Legia chce na parkiet

Warszawski klub chce wejść na rynek kapitałowy, co najmniej po kilkadziesiąt milionów złotych, a jego wartość to już dziś około 80 mln dolarów.

Warszawski klub chce wejść na rynek kapitałowy, co najmniej po kilkadziesiąt milionów złotych, a jego wartość to już dziś około 80 mln dolarów.

Kiedy kluby z polskiej ligi sportowo i biznesowo będą na poziomie zachodnioeuropejskim?

- Kluczem do sukcesu polskiej ligi jest proces, który właśnie się rozpoczął, czyli budowa stadionów. Euro 2012 jest czynnikiem, który nas automatycznie pcha do przodu. Te kluby, które w najbliższych latach zdobędą nową bazę, zbliżą się do europejskiego poziomu. W ciągu dwóch, trzech lat od zakończenia Mistrzostw Europy 2012 ich przychody będą zbliżone do przychodów klubów ze środka tabeli ligi francuskiej i niemieckiej. Przyszłością polskiej piłki jest budowanie podstaw, czyli tych linii przychodowych, które dla każdego klubu na świecie są najważniejsze: prawa telewizyjne, sponsoring i przychody z dnia meczu. Najistotniejsza będzie siła nabywcza polskiego rynku oraz dostępność dla widza transmisji meczów Ekstraklasy.

Obecnie inaczej to wygląda, wiele klubów finansowanych jest głównie przez sponsorów.

- Jasno powinniśmy odróżnić pojęcia sponsora i inwestora, bo w Polsce pieniądze te wrzucane są do jednego worka. Sponsor wchodzi do klubu piłkarskiego i otrzymuje za swój wkład finansowy świadczenie reklamowe. I najważniejsze, otrzymuje dostęp do wizerunku klubu nacechowanego pozytywnymi emocjami. Jeśli emocje te nie są pozytywne, to odchodzi. Natomiast rolą inwestora jest zabezpieczenie klub finansowo, tak by co najmniej był w stanie pokryć swoje wydatki. W piłce światowej inwestorami zostają osoby kochające piłkę nożną, bo w tej branży jest zdecydowanie więcej czynników ryzyka, a jednocześnie szanse na zyski podobne do tych z tradycyjnego biznesu są bardzo niewielkie. Prawie 95 proc. europejskich drużyn to kluby, które są deficytowe. Taka sytuacja jest chora. Zauważyła to także Europejska Federacja Piłkarska (UEFA). Przygotowywane zostały rozwiązania licencyjne niepozwalające klubom zadłużać się ponad miarę. W polskiej lidzie większość inwestorów jest jednocześnie sponsorami tych klubów, ale to nie jest model, który będzie funkcjonował w długim okresie docelowym.

Mimo to zdecydowaliście się ostatnio na podpisanie umowy ze spółką należącą do waszego inwestora. Ile warta jest ta umowa?

- Zakładam, że jest to współpraca ograniczona w czasie, bo firma Neovision jest częścią grupy kapitałowej ITI. Zdecydowanie bardziej wolę pozyskiwać środki ze źródeł zewnętrznych. Przychody od głównego sponsora Legii są podobne do kwot, które w ostatnich latach uzyskiwaliśmy z transmisji telewizyjnych.

Może żeby przyśpieszyć proces rozwoju polskiej piłki, trzeba szukać dodatkowych źródeł finansowania? Ruch Chorzów chce jako pierwszy w Polsce pozyskać pieniądze z giełdy.

- Jeśli Ruch zapowiada, że chce pozyskać z giełdy kilka milionów, a jednocześnie stawia sobie za cel grę wysoko w europejskich pucharach, to wydaje mi się, że jest to nadmiar optymizmu. Kilka milionów nie zmieni obrazu klubu w taki sposób, żeby nagle zaczął grać w Champions League. Nawet kilkadziesiąt milionów nie daje tej gwarancji, być może kilkaset milionów by ją dało.

Czyli giełda nie jest dobrym źródłem pozyskania kapitału dla klubu piłkarskiego?

- Gdyby w piłce nożnej to było tak doskonałe źródło pozyskiwania środków, to wszystkie wielkie kluby byłyby od dawna notowane na giełdzie. To czego oczekują kibice, czasami stoi w sprzeczności z racjonalnym gospodarowaniem środkami. Zakup klasowego zawodnika jest dla kibiców wielkim sukcesem, natomiast inwestorzy giełdowi odbierają to negatywnie - jak wydawanie ich pieniędzy.

Jednak państwa klub również ma się pojawić na rynku kapitałowym. Kiedy będzie dobry moment do wejścia Legii na GPW i po jak duże pieniądze?

- To głównie zależy od inwestora, ale emisja będzie miała sens, jeśli będzie na poziomie co najmniej kilkudziesięciu milionów zł. Naturalnym momentem do wejścia Legii na giełdę będzie otwarcie nowego stadionu, czyli koniec 2010 roku. Trudno dziś określać konkretne cele emisji, ale bez wątpienia będą one związane z długoterminowym planem budowania klubu na europejskim poziomie.

Ostatnio pojawiła się oferta kupna Liverpoolu za 800 mln dolarów. Ile warta jest Legia? Czy jest to 10 proc. tej sumy?

Wycena Legii jest bardzo trudna. Aby poznać prawdziwą wartość Legii, trzeba właśnie wejść na giełdę. Ale wartość Legii może być zbliżona do kwoty, o której pan powiedział.

Rozmawiał Wojciech Iwaniuk

Leszek Miklas

prezes klubu piłkarskiego Legia Warszawa od kwietnia 2007 r. Jest także przewodniczącym rady nadzorczej prowadzącej rozgrywki pierwszej ligi spółki Ekstraklasa. Pełnił już funkcję prezesa Legii od stycznia 2001 do maja 2002 r.

Reklama
Gazeta Prawna
Dowiedz się więcej na temat: klub | kluby | chciał | rynek kapitałowy | Legia Warszawa
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »