Pytlarczyk: Polska nie jest w pułapce średniego rozwoju, wzrost płac wyjdzie gospodarce na dobre

Wtorek, 20 lutego (12:10)

- Polska nie wpadła w pułapkę średniego rozwoju - ocenił Ernest Pytlarczyk, główny ekonomista mBanku. Jego zdaniem, zacieśnianie warunków na rynku pracy oraz uszczelnianie VAT w dłuższym terminie korzystnie wpłynie na gospodarkę wymuszając inwestycje i innowacyjność. Międzynarodowa konkurencyjność Polski na pewno się pogorszyła, ponieważ płace wzrosły, a złoty się umocnił.

Zdjęcie

Ernest Pytlarczyk, główny ekonomista mBanku /Informacja prasowa
Ernest Pytlarczyk, główny ekonomista mBanku
/Informacja prasowa

- Ostatnie lata pokazują, że wbrew temu co mówią niektórzy politycy, Polska nie wpadła w pułapkę średniego rozwoju. To jest kompletnie nieprawdziwe - powiedział Ernest Pytlarczyk, główny ekonomista mBanku.

- Gospodarka rośnie o 5 proc., płace jeszcze szybciej. Tymczasem państwo, o którym można powiedzieć, że utknęło w pułapce, ma wysoką inflację i cały czas niskie koszty siły roboczej. My nie jesteśmy w takim momencie - dodał.

Reklama

Jednym z postulatów expose Beaty Szydło wygłoszonego w listopadzie 2015 r. było "wyrwać się z pułapki średniego rozwoju". W Strategii na rzecz odpowiedzialnego rozwoju zaprezentowanej na początku 2016 r. przez Ministerstwo Rozwoju kierowane wówczas przez Mateusza Morawieckiego "pułapka średniego dochodu" została wskazana jako jedno z pięciu głównych wyzwań stojących przed polską gospodarką.

Ekonomista podkreślił, że inwestycje w ostatnich latach w Polsce charakteryzowały się wyższą produktywnością.

- Inwestycje, które się w Polsce pojawiły, to już nie tylko montownie i magazyny, coraz więcej jest np. outsourcowania ryzyka, IT. To dobrze widać w bilansie płatniczym. Pozycja salda usług zwiększyła się w ciągu ostatnich siedmiu lat pięciokrotnie - powiedział.

Saldo usług w 2010 r. wynosiło 13,1 mld zł (3,3 mld euro), a w 2017 r. 76,3 mld zł (17,9 mld euro).

Ekonomista zwrócił uwagę, że podobne warunki gospodarcze do tych obserwowanych w Polsce panują w całej Europie Środkowo-Wschodniej.

- Cały region Europy Środkowo-Wschodniej "zapchał się", jeżeli chodzi o rynek pracy, a jednocześnie jest tak położony geograficznie, że wciąż tutaj są lokowane fabryki - powiedział.

- Międzynarodowa konkurencyjność Polski na pewno się pogorszyła, ponieważ płace wzrosły, a złoty się umocnił. Nie oznacza to, że Polska jest niekonkurencyjna - dodał.

Wynagrodzenia w gospodarce narodowej wzrosły w całym 2017 r. o 5,3 proc. rdr, a w samym IV kwartale o 7,1 proc.

Złoty w 2017 r. był jedną z najmocniejszych walut na świecie. Wobec euro aprecjonował o ponad 5 proc., a wobec dolara o blisko 17 proc. W 2018 r. złoty kontynuuje ten trend - EUR/PLN spadł od początku roku o 1 proc., a USD/PLN o ponad 4 proc.

Pytlarczyk spodziewa się, że zacieśnianie rynku pracy oraz widoczne od II połowy 2017 roku ożywienie inwestycji w długim terminie będzie korzystne dla polskiej gospodarki.

- Spodziewamy się, że trend nowych inwestycji, trend zacieśnienia rynku pracy to są czynniki, które nam wyjdą na dobre. Wymuszą innowacje, które poprawią konkurencyjność. Polska będzie grała bliżej pierwszej ligi. Struktura produkcji przesunie się w kierunku wyższego uzbrojenia w kapitał - powiedział.

Ze styczniowego badania koniunktury GUS wynika, że koszty zatrudnienia były najczęściej wymienianą barierą działalności przez przedsiębiorstwa, zaś w ciągu roku najbardziej wzrosło znaczenie bariery niedoboru pracowników.

 Zdaniem ekonomisty, po dwóch latach trudno oceniać efektywność rządowej polityki gospodarczej.

- Jeśli pojawia się uporządkowany system promocji polskich firm i produktów za granicą to zawsze jest pozytywne. Do tego jest PFR, który wchodzi w projekty o wyższym ryzyku oczekując niższego wynagrodzenia. To też jest ułatwienie dla polskich firm - powiedział.

- Dodatkowo podejmowane są działania podatkowe, które podnoszą ściągalność VAT, a jednocześnie zwalczają nieuczciwą konkurencję. Warto wspomnieć, że cały trend zacieśniania VAT został wiele lat temu zainicjowany przez sektor prywatny z branży metalowej. Ci przedsiębiorcy tracili ze względu na nieuczciwą konkurencję ze strony firm, które nie płaciły VAT - dodał.

Dochody z VAT w 2017 r. wyniosły 156,8 mld zł. W stosunku do dochodów w 2016 r. były one wyższe o 23,9 proc. (czyli o 30,2 mld zł). W stosunku do ustawy budżetowej na 2017 r. dochody z VAT były wyższe o 13,3 mld zł, tj. o 9,3 proc.

Pytlarczyk podkreślił, że uszczelnianie podatkowe nie jest "podkładaniem nogi" przedsiębiorcom, ale eliminowaniem nieuczciwej konkurencji, która i tak nie inwestuje.

- Uszczelnienie VAT w dłuższej perspektywie nam się opłaci i będzie wspierać inwestycje - powiedział.

Ekonomista nie zgadza się ze stwierdzeniem, że wspieranie konsumpcji, np. przez program 500+, szkodzi rozwojowi inwestycji.

- Nie będzie inwestycji, jeśli popyt wewnętrzny i konsumpcja nie będą rosnąć. O tym się przekonały Niemcy na początku lat dwutysięcznych, kiedy przez reformę Hartz IV bardzo poprawiły konkurencyjność, płace realnie spadły, ale przedsiębiorcy wstrzymali inwestycje, bo widzieli, że nie ma popytu - powiedział.

- Budowanie szerszego frontu konsumpcji jest podstawą dla stabilnego popytu. I na tym się powinny inwestycje ruszyć. Rynek wewnętrzny jest stabilizatorem dla firm, bo koniunktura na zewnątrz jest bardzo kapryśna. Tworzenie firm nastawionych tylko na eksport to nie jest dobry pomysł - dodał.

Wzrost PKB w 2017 r. wyniósł 4,6 proc. - wynika z szacunku GUS. Konsumpcja w ubiegłym roku wzrosła o 4,8 proc., a inwestycje o 5,4 proc.

Zdaniem Pytlarczyka, w czasie osłabienia koniunktury na świecie popyt krajowy jest stabilizatorem sytuacji firm, zaś w odwrotnej sytuacji, dzięki osłabieniu złotego, eksport może wspomagać przedsiębiorców, tak jak było w latach 2008-2009.

- Jest prawdopodobne, że rosnący eksport i uzyskiwanie nadwyżek może wspierać umocnienie złotego. Z drugiej strony mamy jednak niskie stopy procentowe, zaś w USA polityka monetarna jest zacieśniana, co wpływa negatywnie na atrakcyjność polskiej waluty - powiedział.

mBank prognozuje, że stopy procentowe w Polsce w tym roku nie zmienią się.

- Rada Polityki Pieniężnej, choć tego często nie akcentuje, bardzo patrzy na kurs złotego i zbyt mocny złoty nie podobałby się bankowi centralnemu. Polscy przedsiębiorcy mają w NBP sojusznika, który raczej nie chciałby pomylić się po stronie zbyt mocnej waluty - powiedział Pytlarczyk.

- Rada nie chciałaby być powodem umocnienia złotego. Dlatego w tym roku stopy nie zostaną podniesione. Rada ma więcej tolerancji dla inflacji, bo nie chce zaszkodzić realnej gospodarce - dodał.

Z Konsensusu PAP Biznes wynika, że większość ankietowanych ośrodków analitycznych przewiduje utrzymanie stóp procentowych bez zmian do końca 2018 r.

Artykuł pochodzi z kategorii: Zarobki

Więcej na temat:VAT | Polska | zarobki
POLECANE zwiń