Polskie miasta centrami usług biznesowych

Wtorek, 14 stycznia 2014 (06:00)

Jeszcze nie tak dawno temu młody Polak – taki jak Piotr Węgielewski – mógł znaleźć ofertę pracy godną jego dwóch dyplomów magisterskich tylko w jeden sposób: wsiadając w samolot tanich linii lotniczych lecący do jednego z krajów Europy Zachodniej.

Zdjęcie

W nowym biurowcu w centrum Łodzi, mieszczącym się przy rondzie Solidarności, pracuje dla Infosysu około 2 tysiące osób /New York Times/©The International Herald Tribune
W nowym biurowcu w centrum Łodzi, mieszczącym się przy rondzie Solidarności, pracuje dla Infosysu około 2 tysiące osób
/New York Times/©The International Herald Tribune

29-letni  Piotr znalazł jednak godną pracę na własnym podwórku; w branży, która awansowała do grona największych pracodawców w Polsce. Węgielewski pracuje dla Infosysu, indyjskiego giganta outsourcingowego, którego łódzki oddział obsługuje klientów w Amsterdamie, Londynie, Nowym Jorku i innych światowych stolicach biznesu. Oddział ten jest największą zagraniczną placówką firmy, której główna siedziba znajduje się w Bangalore. W nowym biurowcu w centrum Łodzi, mieszczącym się przy rondzie Solidarności, pracuje około 2 tysiące osób.

Oferty pracy dla Ciebie

- Wielu moich znajomych wyjechało za granicę - wspomina Węgielewski. - Ja chciałem zostać w Polsce.

Reklama

Łódź - dawna stolica polskiego przemysłu tekstylnego, licząca obecnie około 720 tysięcy mieszkańców - to jedno z kilku polskich miast, które w ostatnich latach stały się centrami usług biznesowych dla zagranicznych klientów korporacyjnych. Ci ostatni wysoko cenią sobie fakt, że mogą znaleźć w Polsce dobrze wykształconą kadrę, nierzadko operującą wieloma językami.

W miastach takich jak Wrocław czy Gdańsk polscy pracownicy zapewniają wsparcie nie tylko outsourcingowym potęgom z Indii (Infosys, Wipro, Tata Consulting Services), ale również światowym liderom rozwoju technologicznego (IBM), a także największym korporacjom finansowym, by wymienić chociażby Citigroup czy BNY Mellon.

Sektor usług biznesowych zatrudnia już w Polsce ponad 110 000 osób. (...) Przy obecnym tempie jego rozwoju łatwo wyobrazić sobie, że za kilka lat zdetronizuje on przemysł samochodowy, który dziś daje pracę 140 000 polskich obywateli, pozostając największym pracodawcą w sektorze prywatnym (pozycja sektora państwowego, w którym pracuje niemal jedna czwarta 15,7-milionowej siły roboczej w Polsce, jest niezagrożona).

Popularność Polski jako centrum usług biznesowych to jeden z czynników warunkujących stabilny wzrost gospodarczy w tym kraju na przestrzeni ostatnich lat - wzrost, któremu nie zaszkodziła nawet stagnacja panująca w zrzeszającej 17 państw strefie euro (stanowiącej zresztą największy rynek zbytu dla polskich towarów). Przewaga Polski nad krajami unii walutowej bierze się między innymi stąd, że nie przyjęła ona jeszcze euro - złoty był w 2013 r. względnie stabilny wobec głównych walut.

Zdjęcie

W nowym biurowcu w centrum Łodzi, mieszczącym się przy rondzie Solidarności, pracuje dla Infosysu około 2 tysiące osób /New York Times/©The International Herald Tribune
W nowym biurowcu w centrum Łodzi, mieszczącym się przy rondzie Solidarności, pracuje dla Infosysu około 2 tysiące osób
/New York Times/©The International Herald Tribune

Nie oznacza to jednak, że Polska może spać spokojnie. Zagraża jej konkurencja ze strony innych państw Europy Środkowo-Wschodniej, m.in. Bułgarii i Rumunii. Zagranicznych klientów korporacyjnych mogą też przejąć kraje takie jak Hiszpania, gdzie nie brakuje świetnie wykształconych potencjalnych pracowników. Zdaniem ekspertów, chcąc uniknąć tego scenariusza, Polska musi postawić na bardziej wyspecjalizowane usługi (np. z zakresu badań i rozwoju). Zachowa wówczas atrakcyjność w oczach inwestorów i wielkich korporacji.

Centra usług szykują setki etatów

Żadna inna branża w Polsce nie poszukuje tak intensywnie nowych pracowników jak usługi dla biznesu. Zatrudnienie w tym sektorze już przekroczyło 115 tys. osób - informuje "Rzeczpospolita", powołując się na dane ABSL. czytaj więcej

- Z punktu widzenia Polski najważniejsze obecnie pytanie dotyczy tego, w jaki sposób może ona przesunąć się w górę łańcucha wartości - uważa Peter Schumacher, szef Value Leadership Group, firmy doradczej w zakresie zarządzania. - Tutejsze kadry powinny wyspecjalizować się w świadczeniu bardziej skomplikowanych usług, odchodząc od podstawowych, prostych zadań.

Aż 39 procent Polaków w wieku od 25 do 34 lat może pochwalić się dyplomem ukończenia uczelni wyższej. Daje to Polsce 2. miejsce (za Norwegią) wśród krajów członkowskich Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju, skupiającej 34 państwa. Dla porównania - USA zajmują w tym rankingu 11. miejsce (wyższe wykształcenie posiada 35 procent Amerykanów między 25. a 34. rokiem życia). Polskie uczelnie, cieszące się na świecie dobrą opinią, są skłonne modyfikować swoje programy nauczania w taki sposób, by wyposażać absolwentów opuszczających ich mury w kompetencje, jakich oczekują firmy pokroju Infosys.

- W Polsce edukacja i sukces zawodowy są ze sobą mocno powiązane - mówi Anurag Srivastava z Everest Group, doradzającej klientom korporacyjnym w zakresie zarządzania outsourcingiem i tzw. funkcjami zaplecza (back office operations).

Zdjęcie

W nowym biurowcu w centrum Łodzi, mieszczącym się przy rondzie Solidarności, pracuje dla Infosysu około 2 tysiące osób /New York Times/©The International Herald Tribune
W nowym biurowcu w centrum Łodzi, mieszczącym się przy rondzie Solidarności, pracuje dla Infosysu około 2 tysiące osób
/New York Times/©The International Herald Tribune

Po Warszawie i Krakowie zagraniczne korporacje wzięły na celownik kolejne polskie miasta, jak właśnie Łódź. Fakt, że centra usług biznesowych powstają również w mniejszych ośrodkach, jest niezwykle korzystny dla polskiej gospodarki, ponieważ bezrobocie w tych ostatnich jest znacznie wyższe niż w wiodących metropoliach. W stołecznej Warszawie stopa bezrobocia wynosi zaledwie 4,8 procent - w porównaniu z 13-procentową stopą bezrobocia dla reszty kraju, różnica jest znacząca.

Pracownik z perspektywą

Obecna sytuacja na rynku pracy, szczególnie ludzi młodych, skłania do szukania odpowiedzi na pytania: w jakim kierunku warto się kształcić oraz w zdobywanie jakich umiejętności warto zainwestować teraz, by za 5-7 lat wykonywać satysfakcjonującą pracę? Zapytani przez Pracuj.pl eksperci rynku pracy... czytaj więcej

Analitycy zwracają jednak uwagę, że w polskich centrach obsługujących międzynarodowych klientów korporacyjnych nawet pracownicy szczebla kierowniczego zarabiają znacznie mniej niż osoby wykonujące analogiczną pracę w USA czy krajach Europy Zachodniej - a przecież poziom ich wiedzy i kompetencji jest porównywalny. Dla przykładu: w Polsce wynagrodzenie osoby zatrudnionej na stanowisku accounting manager to średnio 44 procent płacy osoby zatrudnionej na tym samym stanowisku w USA - i 41 procent poborów specjalisty pełniącego tę funkcję w Niemczech.

Martijn Geerling z firmy konsultingowej Hackett Group podkreśla jednak, że obecnie polscy specjaliści powinni martwić się przede wszystkim konkurencją ze strony swoich kolegów z Rumunii, Bułgarii i innych państw Europy Środkowo-Wschodniej, gdzie stawki płac są jeszcze niższe niż w Polsce, a stopień wykształcenia kadr - podobny.  - Polska i inne zagłębia outsourcingu muszą mieć świadomość, że ich pozycji najbardziej zagrażają kraje ościenne - mówi Geerling.

Nie wszystkie osoby pracujące w łódzkim oddziale Infosys (który świadczy usługi nie tylko dla klientów korporacyjnych z Europy, ale też z USA i Kanady) są Polakami. Iván Luna Aparicio Guadalupe - Meksykanin z Monterrey - przeniósł się do Polski wraz z całym swoim oddziałem. 29-letni Iván ukończył studia na kierunku administracja; oprócz hiszpańskiego posługuje się biegle także językiem angielskim, włoskim i francuskim. Kiedy jego zespołowi przydzielono klienta z Quebecu, musiał nauczyć się mówić z akcentem francusko-kanadyjskim, charakterystycznym dla frankofonów z Kanady.

Polska liderem outsourcingu

​W ostatnich latach w Polsce obserwujemy bardzo intensywny rozwój zagranicznych centrów usług biznesowych. Liczba zatrudnionych w branży przekroczyła już 100 tys. osób. czytaj więcej

- Języki obce to moja pasja - mówi Iván, którego przykład stanowi świetną ilustrację  wymogów współczesnego rynku outsourcingowego. Globalizacja i mobilność to dwa trendy najsilniej wpływające na kształt świadczenia usług biznesowych. O tym, z którego miejsca na Ziemi specjaliści będą wykonywać powierzone im zadania, decyduje dostępność szerokopasmowego internetu. Do grupy krajów-centrów outsourcingu dołączyły niedawno RPA i Argentyna, a niedługo grono to może powiększyć się o Chiny, gdzie inwestować chce chociażby Infosys.

Perspektywy dla Polski wciąż przedstawiają się optymistycznie, chociaż jej konkurenci nie zasypiają gruszek w popiele. Jacek S. Levernes - prezes Związku Liderów Sektora Usług Biznesowych - przewiduje, że w Polsce w najbliższych latach grono zatrudnionych w outsourcingu będzie się powiększać o 15-20 tysięcy osób rocznie. Wpływ na to będzie mieć m.in. dążenie do obniżania kosztów przez zagraniczne banki i fundusze inwestycyjne, które już zaczynają interesować się lokalizacjami w Polsce. - Tutejsi absolwenci są wysoce zmotywowani i wykazują gotowość do szybkiego zaznajomienia się ze specyfiką branży finansowej - podkreśla Martin Ring, dyrektor zarządzający centrum usług BNY Mellon we Wrocławiu, w którym pracuje 350 osób.

Peter Schumacher, szef Value Leadership Group, uważa jednak, że Polacy powinni zacząć już myśleć o tym, jak wejść na wyższy stopień wtajemniczenia w biznesie, polegający na zakładaniu własnych centrów usług biznesowych - taki kapitał uniezależnia bowiem siłę roboczą danego kraju od kaprysów zagranicznych inwestorów. - Na tym właśnie polega przyszłość - mówi.

Jack Ewing

© 2014 New York Times News Service

Tłum. Katarzyna Kasińska

Biznes INTERIA.PL na Twitterze. Dołącz do nas i czytaj informacje gospodarcze

Artykuł pochodzi z kategorii: Kategoria główna

New York Times/©The International Herald Tribune
POLECANE zwiń