Brak pracowników stanie się podstawową barierą rozwoju polskiej gospodarki - Kaźmierczak, RPP

Piątek, 23 marca (12:38)
Aktualizacja: Piątek, 23 marca (12:53)

​- Dane GUS o spadku bezrobocia do 6,8 proc. w lutym świadczą o tym, że główną przeszkodą w rozwoju polskiej gospodarki w najbliższym czasie będzie brak pracowników - ocenił prezes Związku Pracodawców i Pracodawców Cezary Kaźmierczak.

Zdjęcie

Cezary Kaźmierczak, prezes ZPP /Super Express
Cezary Kaźmierczak, prezes ZPP
/Super Express
11 procent Ukraińców chce się osiedlić w Polsce na stałe

​Dla większości Ukraińców emigracja ma charakter zarobkowy i krótkotrwały; tylko 11 proc. z nich chce się osiedlić w Polsce na stałe - wynika z najnowszego raportu Personnel Service "Barometr Imigracji Zarobkowej - I półrocze 2018 ". czytaj więcej

Główny Urząd Statystyczny poinformował w piątkowym komunikacie, że stopa bezrobocia rejestrowanego w lutym 2018 r. spadła do 6,8 proc. z 6,9 proc. w styczniu. Jak podał GUS, liczba bezrobotnych zarejestrowanych w urzędach pracy wyniosła w lutym 1.126,7 tys. wobec 1.133,7 tys. osób przed miesiącem.  - Potwierdza to trend, że stworzony jest już rynek pracownika w Polsce i główną przeszkodą w rozwoju polskiej gospodarki w najbliższym czasie będzie brak pracowników - wskazał Kaźmierczak.

Jak podkreślił szef ZPP, bezrobocie w Polsce, poza 10 proc. powiatów, jest w tej chwili "w zaniku, w zasadzie go nie ma". Dodał, że napływ pracowników m.in. z Ukrainy "z całą pewnością" może pomóc w załataniu dziur na rynku pracy.

Reklama

- Kluczowym wyzwaniem dla Polski jest stworzenie polityki imigracyjnej, której nie mamy jako jeden z nielicznych krajów na świecie - ocenił. Zaznaczył, że obecnie pracuje w Polsce już milion Ukraińców.

- Chodzi o to, żeby ten milion, który jest tu czasowo lub nielegalnie, przekształcić w trwałą i długoterminową siłę roboczą, czyli osiedlić ich i zalegalizować. Często jeżdżę po kraju i wszędzie słyszę, że nie ma pracowników - wskazał Kaźmierczak.

Jak zaznaczył, Ukraińcy w większości pracują przy "pracach prostych, tanich, nisko opłacanych", których Polacy w ogóle nie chcą wykonywać. "Gdyby Ukraińców zabrakło, a zaczynają się pojawiać na Ukrainie trendy pozytywne i za chwilę mogą przestać do nas przyjeżdżać, to raczej zniknie segment niż płace się podniosą. Polacy nie chcą pracować w tych zawodach.

Ekspert odniósł się też do "mitu" niższych wynagrodzeń pracowników z Ukrainy, które są czynnikiem hamującym wzrost płac. - Presja płacowa jest. Wynagrodzenia są niższe, jeśli ktoś zatrudnia jedną czy trzy osoby - np. do opieki nad kimś czy prowadzenia domu. Ale jeżeli fabryka potrzebuje 100 takich pracowników, to musi działać przez agencję pracy. I te koszty nie są wtedy takie małe, bo wynoszą w granicach 20-25 zł. za godzinę - podkreślił.

Potrzeba 500 tysięcy cudzoziemców rocznie na polskim rynku pracy /eNewsroom

- - - - -

Jastrzębska: Niepokojące są dysproporcje w zatrudnieniu w skali powiatów i województw

 - Mimo korzystnych średnich wskaźników dla całego kraju dot. rynku pracy, niepokojące są dysproporcje w zatrudnieniu w powiatach i województwach. Na obszarach słabiej rozwiniętych gospodarczo stopa bezrobocia przekracza 10 proc. - powiedziała Władysława Jastrzębska z Uniwersytetu Rzeszowskiego.

Główny Urząd Statystyczny podał w piątek, że stopa bezrobocia w lutym spadła do 6,8 proc. z 6,9 proc. w styczniu. W końcu lutego br., jak podał GUS, liczba bezrobotnych zarejestrowanych w urzędach pracy ukształtowała się na poziomie 1.126,7 tys. i zmniejszyła się w porównaniu z poprzednim miesiącem - o 0,6 proc. (tj. o 7,0 tys.) oraz w stosunku do analogicznego miesiąca ub. roku - o 18,6 proc. (tj. o 256,6 tys.). Z kolei stopa bezrobocia w województwach kształtowała się od 3,9 proc. w wielkopolskim do 12,2 proc. w warmińsko-mazurskim.

- Spadek bezrobocia rejestrowanego w lutym w stosunku do stycznia można postrzegać jako trend utrzymujący się od pewnego czasu na polskim rynku pracy, głównie z powodu ożywienia gospodarczego - wskazała Jastrzębska.

Ekonomistka dodała, że rośnie liczba nowo utworzonych podmiotów gospodarczych, zwiększa się produkcja towarów i usług, a także rozwija się handel, "zatem rośnie popyt na pracę".

Zdaniem Jastrzębskiej, szybszy niż przeciętny wzrost zatrudnienia w działalności profesjonalnej, naukowej i technicznej (7,7 proc.) jest obiecującym sygnałem. - Może świadczyć o pierwszych pozytywnych efektach działań rządu z zakresu polityki innowacyjnej. Z założenia, to te dziedziny mają przyczynić się do wyjścia polskiej gospodarki z pułapki średniego wzrostu i podniesienia jej konkurencyjności - podkreśliła.

 Jastrzębska zwróciła też uwagę, że szybciej niż przeciętnie rośnie zatrudnienie w gospodarce magazynowej, "a to ze względu na dynamiczny rozwój logistyki w Polsce oraz usług związanych z tą branżą".

 - W kolejnych miesiącach należy oczekiwać dalszego wzrostu zatrudnienia w budownictwie i rolnictwie z powodu sezonowego charakteru tych branż - oceniła.

Jak jednak dodała, mimo korzystnych średnich wskaźników dla całego kraju dotyczących rynku pracy, "niepokojąco wyglądają dysproporcje w zatrudnieniu w skali poszczególnych powiatów i województw".

 - Obszary kraju słabiej rozwinięte gospodarczo odnotowują ponad 10-procentową stopę bezrobocia. Jest to sygnał dla rządu, iż należy bardziej racjonalnie spojrzeć na politykę spójności społeczno- ekonomicznej i politykę socjalną, a także edukacyjną, które nie do końca odpowiadają wymogom rynku pracy. Wzrost, który odnotowuje obecnie polska gospodarka powinien być +dyskontowany+ nie tylko przez rozwinięte gospodarczo województwa, ale również stać się szansą dla ograniczania nierówności w najbiedniejszych regionach Polski - podkreśliła Jastrzębska.

Artykuł pochodzi z kategorii: Kategoria główna

Więcej na temat:bezrobocie | Polska
POLECANE zwiń