Lekarze na punkty

W ponad 200 szpitalach pracownicy medyczni domagają się wyższych zarobków. Nie ma zgody między resortem zdrowia a lekarzami w sprawie zasad ich wynagradzania. Pielęgniarki obawiają się, że za kilka miesięcy mogą stracić przyznane im wcześniej podwyżki.

W 213 spośród blisko 700 szpitali w Polsce pracownicy zrzeszeni w Ogólnopolskim Związku Zawodowym Lekarzy (OZZL) już weszli w spory zbiorowe z dyrektorami. To pierwszy krok do zapowiadanej na maj ogólnopolskiej akcji protestacyjnej. W dwunastu województwach niemal 100 proc. załóg szpitalnych weszło w spory. Taka sytuacja jest m.in. w województwach lubuskim, śląskim, łódzkim, świętokrzyskim, opolskim, lubelskim i podkarpackim.

Lekarze domagają się przede wszystkim ustalenia minimalnego wynagrodzenia - 5 tys. brutto dla lekarzy bez specjalizacji oraz 7,5 tys. miesięcznie dla specjalistów. Natomiast pielęgniarki i położne - pensji minimalnej nie niższej niż średnia płaca w sektorze przedsiębiorstw, czyli około 3 tys. zł brutto miesięcznie. Żądania te wynikają z tego, że pracownicy medyczni nie są zadowoleni z przyznanych im podwyżek w ubiegłym roku oraz z braku pewności utrzymania ich w 2008 roku.

Bez pieniędzy za strajk

- Czy w maju grożą nam strajki, to się jeszcze okaże - zastrzega Bolesław Piecha, wiceminister zdrowia.

I podkreśla, że barierą do przystąpienia do nich może okazać się propozycja resortu zdrowia zawarta w projekcie nowelizacji ustawy zdrowotnej, zakładająca, że pacjentów ze strajkujących szpitali będą musiały przyjmować inne placówki ochrony zdrowia.

- A to oznacza, że za czas strajku szpitale nie dostaną pieniędzy z Narodowego Funduszu Zdrowia - dodaje wiceminister zdrowia.

Złe nastroje wśród lekarzy, pielęgniarek i położnych dodatkowo wzmaga brak efektów pracy międzyresortowego zespołu ds. zatrudnienia i wynagrodzenia pracowników ochrony zdrowia. Zespół właśnie zakończył prace.

- W ciągu kilku najbliższych dni raport z jego prac zostanie przedstawiony premierowi Jarosławowi Kaczyńskiemu - mówi wiceminister Bolesław Piecha.
Zespół miał wypracować propozycje zmian organizacji pracy lekarzy i pielęgniarek od 2008 roku.

Jak powiedział Ryszard Kijak, wiceprzewodniczący OZZL i członek zespołu, jego prace zakończyły się sformułowaniem zdań odrębnych przez resort zdrowia i przedstawicieli pracowników medycznych.

- Praktycznie żadna z propozycji strony społecznej nie zyskała akceptacji resortu zdrowia - dodaje Ryszard Kijak.

Minimalne niekonstytucyjne

Główną propozycją OZZL oraz związków zawodowych pielęgniarek i położnych, która miałaby wpłynąć na poprawę sytuacji finansowej pracowników medycznych, było ustalenie minimalnego wynagrodzenia.

Zdaniem resortu zdrowia jego określenie tylko dla wybranej grupy zawodowej jest niemożliwe, bo naruszałoby to konstytucję. Jakakolwiek zmiana normy konstytucyjnej dotyczącej minimalnego wynagrodzenia w akcie niższej rangi, czyli ustawy, byłaby niezgodna z prawem - argumentuje Ministerstwo Zdrowia. OZZL nie zgadza się z tym.

- Opinie prawe przedstawione przez resort nie stwierdzały jednoznacznie, że ustalenie płacy minimalnej dla wybranej grupy pracowników jest niezgodne z konstytucją - dodaje Ryszard Kijak.

Resort zdrowia zamiast pensji minimalnej proponuje wprowadzenie wyceny punktowej poszczególnych zawodów medycznych. Do każdego zawodu byłaby przypisana określona liczba punktów. Na podstawie rozporządzenia minister zdrowia określałby np. corocznie wycenę poszczególnego punktu. Dzięki takiemu okresowi przejściowemu dopiero za kilka lat zostawałaby ustalona docelowa wycena wartości punktu.

Za mało pieniędzy

Zdaniem Hanny Gutowskiej, przewodniczącej warszawskiej izby pielęgniarek i położnych, Ministerstwo Zdrowia uzależnia wprowadzenie swojego pomysłu od pieniędzy.

- To w praktyce oznacza, że resort zdrowia wie, jak trudno będzie mu znaleźć dodatkowe środki na poprawę sytuacji materialnej pracowników medycznych, i już na starcie wycofuje się ze swojej propozycji - dodaje przewodnicząca Hanna Gutowska.

Również środowisko lekarzy podkreśla, że wycena punktowa zawodów medycznych nie stanowi żadnej gwarancji wzrostu wynagrodzeń w ochronie zdrowia. Zdaniem Tomasza Korkosza, rzecznika prasowego Naczelnej Izby Lekarskiej, skoro postulaty strony społecznej nie zyskały akceptacji resortu zdrowia, to musi dojść do dalszych negocjacji.

- Sytuacja w szpitalach zaczyna się robić naprawdę bardzo trudna, a brak konkretnych rozwiązań tylko ją pogorszy - uważa Tomasz Korkosz.

Resort zdrowia jest skłonny zgodzić się na przyznanie 14­dniowego płatnego urlopu szkoleniowego pracownikom medycznym oraz na częściową refundację przez pracodawcę wydatków na dokształcanie się. Natomiast inne propozycje strony społecznej, czyli wprowadzenie urlopu na poratowanie zdrowia, wprowadzenie wcześniejszych emerytur dla pracowników na niektórych stanowiskach pracy w szpitalach i przychodniach, zostały odrzucone.

Układ zbiorowy

Zdaniem wiceministra Bolesława Piechy najlepszym sposobem uregulowania spraw dotyczących zatrudnienia i wynagrodzenia pracowników ochrony zdrowia byłoby objęcie tych osób układem zbiorowym.

- To jest jednak niemożliwe, bo resort nie ma z kim na ten temat rozmawiać - dodaje wiceminister zdrowia.

Uważa on, że w kraju brakuje dużej organizacji skupiającej pracodawców ochrony zdrowia, z którą wspólnie można by przygotować taki układ.

Brak konkretnych propozycji zmian wysokości wynagrodzeń lekarzy, pielęgniarek i położnych jest złym sygnałem nie tylko dla pracowników, ale również dla dyrektorów szpitali. Tylko do końca tego roku placówki ochrony zdrowia mają zagwarantowane dodatkowe 30 proc. środków z NFZ na podwyżki przyznane od października 2006 r. Jak powiedział Janusz Atłachowicz, dyrektor Szpitala Powiatowego w Rawiczu, pracownicy jego szpitala liczą się z tym, że w 2008 roku ich pensje wrócą do poziomu sprzed podwyżki.

- Lipcowa ustawa dotycząca tej kwestii zapewnia dodatkowe pieniądze z funduszu na wzrost pensji tylko do końca tego roku - mówi dyrektor Janusz Atłachowicz.

Dyrektorzy szpitali liczyli na to, że właśnie międzyresortowy zespół przygotuje takie zmiany w mechanizmach wynagradzania pracowników szpitali i przychodni, że przyznane podwyżki nie będą zagrożone.

Wczoraj w Sejmie odbyło się pierwsze czytanie projektu nowelizacji lipcowej ustawy podwyżkowej. Urszula Michalska, przewodnicząca Federacji Związków Zawodowych Pracowników Ochrony Zdrowia, powiedziała, że związek zgłosił wniosek o przedłużenie jej obowiązywania jeszcze w przyszłym roku. Jeżeli jednak nie uda się tego zrobić, to, zdaniem przewodniczącej Hanny Gutowskiej, 2008 rok na pewno rozpocznie się kolejnymi strajkami w szpitalach.

Reklama

Dominika Sikora

Gazeta Prawna
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »