IMiGW ostrzega, należy się liczyć z suszą hydrogeologiczną

Aktualne prognozy warunków meteorologicznych wskazują, że w sierpniu nie nastąpi znacząca poprawa, głównie ze względu na wysokie temperatury powietrza i zwiększone parowanie. Najbardziej prawdopodobne jest wystąpienie opadów burzowych, które lokalnie i krótkotrwale wpłyną na zwiększenie wartości wskaźnika wilgotności, ale nie przyczynią się do wypełnienia retencji - napisał w raporcie Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej.

Sierpień z suszą i podtopieniami

"Przełoży się to na dalsze spadki stanów wody do strefy niskiej i zmniejszenie przepływu w korytach rzek. Prognozowany charakter opadów może prowadzić do powodzi błyskawicznych i podtopień, czyli tzw. "flash floods" w zlewniach rzek i "urban floods" na obszarach miejskich.

 Sytuację mogą poprawić jedynie jednostajne opady, bardziej rozłożone w czasie i zróżnicowane przestrzennie" - dodał.

IMiGW pisze, że należy zwrócić uwagę, że intensywne opady deszczu występujące w okresie letnim, najczęściej o charakterze burzowym, nie wpływają istotnie na poprawę sytuacji, jeśli chodzi o suszę. "Dzieje się tak, ponieważ woda z takich opadów bardzo szybko spływa po powierzchni terenu, najczęściej do najbliższej rzeki, nie uzupełniając w stopniu wystarczającym zasobów wodnych na danym terenie" - napisano.

Reklama

Czas na racjonowanie wody

Mamy trzy razy mniej wody na jednego mieszkańca niż statystyczny Europejczyk. Racjonalne gospodarowanie nią to konieczność. Służyć mają temu m.in. inwestycje, jak projekt retencji korytowej czy budowa zbiorników retencyjnych - powiedział PAP prezes Wód Polskich Przemysław Daca.

"Mamy niewątpliwie suszę hydrologiczną, mamy niżówkę na naszych rzekach, czyli niskie stany wód. Generalnie to problem wynikający z wysokich temperatur, które są statystycznie wyższe niż wielolecia, co powoduje większe parowanie i w ten sposób woda nam ucieka" - powiedział PAP Daca. Jak zaznaczył, obecna sytuacja w Polsce, związana z suszą, to także efekt zmiany struktury opadów.

"Z punktu widzenia hydrologicznego, najkorzystniejsze są długotrwałe deszcze, niezbyt intensywne i na dużej powierzchni. Niestety nie ma ich za dużo. Mamy za to punktowo ulewne, nawalne deszcze, powiązane często z burzami. I to jest taka woda, która niestety szybko spływa po wyschniętej już glebie, ale też po tzw. betonozie, czyli po utwardzonych, brukowanych terenach" - wyjaśnił Daca.

Zatrzymujemy tylko 7 proc. wody

Prezes Wód Polskich zwrócił uwagę, iż obecnie zatrzymujemy ok. 7 proc. średniorocznego odpływu wód w kraju, a powinniśmy co najmniej 15 proc. "Najważniejsza jest świadomość społeczeństwa. Musimy wiedzieć, że mamy trzy razy mniej wody na jednego mieszkańca niż statystyczny Europejczyk" - podkreślił, dodając, iż sytuacja ta sprawia, że konieczna jest racjonalne gospodarowanie wodą.

Daca przypomniał, że jeszcze w 2020 r., w związku z ówczesną, dwuletnią, ekstremalną suszą, Wody Polskie przygotowały strategiczny projekt - "Stop suszy", który dotyczy przeciwdziałania jej skutkom. Wykorzystano przy tym środki unijne, angażując jednocześnie ośrodki naukowe. W ramach projektu, oprócz bieżącego monitoringu, prowadzone są również działania edukacyjne, m.in. wśród rolników na temat dostosowywania upraw czy gospodarowania glebą, aby utrzymywać jej odpowiednie nawodnienie.

"Mamy również część inwestycyjną. Także od 2020 r. prowadzimy projekt retencji korytowej, który polega na odwróceniu funkcji melioracyjnej. Chodzi o to, żeby infrastruktura, która kiedyś służyła odwadnianiu, teraz była wykorzystywana do nawadniania" - wyjaśnił Daca. Jak wspomniał, na projekt ten Wody Polskie przeznaczyły z własnych środków 160 mln zł.

"Generalnie odbudowaliśmy w interiorze rolniczym śródpolne jazy, zastawki, urządzenia do piętrzenia wody na małych ciekach, kanałach melioracyjnych, aby wodę tę dalej rozprowadzać na pola. To przynosi bardzo duże, pozytywne efekty" - podkreślił. Zapewnił jednocześnie, iż projekt ten będzie kontynuowany dzięki funduszom z Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich (PROW). "Rozmawiamy już na ten temat z Ministerstwem Rolnictwa" - dodał.

Jak zauważył prezes Wód Polskich, w naszym kraju tak naprawdę nie zwiększano retencji od kilkudziesięciu lat. "My w ostatnich latach zwiększyliśmy ją z 6,5 na 7 proc. i to właśnie w obszarach rolnych, poprzez projekt retencji korytowej. W tej chwili piętrzymy na 4 tys. takich obiektów w całej Polsce i będzie to dalej powielać. Za chwilę będziemy mieli 600 mln zł z PROW i to będzie dalsza działalność w kierunku tego, żeby retencję korytową zdecydowanie zwiększyć" - powiedział Daca.

Szef Wód Polskich wskazał jednocześnie, iż w ramach przeciwdziałania skutkom suszy konieczna jest budowa zbiorników retencyjnych, szczególnie wielofunkcyjnych. "Kiedyś raczej ich nie budowano - najłatwiej było budować poldery przeciwpowodziowe suche. Ale przygotowany jest już program wieloletni na budowę zbiorników retencyjnych za prawie 10 mld zł" - wyjaśnił Daca. Przyznał też, że oprócz nowych inwestycji, konieczna jest tez rewitalizacja i odmulanie istniejących obiektów infrastruktury, jak ma to miejsce w przypadku tzw. Zalewu Rzeszowskiego.

"Tendencje zmian pogodowych idą w tym kierunku, że nadal będziemy mieli nawalne deszcze. A skoro tak, i kiedy one szybko spływają, choćby po tzw. betonozie, to musimy się nauczyć po prostu korzystać z tej wody i ją łapać, w każdy możliwy sposób" - podkreślił prezes Wód Polskich.

Biznes INTERIA.PL na Twitterze. Dołącz do nas i czytaj informacje gospodarcze

Zobacz nowe artykuły w promocyjnych cenach na ding.pl


PAP
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »