Nie warto oszczędzać na zdrowiu pracownika

Wtorek, 16 listopada 2010 (06:00)

- Odchodzę! - takie słowa może usłyszeć każdy pracodawca, który nie zapewni podwładnym bezpiecznych oraz higienicznych warunków pracy. Dlaczego? Ponieważ tym pracownikom biurowym, którzy wykonują obowiązki w warunkach szkodliwych dla zdrowia i życia przysługuje prawo do rozwiązania umowy o pracę w trybie natychmiastowym.

Zdjęcie

W interesie pracodawcy powinno leżeć zdrowie i pozytywne samopoczucie pracowników /© Panthermedia
W interesie pracodawcy powinno leżeć zdrowie i pozytywne samopoczucie pracowników
/© Panthermedia
Tak samo jak pracodawcy powinni mieć świadomość swoich obowiązków, tak i pracownicy powinni znać przysługujące im prawa - zarówno te pisane, jak i zdroworozsądkowe. Przepisy zawarte w Kodeksie pracy dokładnie precyzują sytuacje, po zaistnieniu których pracownikowi biura przysługuje prawo do rozwiązania umowy bez zachowania terminu wypowiedzenia. Jedną z nich jest oświadczenie wydane przez lekarza potwierdzające szkodliwy wpływ wykonywanej pracy na jego zdrowie. W tej sytuacji, oprócz możliwości rezygnacji z pracy w trybie natychmiastowym, podwładnemu przysługuje prawo do odszkodowania za czas równy okresowi wypowiedzenia. Jednak czy takie sytuacje mają miejsce?

Z badań Ergotest 2009 przeprowadzonych przez Fellowes Polska oraz Polskie Stowarzyszenie Pracowników Służby BHP wynika, że zaledwie 1 proc. polskich stanowisk biurowych spełnia wszystkie minimalne wymagania dotyczące ergonomii, a ponad połowa nie spełnia większości z nich. Nadal wielu pracowników wykonuje swoje obowiązki w nieprzyjaznym i niekomfortowym środowisku, a bardzo często - wręcz w zagrażających zdrowiu warunkach (65 proc. badanych).

Reklama

Najczęstszymi negatywnymi skutkami pracy biurowej są problemy ze wzrokiem na skutek pracy przy komputerze (80 proc. mężczyzn i 90 proc. kobiet), dolegliwości układu mięśniowo-szkieletowego ze względu na siedzący tryb pracy, narażenie na emisję szkodliwych substancji (jak mikropyłki wydzielane przez drukarki laserowe i kserokopiarki), Cumulative Trauma Disorders (psychiczne i fizyczne urazy występujące w stałym miejscu), a także obciążenia psychiczne i stres, na które pracownicy biurowi narażeni są praktycznie każdego dnia.

Te niewinnie wyglądające czynności, jak klikanie myszką, stukanie palcami w klawiaturę, drukowanie kilku kartek dziennie, to tak naprawdę ogromny trud dla organizmu. Podczas ośmiogodzinnego dnia pracy przed komputerem oczy człowieka wykonują 30 tysięcy ruchów, a palec wskazujący odczuwa obciążenie porównywalne do wysiłku mięśni nóg podczas 40-to kilometrowego marszu. Z kolei użycie kserokopiarki lub wydruk jednej kartki papieru z drukarki laserowej powoduje uwolnienie do powietrza mikropyłków - związków metali ciężkich, ozonu i cyny wydzielanych przez tonery w czasie pracy urządzeń elektronicznych. Trafiają one do płuc człowieka wraz z wdychanym powietrzem mogąc stać się przyczyną bólów głowy, schorzeń skórnych, trudności w oddychaniu czy kłopotów z koncentracją. Tym gorzej, że narażony jest nie tylko pracownik, przy którego biurku stoi wspomniana drukarka czy ksero, ale wszystkie osoby znajdujące się w danym pomieszczeniu. Co więcej, badania prowadzone przez naukowców Instytutu Medycyny Środowiskowej Centrum Medycznego Uniwersytetu we Freiburgu (Institute of Environmental Medicine and Hospital Hygiene - IUK) mają pokazać czy mikropyłki wydzielane przez drukarki i ksero wpływają na uszkodzenia ludzkiego DNA i mogą powodować poważniejsze schorzenia, jak np. raka płuc.

- Ogólne zasady dotyczące drukarek laserowych i kserokopiarek nakazują ustawianie tych urządzeń w dalszej odległości od pracowników. Nie zmienia to faktu, że na mikropyłki i inne cząsteczki przez nie wydzielane nadal narażony będzie pracownik wykonujący ksero czy wydruki. Obecnie nie ma jednak żadnych regulacji prawnych nakładających na pracodawców obowiązek wyposażania drukarek czy ksero w filtry antypyłkowe lub inne rozwiązania niwelujące ich szkodliwe działanie - twierdzi Agnieszka Stachurska, inspektor BHP.

Zdrową i ergonomiczną pracę ułatwią także inne akcesoria komputerowe, szczególnie że, podobnie jak w przypadku filtrów antypyłkowych, to wydatek rzędu kilkudziesięciu złotych. Warto więc zainwestować w podnóżki, z których na tę chwilę korzysta zaledwie 19 proc. pracowników, podkładki na dokumenty (ok. 13 proc. pracowników), a także uchwyty na papiery, szuflady na klawiatury czy filtry na monitory. Przypominając badania Ergotest 2009 ponad połowa pracowników biurowych ma źle ustawiony monitor, a 1/3 z nich pracuje przy nieodpowiednio położonej klawiaturze. W 83 proc. przypadków pracownik źle układa nadgarstki w czasie pracy przy komputerze - powinny one spoczywać na żelowej podkładce, a nie zawieszone w powietrzu czy uciskane przez krawędzie biurka.

Niestety, oprócz podstawowych zobowiązań pracodawcy co do zapewnienia bezpiecznego i higienicznego miejsca pracy, ustawodawca nie przewiduje dla pracowników biurowych żadnych obligatoryjnych gratyfikacji czy dodatków pieniężnych za tego rodzaju pracę - co wcale nie oznacza, że tego typu kroki nie są podejmowane. Na skutek wewnętrznych regulacji pracownicy jednej z firm dystrybuujących energię elektryczną do miesięcznego wynagrodzenia otrzymują tzw. szkodliwe za pracę przy komputerze (mierzone stawką godzinową), a raz na kwartał - zestaw do higieny składający się z kosmetyków pielęgnacyjnych do ciała i rąk.

Nie tylko obowiązkiem, ale w interesie pracodawcy powinno leżeć zdrowie i pozytywne samopoczucie pracowników. Dobra kondycja, zarówno fizyczna, jak i psychiczna to główne wyznaczniki dobrze i lojalnie wykonanej pracy. Warto pomyśleć o tym zawczasu, bo w końcu pracownik składający wypowiedzenie lub zwolnienie L4 to koszty, których można uniknąć.

Źródło: Printcom

Szukasz pracy? Przejrzyj oferty w naszym serwisie

Artykuł pochodzi z kategorii: Kategoria główna

Informacja prasowa
Więcej na temat:BHP | pracownicy | pracodawca
POLECANE zwiń