Dlaczego szukanie pracy przypomina zaloty

Sobota, 20 marca 2010 (05:00)

Weteran doradztwa zawodowego twierdzi, że w napisanym 15 lat temu poradniku dla kobiet można znaleźć zaskakująco trafne porady na temat szukania pracy.

Zdjęcie

Trzeba stworzyć strategię, która pozwoli podnieść naszą atrakcyjność /© Bauer
Trzeba stworzyć strategię, która pozwoli podnieść naszą atrakcyjność
/© Bauer
Jaka jest najlepsza książka, jaką kiedykolwiek napisano o szukaniu pracy? Według doradcy zawodowego z dwudziestoletnim doświadczeniem jest to znienawidzony przez feministki, kultowy poradnik dla kobiet "Zasady: sekretny poradnik jak zdobyć mężczyznę właściwego", który ukazał się w 1995 r. W tej szalenie popularnej, 192-stronicowej pozycji autorstwa Elleny Fein i Sherrie Schneider, nakłania się kobiety, by "pozwoliły przejąć inicjatywę" (zasada nr 17), "nigdy nie zaczynały pierwsze rozmowy z mężczyzną" (zasada nr 2) i "nie dzwoniły do niego i nie oddzwaniały" (zasada nr 5). Główną ideą jest odegranie trudnej do zdobycia.

Na zdjęciach: Dlaczego szukanie pracy przypomina zaloty

Reklama

Co ujawnić w tracie szukania pracy

Czego nie robić na rozmowie kwalifikacyjnej

Jak się ubrać na rozmowę kwalifikacyjną

Druga rozmowa kwalifikacyjna

Jak się to ma do szukania pracy? - Wszystko polega na tym, żeby stworzyć strategię, która pozwoli podnieść naszą atrakcyjność - twierdzi Roy Cohen, lat 54, doradca zawodowy z Nowego Jorku i trener, który zajmował się w sprawami kadrowymi w firmie Goldman Sachs. Cohen napisał książkę pt. "The Wall Street Professional's Survival Guide" ("Przewodnik dla osób zatrudnionych na Wall Street"), która ukaże się w czerwcu nakładem wydawnictwa FT Press.

Cytat

Jeżeli na rozmowie o pracę zapada krępująca cisza, najlepiej powiedzieć coś w stylu: Bardzo się cieszę, że tu trafiłam. Bardzo dziękuję, że poświęcili mi Państwo czas.

Zdaniem Cohena, wiele zasad opisanych w "Zasadach" sprawdza się w trakcie szukania pracy. Przykład: zasada nr 7 - na spotkaniu w środę nie zgadzaj się na randkę w sobotę wieczór. Innymi słowy, nie sprawiaj wrażenia, że jesteś dostępny na każde żądanie. Wiele osób szukających pracy odbiera o 11.30 telefon od osoby prowadzącej rekrutację i słyszy "właśnie okazało się, że mamy właśnie czas, by się z Panią / Panem spotkać. Czy możemy się umówić na dzisiejsze popołudnie?". Teraz wielu zdesperowanych kandydatów chętnie by powiedziało: "Tak! Mam mnóstwo czasu!".- To zła odpowiedź - mówi Cohen. - Trzeba podnieść własną atrakcyjność - wyjaśnia. - Można to zrobić, sprawiając wrażenie, że jest się nieco nieosiągalnym.

Radzi jednak, by nie kłamać. Przed południem większość osób wie mniej więcej, co będzie robić po południu. Trzymajmy się planu i powiedzmy potencjalnemu pracodawcy, że jesteśmy gotowi spotkać się z nim następnego dnia. - Jeżeli mówisz, że możesz nagle przyjść, to idziesz na kompromis i rezygnujesz z czegoś - wyjaśnia Cohen. Sugeruje, by zamiast tego powiedzieć: "Jaka szkoda, że nie mam dziś po południu czasu. Mogę jednak przesunąć spotkania jutro lub pojutrze. Czy odpowiada to Państwu?". W ten sposób zostawiamy otwartą furtkę, sprawiając jednocześnie wrażenie osoby zajętej i pożądanej.

A co z zasadą nr 2: "nie odzywaj się pierwsza"? Cohen zaleca zmodyfikowaną wersję tej dyrektywy. Jeżeli na rozmowie o pracę zapada krępująca cisza, radzi, by powiedzieć coś w stylu: "Bardzo się cieszę, że tu trafiłam. Bardzo dziękuję, że poświęcili mi Państwo czas". Ważne jest, by sprawić wrażenie osoby, która umie się odnaleźć w towarzystwie, a jednocześnie dać osobie prowadzącej rekrutację szansę przejścia na ton bardziej konwersacyjny. - Nie należy mówić lub robić niczego, co mogłoby postawić nas w złym świetle - mówi Cohen. Dodaje, że pozwalając osobie rekrutującej przejąć inicjatywę w konwersacji "pokazujemy, że jesteśmy gotowi wykonywać dla niego zadania".

Ważne jest, by nawet w obecnych ponurej atmosferze pokazać pracodawcy, że mamy kilka opcji w zanadrzu, że jesteśmy zajęci i atrakcyjni. A co jeżeli przejrzeliśmy już wszystkie ogłoszenia w Internecie, na stronach firm i w biurach pośredników i nic z tego nie wyszło? Należy wybrać firmę, dla której chce się pracować, a następnie skorzystać ze znajomości - od portalu LinkedIn po stowarzyszenia absolwentów - by się do niej dostać. Dobrze jest zapoznać się z charakterystyką firmy, popytać się o branżę, w której chcemy pracować i nawiązać kontakty z kimś z wewnątrz. - To jak zaloty - mówi Cohen. - Nie można ustalić zasad dopóki nie będziesz mieć równych szans w grze.

Cohen twierdzi, że w przeciwieństwie do "Zasad", zasady szukania pracy stosują się tak samo do mężczyzn jak do kobiet. Przykład: klient Cohena szuka pracy jako zarządzający portfelem funduszy hedgingowych. Prowadzi rozmowy z trzema różnymi funduszami. Ten, dla którego najmniej chciałby pracować, ponagla go, by przyjął ich ofertę. Cohen pomaga swojemu klientowi obmyślić sposoby uspokojenia chętnego pracodawcy. Jego klient wydzwania do innych firm, mówiąc: "Wiele się obecnie dzieje w moim życiu zawodowym". W międzyczasie powtarza naciskającemu coraz bardziej funduszowi, że ich oferta jest atrakcyjna, ale musi pozamykać kilka spraw. Cohen twierdzi, że "wyeliminowanie jednego z zalotników, który nam nie pasuje, ma często sens".

Dlaczego nie dzwonią, by zaproponować pracę

Susan Adams

ZOBACZ AUTORSKĄ GALERIĘ ANDRZEJA MLECZKI

Zdjęcie

Rys. Andrzej Mleczko /INTERIA.PL
Rys. Andrzej Mleczko
/INTERIA.PL

Polecamy: Praca Częstochowa, Praca Sosnowiec, Praca Radom

Artykuł pochodzi z kategorii: Kategoria główna

Więcej na temat:pracodawcy | szukanie
POLECANE zwiń