunków zakupu.

- Jeśli nie ma tych dokumentów, trzeba poszukać na wyrobie nazwy producenta, oznaczeń charakteryzujących wyrób i sprawdzić, czy dla danego wyrobu był wydany certyfikat i co on potwierdza - doradza Ewa Dołowy, ekspert w biurze ubezpieczeń indywidualnych i samochodowych Warty.

W grę wchodzą trzy opcje

Można to zrobić na przykład na stronach internetowych ośrodków certyfikujących. Jeśli atesty wygasły, albo wygasają w trakcie trwania umowy ubezpieczenia, mamy kilka wyjść. Można wymienić zabezpieczenie, co kosztuje, ale jest o tyle korzystne, o ile nowe z certyfikatem, na pewno będzie trudne do sforsowania.

Można też zadeklarować, że nie ma ono atestów i pogodzić się z wyższą składką. Standardem jest bowiem, że za tego typu zabezpieczenia przyznaje się dodatkowe zniżki. Pokusa jest duża, bo za posiadanie atestowanych zamków czy drzwi można dostać nawet 20-30 proc. zniżki. Problem w tym, że po szkodzie odszkodowanie może być obniżone o taki sam procent, jeśli okaże się, że certyfikaty straciły ważność.

Jeżeli chcesz dostać pełne odszkodowanie po włamaniu do mieszkania, pamiętaj, że:

drzwi i okna muszą spełniać wymogi warunków ubezpieczenia. Jeśli po włamaniu okaże się, że atesty nie były ważne, trzeba się liczyć z próbą obniżenia odszkodowania i ewentualnym sporem z towarzystwem;
wychodząc z domu, trzeba zamykać okna - pamiętać o tym powinni posiadacze plastikowych okien. Gdy nie są one dokładnie zamknięte łatwo je otworzyć bez pozostawienia śladów;
trzeba mieć komplet kluczy wydawanych do danego modelu zamków;
nie można samodzielnie usuwać śladów włamania (np. sforsowanych zamków, zbierać szkła z rozbitej szyby) - trzeba poczekać do przybycia policji.

Trzecią opcją jest poszukiwanie innego towarzystwa, które stosuje łagodniejsze wymogi. Będzie to jednak trudne, bo jak widać z naszego zestawienia (patrz ramka) standardem jest posiadanie przynajmniej dwóch zamków. Ciekawostką jest, że Allianz wymaga tylko jednego zamka przy ubezpieczeniu w wariancie minimum, który jednak nie obejmuje wcale ryzyka kradzieży z włamaniem. Problem może też powstać, gdy drzwi są wyposażone w dwa zamki, ale otwierane jednym kluczem, co zdarza się coraz częściej. Nie ulega wątpliwości, że wymóg został spełniony, ale cel jego wprowadzenia został ominięty. Chodzi o to, żeby złodziej musiał pokonać dwa rodzaje zamków czy dorobić dwa różne klucze, a tak ma łatwiejsze zadanie. Z tym problemem poradziły sobie tylko Allianz i Compensa, które doprecyzowały, że wymagają dwóch różnych zamków.

Reklama

Marcin Jaworski

Gazeta Prawna
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »