80 procent pracodawców ma problemy z rekrutacją

Czwartek, 25 października 2012 (06:23)

Powszechnie mówi się wiele o wykorzystywaniu młodych pracowników przez pracodawców. Nie oznacza to jednak, że wchodzące dopiero na rynek pracy pokolenie nie ma ani wielkich szans, ani perspektyw na dobry etat lub własny biznes. Pracodawcy coraz częściej zwiększają zwoje zaangażowanie w edukację wchodzących na rynek absolwentów.

Zdjęcie

Stopa bezrobocia wciąż utrzymuje się na wysokim poziomie /© Panthermedia
Stopa bezrobocia wciąż utrzymuje się na wysokim poziomie
/© Panthermedia
Zaangażowanie pracodawców w edukację pozwoli zmniejszyć bezrobocie wśród absolwentów - uważa 89 proc. przebadanych w ankiecie internetowej przez Polską Agencję Rozwoju Przedsiębiorczości i Polskie Stowarzyszenie Zarządzania Kadrami firm. W przeciwnym razie, mimo wysokiej stopy bezrobocia i coraz większej liczby absolwentów pozostających bez pracy, niedopasowanie kompetencyjne na polskim rynku pracy nadal będzie się pogłębiać - alarmują eksperci.

GUS

Chociaż stopa bezrobocia wciąż utrzymuje się na wysokim poziomie (zgodnie z ostatnimi danymi GUS wynosi 12,4 proc.), a coraz większa liczba absolwentów pozostaje bez pracy, to prawie 80 proc. pracodawców ma problemy z rekrutacją. Wynika to z niedopasowania podaży do popytu na rynku pracy i niedostosowania oferowanych w trakcie edukacji kierunków kształcenia do potrzeb pracodawców. Eksperci ostrzegają, iż problem ten nadal będzie się pogłębiać.

Reklama

- Niedopasowanie kompetencyjne na polskim rynku pracy ma charakter strukturalny i nie jest uzależnione wyłącznie od bieżącej koniunktury na określony rodzaj kompetencji. Obecnie, z racji niżu demograficznego i kryzysu gospodarczego, będzie się ono intensywnie nasilać, doprowadzając do dalszego wzrostu bezrobocia i problemów z rekrutacją - komentuje Robert Żelewski, dyrektor HR i członek rady programowej PSZK.

Z badania Bilans Kapitału Ludzkiego opublikowanego przez PARP w maju 2012 roku wynika, iż trzy czwarte pracodawców poszukujących pracowników ma problemy ze znalezieniem odpowiednich osób do pracy.

W badaniu pracodawców przeprowadzonym przez PSZK w połowie 2008 roku (a więc w szczytowym momencie na rynku dla pracowników) aż 89 proc. ankietowanych firm skarżyło się na problemy rekrutacyjne. Wyniki te dowodzą, iż polski system edukacyjny nie przygotowuje kandydatów pod potrzeby rynku pracy.

Rola pracodawców

- Jedynym racjonalnym rozwiązaniem tego problemu jest zaangażowanie się pracodawców w kształcenie młodych ludzi, położenie nacisku nie tylko na teoretyczną, ale i praktyczną stronę nauczania - komentuje Anna Świebocka-Nerkowska, dyrektor Departamentu Rozwoju Kapitału Ludzkiego w PARP. - Doświadczenia innych państw, jak Danii, Niemiec czy Austrii pokazują, iż tam gdzie systemy edukacji zakładają duży udział pracodawców i zajęć praktycznych w kształceniu młodych ludzi, absolwenci szybko i sprawnie odnajdują się na rynku pracy, a stopa bezrobocia wśród nich jest stosunkowo niska - zazwyczaj nie przekracza 10 proc. - dodaje Świebocka-Nerkowska.

Potwierdzają to badania PSZK przeprowadzone głównie wśród haerowców, menedżerów i właścicieli przedsiębiorstw. Aż 89 proc. ankietowanych uważa, że zaangażowanie pracodawców w edukację pozwoli zmniejszyć bezrobocie wśród absolwentów.

- Pracodawcy są w stanie najlepiej określić, jacy pracownicy i o jakich kompetencjach, będą potrzebni w przyszłości. Dlatego współpraca biznesu z edukacją to w dzisiejszych czasach konieczność. Chcemy namawiać i zachęcać wszystkich pracodawców do angażowania się w edukację, dlatego też uruchamiamy projekt Biznes dla Edukacji, który będzie pokazywał jak skutecznie i efektywnie to robić - dodaje Piotr Palikowski, prezes PSZK.

Organizatorzy przewidują, że dwuletni projekt Biznes dla Edukacji doprowadzi do wzrostu o 50 proc. liczby przedsiębiorstw, które z własnej inicjatywy podjęły praktyczną i kompleksową współpracę ze szkołami i uczelniami. W ramach przedsięwzięcia organizowane będą spotkania z praktykami biznesu, programy mentoringowe, praktyki w firmach, konferencje pracodawców w ośrodkach edukacyjnych oraz działania promujące poszczególne typy kwalifikacji przez nich poszukiwane.

_ _ _ _ _

Z perspektywy studenta

Każda praca, obojętnie na jakich warunkach, niesie za sobą pewne korzyści, które są nieocenione przy dalszym rozwoju kompetencji, a co za tym idzie - kariery. Studenci, którzy dopiero co rozpoczęli naukę na uczelni, mogą korzystać z szerokiej gamy ofert pracy, szczególnie w branży gastronomicznej. I nie muszą to być przysłowiowe "kasa" czy "zmywak" w jednej z popularnych sieci restauracji typu fast food. Istnieje spore zapotrzebowanie na kelnerów w barach i restauracjach lub pracowników gastronomii w branży turystycznej oraz hotelarskiej.

- Na początku studiów zaczęłam pracę jako kelnerka. Pracowałam łącznie w sześciu różnych knajpach - eleganckie restauracje, pijalnie czekolady, sushi, lunch bary - opowiada Daria Trapszo, studentka Uniwersytetu Warszawskiego.

- Po doświadczeniach moich oraz moich współpracowników mogę stwierdzić na pewno jedno - praca w branży gastronomicznej jest ciężka. Wymaga dużej wytrzymałości fizycznej (często trwa po 10-14 godzin dziennie z krótką przerwą) oraz psychicznej (znoszenie uszczypliwych uwag klientów). Istnieją jednak i plusy - na początku studiów, kiedy nie ma się doświadczenia, można bez większych kwalifikacji znaleźć zatrudnienie. Dodatkowo można poznać dużo ludzi w podobnym wieku, będących na tym samym etapie życia, zdobywać wspólne doświadczenia, szkolić umiejętności interpersonalne. Może nie jest to praca na dłuższą metę, ale na pewno dobry sposób na skuteczne dorobienie w trakcie studiów - dodaje.

Wg powszechnej opinii w światku akademickim, niezbyt pożądana forma zarabiania pieniędzy, to praca na takich stanowiskach jak: hostessa na promocjach w supermarkecie, wykładacz towarów (zwany dumnie merchandiserem), bileter w kinie, czy pomocnik w sklepie odzieżowym. Ale i te prace pozwalają nie tylko zdobyć trochę gotówki, ale również nabyć pierwsze jakże cenne doświadczenia. Dzięki temu, nawet nieświadomie, osiąga się większą samodzielność, nowe umiejętności, można zweryfikować swoje oczekiwania i przekonać się na własnej skórze, jak naprawdę wygląda zatrudnienie na poszczególnych stanowiskach.

- Doświadczenie zawodowe nie tylko rozwija nas jako potencjalnych kandydatów - tłumaczy Rafał Mroziewski z Mondi Polska Agencja Pracy. - Pozwala wypełnić konkretną treścią nasze CV, pokazać ewentualnemu pracodawcy niesłabnące zaangażowanie, aktywność oraz to, że w czasie studiów zdobywaliśmy nie tylko wiedzę teoretyczną, ale i umiejętności praktyczne. Nawet zatrudnienie na etacie, który nie odpowiada do końca naszym predyspozycjom i oczekiwaniom, wpłynie korzystnie na nasze szanse - dodaje.

Warto zatem przyjrzeć się, jak wyglądają przeciętne płace dla studentów, rozpoczynających swoją przygodę na rynku pracy. Przykładowo, będąc kelnerką lub kelnerem, zarobimy 5-8 złotych za godzinę. Trzeba do tego jednak doliczyć napiwki, które w wielu przypadkach podwajają tę kwotę. Młody merchandiser, wykładając towary zazwyczaj przez kilkanaście godzin w trakcie tygodnia, może liczyć na 6 do 9 złotych za 60 minut pracy. Podobne uposażenie oraz dodatkowo duże zniżki na żywność czekają w restauracjach fast food. Telemarketing, również popularny zawód wśród świeżo upieczonych studentów - około 10 złotych za godzinę. Średnie wynagrodzenie dla opiekunki do dzieci wynosi 11-12 złotych. Całkiem nieźle płatna jest posada hostessy, która w dużych miastach może przynieść przynajmniej 15 złotych za godzinę, spędzoną na przekonywaniu klientów do zakupu lub degustacji towarów.

Płace dla studentów rozpinają się w dość szerokim zakresie. Czasami wynoszą znacznie mniej niż przytoczone powyżej przykłady - wtedy można mówić już o wykorzystywaniu młodych pracowników. Ale znane są przypadki zarabiania kwot już potężnych - kilku czy kilkunastu tysięcy miesięcznie - studentka niszowej filologii, która zdobyła monopol na tłumaczenia dla koncernu farmaceutycznego. Niezależnie od perspektywy danego studenta, żadne z ww stanowisk (no, może poza wspomnianą tłumaczką) nie jest szczytem zawodowych marzeń. W miarę upływu czasu i kończenia kolejnych lat studiów, można śmiało zacząć myśleć o stawianiu kolejnych kroków na rynku pracy.

- Kontakt z firmą złapałem na trzecim roku i wspólnie z dwójką innych studentów dostaliśmy się na staż. Przyniosło nam to doświadczenie, które pozwoliło na współpracę z tą samą firmą już po studiach - mówi Mateusz Płóciennik, absolwent Uniwersytetu Artystycznego w Poznaniu. W ten sposób rozpocząłem swoją działalność jako projektant-freelancer. Na początku projektowaliśmy showroom'y oraz ekspozytury pod produkty. Największą korzyścią z takiego układu była znajomość ze zleceniodawcą, co bardzo ułatwiało dalszą pracę i kolejne rozmowy o wynagrodzeniu.

Z większym bagażem doświadczeń, znajomości, wiedzy oraz umiejętności można spróbować swoich sił jako freelancer - człowiek, który na podstawie umowy o dzieło lub umowy zlecenia realizuje wybrane projekty. Coraz więcej studentów w późnym okresie studiów, zaczyna również myśleć o założeniu własnych firm. Szczególnie Internet cieszy się niesłabnącym powodzeniem. Wirtualna przestrzeń jest miejscem prowadzenia biznesu (np. platformy zakupowe, czy sklep i sprzedawanie towarów lub usług), drogą docierania do klientów i w ogóle - głównym lub jedynym kanałem komunikacji z rynkiem.

- Obycie z rynkiem pracy jest niezwykle ważne. Ale żeby je zdobyć, trzeba jakoś zacząć. Będąc studentem, trzeba uzbroić się w cierpliwość - nasze pierwsze stanowisko, które uważaliśmy bardziej za przymus chwili niż korzystny wybór, w konsekwencji prowadzi nas do kolejnego, lepszego. Wraz z postępami na studiach i rozwojem naszego bagażu doświadczeń zawodowych, rośnie nasza wartość dla pracodawców. Magister, który zdążył już odbyć dwie praktyki i pracować dorywczo na kilku etatach, prawie zawsze wygra z magistrem bez żadnego doświadczenia - podsumowuje Rafał Mroziewski z Mondi Polska Agencja Pracy.

opr MZB

Artykuł pochodzi z kategorii: Kategoria główna

POLECANE zwiń