Niemcy boją się zimy. Gromadzą drewno opałowe

Z obawy przed niedoborem gazu, Niemcy wracają do ogrzewania domów drewnem opałowym.

To, że tartak znajdzie się w centrum uwagi spanikowanych Niemców, jest odbiciem obecnych, jakże wyjątkowych czasów.

W biurze tartaku Buchen w St. Augustin koło Bonn właściciel Christian Roesgen odkłada zestaw słuchawkowy i wyłącza telefon, by zapewnić odrobinę spokoju do rozmowy. Następnie opowiada o klientach, którzy w obawie przed Rosjanami intensywnie gromadzą drewno opałowe. Jest wśród nich taki, który właśnie wymienił ogrzewanie gazowe na piec na pellet, aby być samowystarczalnym.

Tymczasem tartak Buchen, który jest także producentem pelletu, nie ma już żadnych zapasów. Dlatego sprasowane, jeszcze ciepłe trociny i wióry są pompowane bezpośrednio na firmowe ciężarówki, gdyż tartak ledwo nadąża z produkcją.

Reklama

Christian Roesgen opowiada o tym wszystkim dzień po tegorocznym rekordzie upałów w Niemczech, który wyniósł 40 stopni, jak podała niemiecka służba meteorologiczna. Ale Niemcy przygotowują się do zimy.

Przemysł drzewny na pełnych obrotach

Niemal połowa wszystkich domów w Niemczech jest ogrzewana gazem. Odkąd jednak Rosja prowadzi wojnę w Ukrainie, dostawy tego surowca stały się niepewne. Choć od czwartku (21.07.2022) gazociągiem Nord Stream 1 ponownie płynie gaz, surowiec zdrożał i zniknęło też społeczne przekonanie o bezpiecznych dostawach.

"Nie chcę marznąć zimą, już raz to przeżyłem" - mówią klienci do Guentera Meurera, specjalizującego się w budowaniu pieców i kominków. W porównaniu z ubiegłym rokiem popyt na nie zwiększył się dwukrotnie. Z powodu natłoku zamówień Guenter Meurer zamknął swoje sklepy i teraz telefonicznie informuje klientów, że muszą czekać na okres po zimie. Tymczasem terminy dostaw od niektórych producentów przewidywane są dopiero na lato 2023.

- Popyt na kominki wzrósł o 30 do 40 procent - mówi kominiarz Alexis Gula, który prowadzi firmę z usługami kominiarskimi niedaleko Stuttgartu. Klienci często tłumaczą mu, dlaczego sięgają teraz po drewno jako opał do ogrzewania. Wcześniej chodziło raczej o stworzenie atmosfery przytulności i uzyskanie dodatkowego źródła ciepła. - Dziś to kwestia bezpieczeństwa dostaw - wyjaśnia.

Niemiecki Związek Handlu Drewnem Opałowym szacuje, że 80 procent surowca pochodzi ze źródeł krajowych. Pellet do pieców automatycznych pochodzi z odpadów prężnie rozwijającej się branży budowlanej.

Prezes Federalnej Agencji Sieci Klaus Mueller powiedział w ubiegłym tygodniu w rozmowie z siecią medialną RND, że do 2023 roku cena gazu może się potroić. Tymczasem ogrzewanie drewnem jest o wiele tańsze. Jednak od jesieni ubiegłego roku w związku z rosnącym zapotrzebowaniem, poszybowała także cena za kilowatogodzinę drewna opałowego.

Przejście na ogrzewanie drewnem napędza również dofinansowanie ze strony państwa. Każdy, kto z ogrzewania na olej opałowy przejdzie na system ogrzewania biomasą (zalicza się do niej pellet), może uzyskać od państwa zwrot 45 procent kosztów. Od początku roku do Federalnego Urzędu Gospodarki i Kontroli Eksportu wpłynęło już prawie 60 tysięcy wniosków o dopłatę.

Zdaniem kominiarza Alexisa Guli oprócz środków publicznych i wojny w Ukrainie powodem boomu na kominki i piece na drewno jest zmiana przepisów dotyczących emisji CO2. Od 2024 roku będą obowiązywały nowe zasady i "stosunkowo duża liczba kominków będzie wymagała wymiany".

Szkodliwe zanieczyszczenie pyłem

Przy spalaniu drewna powstaje drobny pył, więc Federalna Agencja Ochrony Środowiska UBA apeluje, by jednak zrezygnować ze stosowania biomasy do ogrzewania. - Ogrzewanie drewnem emituje 1000 razy więcej pyłu zawieszonego niż ogrzewanie gazowe - wyjaśnia Marcel Langner z UBA.

Prawie jedna piąta zanieczyszczeń pyłem zawieszonym w Niemczech przypada na opalanie drewnem w gospodarstwach domowych, mimo że kominki stanowią tylko ułamek systemów grzewczych. Ponieważ drobiny pyłu są wdychane, odpowiadają za problemy zdrowotne, takie jak choroby układu oddechowego, a także układu krążenia.

Cząstki pyłu, podlegając procesom chemicznym w atmosferze, mogą powodować zanieczyszczenie powietrza nawet daleko od miejsca ich powstania.

Sprytne rozwiązanie zmniejsza problemy z drewnem

Opalanie drewnem prowadzi do powstania dodatkowych substancji szkodliwych zwłaszcza wtedy, gdy nie wietrzymy odpowiednio pomieszczenia lub nieumiejętnie rozpalamy w piecu. Budowniczy pieców i kominków Guenther Meuerer jest zdania, że "dzięki automatycznemu sterowaniu można by wyeliminować podczas obsługi błędy, które najczęściej popełniają użytkownicy. Ale pozostaje jeszcze kwestia pyłu zawieszonego". Klienci mogliby jednak zainstalować w kominkach czy piecach filtr, który ograniczyłby jego emisję.

Za rozwiązaniami centralnymi opowiada się również Marcel Langner z organizacji ekologicznej UBA. Elektrownie ciepłownicze mogą efektywniej przetwarzać energię i filtrować pył. Jednak w praktyce często brakuje takich rozwiązań.

Tymczasem Christian Roesgen, właściciel tartaku Buchen w St. Augustin, opowiada o nowych osiedlach mieszkaniowych, gdzie musi podjeżdżać do każdego domu z osobna, aby przepompować z ciężarówek pellety do zbiorników. Pracę niejednokrotnie utrudniają źle zaplanowane okna piwniczne. Niekiedy trzeba pellety pompować przez cały dom, nad łóżkami i podatnymi na uszkodzenia kamiennymi posadzkami.

Aby zapobiec panice związanej z zakupem drewna, firma rozpoczęła racjonowanie sprzedaży. Na każdego klienta przypadają obecnie tylko trzy palety drewna.

Redakcja Polska Deutsche Welle

Biznes INTERIA.PL na Twitterze. Dołącz do nas i czytaj informacje gospodarcze

Deutsche Welle
Dowiedz się więcej na temat: drewno opałowe | Niemcy | ogrzewanie | ogrzewanie domu
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »