Lekarstwa na bezrobocie

Sobota, 16 października 2010 (11:15)

Psycholodzy wiedzą, co pomaga ludziom uniknąć bezrobocia. Zdrowa osobowość i adekwatna strategia odgrywają tu ważną rolę.

Zdjęcie

Czy bezrobotni sami są sobie winni? /© Panthermedia
Czy bezrobotni sami są sobie winni?
/© Panthermedia
Niektórzy ludzie - na przykład część pracodawców - są skłonni obwiniać bezrobotnych o to, że "sami są sobie winni". "Gdyby bezrobotny się postarał, z łatwością znalazłby pracę. Jest mnóstwo roboty na rynku, tylko nie ma porządnych, uczciwych ludzi, którzy by ją dobrze wykonali...". Czasem można usłyszeć też bardziej krzywdzące przekonania: "Gdyby bezrobotny przykładał się był porządnie do nauki, teraz nie miauczałby, że nie ma dla niego pracy...".

Kim jest bezrobotny?

Reklama

Takie przekonania nie są uzasadnione. Znakomita większość bezrobotnych chciałyby i mogłaby pracować, ale nie mogą oni znaleźć odpowiedniego zajęcia.

Oczywiście istnieją ludzie, którzy nie chcą iść do pracy i wolą żyć z zasiłków. Tych ludzi jest jednak stosunkowo niewielu - badania pokazują, że w każdym państwie, także w Polsce, to około 3-4 proc.

Istnieje także grupa ludzi bezrobotnych tylko z nazwy. Niby są zarejestrowani jako bezrobotni, ale jednocześnie są urobieni po pachy, pracując "na czarno". Takich ludzi jednak nie zalicza się do "prawdziwych bezrobotnych" i nie dotykają ich rzeczywiste problemy psychologiczne charakterystyczne dla bezrobocia.

Niedźwiedzie i szambo

Głównymi przyczynami prawdziwego bezrobocia jest ekonomia: kryzysy gospodarcze, ogólny stan państwa, zamieszkiwanie na ubogich, pozbawionych infrastruktury terenach, zły poziom kształcenia itp. - wszystko to sprawia, że bezrobocie rośnie. Liczą się także wyuczone kwalifikacje i umiejętności - pewni ludzie prawie zawsze znajdą zatrudnienie, bo popyt na ich usługi jest duży, inni nie mają takiego szczęścia.

A jednak ekonomia nie tłumaczy wszystkiego, ponieważ ludzie posiadają utrwalone style poszukiwania pracy ułatwiające lub utrudniające osiąganie celu.

Te strategie świetnie przedstawia dowcip o dwóch kaskaderach - Polaku i Amerykaninie. Polak mówi: "Bycie kaskaderem to ciężka praca. Muszę biegać w ogniu, znosić wypadki samochodowe, dawać się topić, skakać z wysokości, przebierać się za dzikie zwierzęta, pozwalać na zasypywanie w trumnie na cmentarzu itp. Raz zastępowałem aktora, który wpadł do szamba. Koszmar." Amerykanin: "A ja gram tylko niedźwiedzia grizzly. Innych rzeczy nie biorę. Kręci się tyle filmów, że zawsze gdzieś potrzebują niedźwiedzia".

Strategie poszukiwania pracy

Pierwszy styl poszukiwania pracy, stosowany przez polskiego kaskadera, nazywany jest strategią przedziałową. Polega ona na tym, że pracownik nie określa precyzyjnie, jaką pracę chce wykonywać. Akceptuje szeroki zakres możliwości do wyboru, przegląda różne oferty i czeka aż coś mu wpadnie w oko. Dopuszcza też różne warianty i łapie okazje, które się nadarzają. "Mogę być kaskaderem, a to oznacza robienie bardzo różnych rzeczy", "Jestem kobietą pracującą, żadnej pracy się nie boję" itp.

Druga nazywana jest strategią punktową - "Gram tylko niedźwiedzia grizzly". Poszukiwana praca definiowana jest od razu dokładnie, a potem poszukiwane są oferty, które do niej pasują. Już na wstępie odrzucany jest cały szereg innych możliwości.

Owe dwie strategie ludzie stosują automatycznie i nieświadomie. Stanowią one część naszej osobowości i mogą się ujawniać w bardzo wielu okolicznościach. Np. idąc kupić nowy mebel, niektórzy mają już na początku dokładne jego wyobrażenie, inni po prostu wybierają to, co wpadnie im w oko. W podobny sposób poszukuje się partnera życiowego. Niektórzy są szalenie wybredni, a wybranek musi spełniać wszystkie wymagane kryteria, inni biorą najlepsze z tego, co jest dostępne.

Co się opłaca?

Każda z tych strategii ma swoje zalety i wady. Strategia przedziałowa daje większe szanse na znalezienie pracy. Pozwala ona bowiem już na wstępie zaakceptować wiele różnych ofert, co znakomicie zwiększa prawdopodobieństwo zatrudnienia. Jednocześnie jednak pierwsze lepsze zajęcie, które się łapie, rzadko jest tym idealnym i nie odpowiada człowiekowi w pełni.

Z kolei strategia punktowa sprawdza się, gdy bezrobocie jest niskie. Drobiazgowe określenie kryteriów, które nasza przyszła praca musi spełniać powoduje bowiem, że już na samym początku większość ofert jest odrzucona - dlatego musi być ich dużo, aby pracę znaleźć. Jej zaletą jest to, że daje duże szanse na znalezienie pracy, która najlepiej nam odpowiada i w której będziemy się spełniać.

Badania Grażyny Wieczorkowskiej na Polakach pokazały, że generalnie "punktowcom" trudniej jest znaleźć pracę. W dodatku w przypadku jej utraty pozostają bez zajęcia niemal dwa razy dłużej (ok. 11 miesięcy) niż "przedziałowy" (ci znajdują pracę przeciętnie po ok. pół roku). Obecnie wykorzystuje się te odkrycia podczas szkoleń dla bezrobotnych. Uczy się ludzi, aby definiowali swoje cele pracownicze w sposób jak najbardziej szeroki. Umiejętność zastosowania odpowiedniej do warunków rynku pracy strategii zwiększa szanse zatrudnienia.

Oto inne działania, które można przedsiębrać, aby zwiększyć szanse na znalezienie pracy.

  • Różnorodność. Próbuj jak największej ilości sposobów poszukiwania pracy - gazety, ogłoszenia i wysyłanie listów elektronicznych, telefonowanie i osobisty kontakt, przeszukiwanie internetu i biur pracy. Powiadom jak najwięcej znajomych i członków rodziny o tym, że szukasz pracy. Im więcej pomysłów i działań, tym lepiej.

  • Mobilność. Miejsca pracy pojawiają się i znikają w różnych rejonach kraju i kontynentu. Im bardziej gotowy do zmiany miejsca zamieszkania jest pracownik, tym większe ma szanse na zatrudnienie. Mimo horrendalnej emigracji, która dotknęła nasz naród w ostatnich latach, w stosunku do innych państw, jesteśmy narodem mało mobilnych pracowników. Dotyczy to także godzenia się na dojeżdżanie do odległej pracy. Np. Anglicy twierdzą, że praca, która jest odległa o 100 km od miejsca zamieszkania, jest do zaakceptowania. Dla większości Polaków jest to nie do pomyślenia.

  • Kwalifikacje. Im wyższe posiadasz kwalifikacje, tym mniej zagrożony jesteś bezrobociem. Jak powiedział pewien polityk: "Ludzie muszą przyzwyczaić się do tego, że trzeba ciągle ćwiczyć mięśnie między uszami, inaczej coraz częściej będą pozostawać bez pracy".

    Niestety przeważnie jest tak, że gdy ktoś posiada pracę, to już nie myśli o przeznaczaniu jakiejś porcji swojego wolnego czasu na dalsze uczenie się lub zdobywanie nowych kompetencji. Ludzie czasem boją się np. komputerów czy internetu, jednocześnie jednak nie interesują się kursami, które mogłyby im pomóc w pozbyciu się tego oporu. Gdy ktoś boi się prowadzić samochód, przeważnie nie robi nic, aby się z tego leku wyleczyć (choć niekiedy wystarczyłoby zapisanie się na kurs lub krótkoterminową terapię psychologiczną).

    Tymczasem właśnie wtedy, gdy pracę się posiada, powinno się również dbać o podnoszenie swoich umiejętności. Świat nie stoi w miejscu i jeśli nie uczymy się nowych rzeczy, możemy w pewnym momencie odkryć, że posiadamy umiejętności archaiczne. Nigdy nie jest za późno (ani za wcześnie) na uczenie się czegoś nowego.

  • Optymizm i odpowiedzialność. Na utratę pracy narażeni są ludzie, którzy nie wyciągają wniosków ze swoich porażek. Odruchowo jesteśmy skłonni zrzucać odpowiedzialność za swoje niepowodzenia na okoliczności (jest to tak zwana tendencja samoobronna). Ludzie, którzy przyjmują odpowiedzialność i umieją wyciągać wnioski ze swoich niepowodzeń, myślą mniej więcej tak: "OK, nie udało się. Jaki błąd zrobiłem? Co mogę zrobić, aby go nie powtórzyć w przyszłości...?". Umiejętność traktowania stresów i porażek jako wyzwań, a nie przeszkód, zapobiega powtarzaniu fałszywych ruchów. Takiego optymizmu można się nauczyć.

  • Ryzyko. Badania nad ludźmi, którzy dobrze radzą sobie na rynku pracy pokazały, że są to często ryzykanci - mają skłonność do podejmowania ryzyka w tych sytuacjach, których przebieg zależy w jakimś stopniu od nich samych. Jest to inny rodzaj ryzyka niż ten, z którym mamy do czynienia na loterii, kiedy to człowiek nie ma żadnego wpływu na los.

    Rozsądne ryzyko podejmuje osoba przedsiębiorcza, która na przykład zakłada własną firmę. Wie, że może się to nie udać i dojdzie do utraty kapitału, ale wie też, że powodzenie w znacznym stopniu zależy od własnych wysiłków, pracy i trafnych decyzji. Osoby dobrze radzące sobie w roli pracownika, bez oporów podejmują takie ryzyko gdy oceniają, że istnieją szanse powodzenia.

  • Realizm. Osoby przedsiębiorcze wyznaczają sobie realne cele do osiągnięcia. Nie są to cele ani zbyt trudne, ani nie zbyt łatwe. Najczęściej można je osiągnąć, gdy jest się odpowiednio wytrwałym w działaniu.
  • Mam dwie ręce, nimi kręcę. Jak powiedział pewien milioner: "Najlepszy sposób na osiągnięcie sukcesu wymyślili nasi przodkowie. Jest nim staromodna, ciężka praca. Jeśli ktoś nie chce pracować, to w końcu za lenistwo też zapłaci..." Bywa, że w obecnych czasach tracimy poczucie związku między pracą a powodzeniem, sukcesem i zarobkami. Wydaje się, że powodzenie spada z nieba i po prostu wystarczy na nie poczekać lub mieć szczęście. Niestety, strategia czekania zwykle się nie sprawdza.

Dr Marcin Florkowski

psycholog

Szukasz pracy? Przejrzyj oferty w serwisie Praca INTERIA.PL

Artykuł pochodzi z kategorii: Kategoria główna

POLECANE zwiń