Samorządy nie wiedzą, jak sprzedawać węgiel. "Sytuacja jest absurdalna, a czasu nie ma"

Samorządy będą mogły kupić węgiel od importerów (PGE Paliwa oraz Węglokoks) za maksymalnie 1,5 tys. zł za tonę, a następnie sprzedać go mieszkańcom po nie więcej niż 2 tys. zł za tonę. Gminy przygotowują się do tej dość skomplikowanej logistycznie operacji ale wciąż nie mają odpowiedzi na wiele pytań.

  • Zgodnie z przyjętym w piątek projektem ustawy o zakupie preferencyjnym paliwa stałego przez gospodarstwa domowe, samorządy będą mogły włączyć się w dystrybucję węgla kamiennego dla swoich mieszkańców. 
  • Gminy będą mogły kupować preferencyjnie węgiel importowany od spółek, w których bezpośrednim lub pośrednim udziałowcem jest Skarb Państwa (Węglokoks, PGE Paliwa). 
  • Przed zawarciem umowy gmina będzie zobowiązana do wstępnego oszacowania liczby gospodarstw domowych zainteresowanych zakupem paliwa stałego w ramach zakupu preferencyjnego, znajdujących się na terenie tej gminy. 
  • Do mieszkańców węgiel ma trafić w cenie nie większej niż 2 tys. zł.

Reklama

MAP uściśla, ale niewiele wyjaśnia

Wiadomo, że gminy będą kupować węgiel w cenie 1,5 tys. zł brutto za tonę (bez kosztów transportu), a sprzedawać po cenie maksymalnej 2 tys. zł brutto za tonę. Tyle mniej więcej wiemy. Co jednak w sytuacji, gdyby gmina nie zdecydowała się na sprzedaż mieszkańcom węgla? Interia zapytała autorów projektu ustawy z Ministerstwa Aktywów Państwowych o szczegóły. 

"Gminy będą sprzedawać węgiel gospodarstwom domowym po cenie nie większej niż 2 tys. zł brutto za tonę. W przypadku, gdy gmina nie będzie chciała prowadzić sprzedaży na rzecz mieszkańców, w jej miejsce może wejść prywatny pośrednik, który sprzedawałby węgiel po nie więcej niż 2,2 tys. zł brutto za tonę" - uściślają przedstawiciele Departamentu Komunikacji w MAP.  

Czyli importerzy sprzedają węgiel po 1,5 tys. zł, ale mogą liczyć na rekompensatę od rządu, czyli wyrównanie tej kwoty do stawek rynkowych. 

Warszawa szykuje się na dystrybucję węgla

Gminy przygotowują się do tej dość skomplikowanej logistycznie operacji. Pewne kroki zostały już oczywiście podjęte. 

- Na spotkaniu z premierem, prezydent Rafał Trzaskowski zadeklarował chęć pomocy w dystrybucji węgla do warszawiaków, którzy wciąż mają piece na paliwo stałe. Szacujemy, że jest to ok. 4 tys. gospodarstw. Strona rządowa zobowiązała się do dowiezienia węgla do miejsc składowania w województwie i dopiero stamtąd samorządy będą go odbierać. Jesteśmy w kontakcie z KPRM, ustalane są szczegóły. 

W Warszawie spółką, która dysponuje lub może dysponować niezbędną infrastrukturą, która zostanie w tym celu wykorzystana, jest Miejskie Przedsiębiorstwo Oczyszczania. Chcemy także współpracować z prywatnymi przedsiębiorcami, którzy prowadzą składy - mówi Interii Biznes Monika Beuth, rzeczniczka prasowa urzędu m.st. Warszawy. 

Pytania bez odpowiedzi - samorządowcy czekają na ustawę i rozporządzenia

Pozostaje jednak wiele pytań bez odpowiedzi. Samorządowcy zwracają uwagę, że do podjęcia działań przez samorządy potrzebna jest podstawa prawna, która określi całą procedurę i zakres zaangażowania jednostek samorządu terytorialnego. 

- Aktualnie w Sejmie procedowana jest ustawa dotycząca powierzenia gminom zadania polegającego na dystrybucji węgla, do której strona samorządowa Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego zgłosiła swoje uwagi - zauważa Katarzyna Duma, rzecznik prasowy prezydenta Lublina. 

- Czekamy wciąż na uściślenia zapisów ustawy, bo one w dalszym ciągu są mało precyzyjne, a przez to mylące. Na przykład zakładają, że samorząd może organizować sprzedaż opału sam, albo poprzez istniejące składy - dodaje Cezariusz Wiklik z biura prezydenta Jeleniej Góry. 

Niewiele wiadomo o samej logistyce, czyli gdzie będzie docierał węgiel ani czy podmioty wskazane przez gminy mają je odbierać ze składów regionalnych, czy też będzie dowieziony na składy lokalne. A może będzie jeszcze jakoś inaczej, więc w dalszym ciągu gminy nie wiedzą, jakie mogą być koszty w różnych opcjach. Sporną kwestią pozostaje też zapis o terminie płatności. - Gminy mają na uregulowanie opłaty za węgiel 60 dni, co oznacza, że w zasadzie mogą kupować na zamówienie i nie angażować własnych pieniędzy, ale z drugiej strony muszą mieć zagwarantowane (zabezpieczone w budżecie) kwoty. Wciąż nie wiadomo, jak to księgować, skoro gwarantem wobec składów mają być gminy - zwraca uwagę Cezariusz Wiklik. 

"Cała ta sytuacja przypomina mi niestety PRL"

Zresztą, samo pytanie, czy władze samorządowe wezmą udział w sprzedaży węgla zawiera samo w sobie nieścisłości. Mowa jest chociażby o zakupie węgla od gmin, podczas gdy gminy nie są i nie mogą być stroną w takich zakupach. 

- Cała ta sytuacja przypomina mi niestety PRL. Przez 30 lat podmioty prywatne doskonale sobie radziły, a teraz nagle węglem mają handlować samorządy. Trochę tak, jakbyśmy dystrybuowali kartki na węgiel. Najlepiej byłoby, gdybyśmy mogli zawrzeć porozumienie z jakimś prywatnym przedsiębiorcą, który dysponuje infrastrukturą, transportem, składami itp. Ale nawet, jeżeli ustawodawca da nam taką możliwość, to kompletnie nie wiadomo, w jakim trybie mielibyśmy daną firmę wybierać. Sytuacja jest absurdalna, a czasu w zasadzie nie ma, bo ogrzewać trzeba już teraz - mówi Interii Biznes Andrzej Nowakowski, prezydent Płocka.

 Krzysztof Maciejewski 

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: węgiel | samorządy | dystrybucja węgla
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »