Czy górnicy zarabiają dużo? "Są trzy rodzaje kłamstw: kłamstwa, cholerne kłamstwa i statystyki"

Niedziela, 19 listopada 2017 (05:59)

Bardzo uważnie przyglądam się pracy ministra energii Krzysztofa Tchórzewskiego oraz wiceministra energii Grzegorza Tobiszowskiego. Oceniam ją pozytywnie - zaznacza w rozmowie z portalem WNP.PL prof. Marek Szczepański, socjolog z Uniwersytetu Śląskiego. Wskazuje jednak także, że powoli rośnie liczba żon górników, które pracują. To wiąże się głównie z tym, że zarobki górnicze są niższe niż przed laty.

Zdjęcie

Czy górnicy zarabiają dużo? /AFP
Czy górnicy zarabiają dużo?
/AFP

Jerzy Dudała, wnp.pl: Panie profesorze, czy możliwe jest wskrzeszenie górniczego etosu w kontekście tego, że obecna ekipa rządowa stale podkreśla znaczenie węgla i górnictwa dla całej polskiej gospodarki?

Prof. Marek Szczepański, socjolog z Uniwersytetu Śląskiego: - Obawiam się, że przywrócenie takiego etosu, jaki znamy z opisów zawartych w literaturze socjologicznej sprzed lat, będzie niezwykle trudne, a właściwie niemożliwe.

Reklama

Dlaczego?

- Górnictwo utraciło bowiem swoją dawną charyzmę. Dawniej przecież kopalnia nie tylko żywiła, ale wyznaczała rytm życia dla całej społeczności. Dla wielu była ostoją obok miejscowej parafii, a dyrektor kopalni był traktowany z wielkim szacunkiem. Jednak obecnie tego górniczego etosu w całości nie da się odtworzyć.

- Dla mnie niezwykle ważne jest natomiast to, co można nazwać "etosem bezpieczeństwa", a zatem dbałość o innych kolegów, o współpracowników i wzajemna solidarność podczas pracy pod ziemią. Utrzymanie i umacnianie akurat tego elementu etosowego jest bardzo istotne i potrzebne. Praca górnika jest bowiem specyficzna i pełna niebezpieczeństw.

- Doceniam obecne deklaracje rządzących o ważności górnictwa i węgla jako nośnika energii.

- Cieszy fakt, że górnictwo jest na plusie i po dziewięciu miesiącach tego roku odnotowało niezły wynik. Natomiast to w głównej mierze zasługa koniunktury na rynku węgla i wysokich cen tego surowca. Mówiąc o górnictwie nie można zapominać o jeszcze jednej kwestii...

Bogusław Ziętek: Bez wzrostu wynagrodzeń górnictwo zlikwiduje się samo

Bez sobót i niedziel goły zarobek górników to żadne pieniądze. W dodatku z roku na rok mniejsze. A tyrać trzeba coraz więcej - mówi szef Sierpnia '80 Bogusław Ziętek. - Już teraz wielu ludzi rezygnuje, bo nie chcą pracować tak ciężko za tak niewielkie pieniądze - dodaje. czytaj więcej

Jakiej?

- Nie wolno zapominać o tym, że górnictwo to nadal niezwykle istotny pracodawca. Przeszło 80 tysięcy osób pracuje bezpośrednio w sektorze. Ale dochodzą przecież liczni kooperanci, dochodzą firmy dostarczające maszyny i urządzenia oraz inne produkty do kopalń, a także przedsiębiorstwa świadczące usługi na ich rzecz.

- Wliczając w to jeszcze rodziny górników oraz pracowników firm okołogórniczych okaże się, że z pół miliona osób nadal utrzymuje się z górnictwa. O tym trzeba pamiętać!

- Obecnie około 55 proc. żon górników pracuje. Pozostałe zajmują się domem, wychowywaniem dzieci. Powoli rośnie liczba żon górników, które pracują. To wiąże się głównie z tym, że zarobki górnicze są niższe niż przed laty.

Wielu nadal epatuje wysokimi wynagrodzeniami górników.

- Tyle że średnia zarobków nie tłumaczy wszystkiego. Mark Twain mówił, że są trzy rodzaje kłamstw: kłamstwa, cholerne kłamstwa i statystyki.

- Na średnią wpływają zarobki dobrze uposażonego górniczego managementu oraz górników pracujących na dole i na powierzchni. Średnia wychodzi wysoka. Tyle że średnia mojego asystenta na uczelni oraz dyrektora banku dałaby, przykładowo, 150 tysięcy złotych. Trzeba być tego świadomym.

Wacław Czerkawski: Podwyżki dla górników. Jak nie teraz, to kiedy...

Tzw. eksperci i ekonomiści niech zapomną, że koniunktura na rynku węgla to nie czas na podwyżki dla górników. Jak nie teraz, w czasie koniunktury, to niby kiedy?! - zaznacza w rozmowie z portalem wnp.pl Wacław Czerkawski, wiceprzewodniczący Związku Zawodowego Górników w Polsce. czytaj więcej

- Ostatnio głośno było o deputatach węglowych. Około 235 tys. emerytów i rencistów górniczych ma do końca roku otrzymać po 10 tys. zł jednorazowej rekompensaty za utracony deputat węglowy.

- Kiedy byłem w Warszawie, to wiele osób pytało mnie, dlaczego ci ludzie mają dostać po 10 tysięcy złotych. Dla większości osób spoza regionu Śląska cała ta sprawa jest mało zrozumiała. Ze strony rządu była to próba załatwienia sprawy deputatów i jej zamknięcia. Nie całkiem jednak udana, bowiem de facto niewielu z tego rozwiązania jest zadowolonych. Z wielu stron dobiegały i nadal dobiegają głosy krytyczne dotyczące sposobu załatwienia sprawy deputatów.

- Natomiast trzeba zaznaczyć, że obecnie jest nacisk na reformowanie górnictwa, zwraca się uwagę na to, że węgiel jest bardzo istotny. (...)

Cały artykuł przeczytasz na portalu wnp.pl

Artykuł pochodzi z kategorii: Zarobki

POLECANE zwiń