Płace w 2018 roku będą mocno rosnąć

Środa, 14 lutego (17:03)

Płace w gospodarce będą w tym roku nadal rosnąć, ale to co w krótkim terminie cieszy zwykłego Kowalskiego, może być problemem dla całej gospodarki.

Zdjęcie

Wzrost płac jest problematyczny dla gospodarki /123RF/PICSEL
Wzrost płac jest problematyczny dla gospodarki
/123RF/PICSEL

- Bieżący rok powinien być równie dobry w krajowej gospodarce jak 2017. Wzrost PKB utrzyma się na poziomie 4,6 proc.  - oceniają ekonomiści PKO BP.

Dziś GUS podał szybki szacunek dotyczący PKB , który w IV kwartale 2017 roku wzrósł o 5,1 proc. r./r. wobec wzrostu w III kwartale o 4,9 proc. r./r.

Reklama

- Polska gospodarka znajduje się w wyjątkowym momencie od kilku dekad. Mamy najszybszy od wielu lat wzrost gospodarczy, a jednocześnie warto podkreślić trzy elementy: pierwszy to bilans płatniczy, w którym po raz pierwszy pojawiła się nadwyżka, co pozwala na ograniczanie długu publicznego w relacji do PKB. Druga rzecz to stabilny rynek nieruchomości oraz umiarkowana dynamika kredytów.  W zasadzie nie ma nierównowag, wyjątkiem jest rynek pracy - wylicza Piotr Bujak, główny ekonomista PKO BP.

Eksperci banku przewidują, że płace nominalne w 2018 roku wzrosną o 7,8 proc., a ich dynamika w gospodarce narodowej będzie równie wysoka, co w sektorze przedsiębiorstw.

To właśnie niedobór rąk do pracy  jest kluczowym czynnikiem ryzyka dla polskiej gospodarki w średnim i długim terminie.

- Mimo napływu imigrantów i rosnącej aktywności zawodowej nierównowaga na rynku pracy będzie dalej narastać. Biorąc pod uwagę, że wzrost aktywności zawodowej ma ograniczoną moc łagodzenia napięć na rynku pracy oraz uwzględniając rosnącą presję płacową w różnych częściach sektora publicznego spodziewamy się dalszego przyspieszenia wzrostu płac - oceniają ekonomiści największego polskiego banku. Do tego dochodzi spadek natężenia ruchu granicznego, który zwiastuje wyczerpywanie się potencjału do dalszego dodatkowego przyrostu liczby migrantów ze Wschodu.

Czy lekarz będzie mógł dorobić prywatnie? Minister zdrowia: Nie chcemy wprowadzać represji

Nie chcemy wprowadzać represyjnych zakazów. Chodzi o to, żeby osoby, które nie chcą czy też nie mogą dorabiać – nie pozwala im na to zdrowie, samotnie wychowują dzieci – miały pensję, która daje im taki wybór. Dlatego propozycja pensji wynoszącej minimalnie 6,7 tys. zł będzie skierowana do... czytaj więcej

Silniejszy trend wzrostu wynagrodzeń powinien ujawnić się już na początku roku, a wpłyną na to także dodatkowe czynniki. - Będzie widoczny efekt włączenia do statystyk od stycznia 2017 osób dotychczas pracujących na tzw. umowach śmieciowych, co wcześniej zaniżyło wzrost płac. Spodziewamy się też, że wyższy odsetek ludzi będzie aktywniej szukać nowej, lepiej płatnej pracy wykorzystując sytuację na rynku - ocenia Marta Petka-Zagajewska, kierownik zespołu analiz makroekonomicznych PKO BP.

Są branże, które szczególnie mocno odczuwają sytuację na rynku pracy: to przede wszystkim branża budowlana, która ucierpi ze względu na zawarte już kontrakty długoterminowe i brak szans na renegocjację umów (negatywnie odbija się to na poziomie marż).

Według przewidywań, płace będą rosnąć niemal dwa razy szybciej niż wydajność. - To jest wyzwanie długoterminowe, rozdźwięk między wzrostem płac, a wzrostem wydajności będzie się utrzymywał zwłaszcza w krótkim horyzoncie, bo mówimy o tym, że firmy decydują się na inwestycje, ale celem jest nie zwiększanie mocy produkcyjnych, ale zwiększanie wydajności pracy, a na owoce tych działań trzeba będzie poczekać - tłumaczy Marta Petka-Zagajewska.

Zwraca zresztą uwagę, że w tym elemencie przewidywania banku różnią się od scenariusza RPP, bo Rada  twierdzi, że wydajność rośnie szybciej niż wynagrodzenia, ale ta ocena wynika z przyjętej przez nią innej metodologii.

Jak dodaje ekonomistka badania pokazują, że sami przedsiębiorcy  twierdzą, że wzrost płac jest szybszy niż wzrost wydajności. Jednym ze sposobów radzenia sobie z tą sytuacją jest automatyzacja oraz robotyzacja, ale nie jest ona możliwa do zastosowania we  wszystkich branżach.

Na razie jednak koszty pracy rosną u nas wolniej niż w regionie, co sprzyja utrzymaniu konkurencyjności naszej gospodarki.

Ekonomiści PKO BP uważają, że dobra koniunktura na rynkach globalnych będzie się utrzymywać, a zawirowania na rynku akcji w Stanach Zjednoczonych są przejściową korektą. Pogorszenia globalnego cyklu spodziewamy się dopiero w 2020 roku.Q

Monika Krześniak-Sajewicz

Wynagrodzenia będą nadal szybko rosnąć. Czy padnie rekord? /MarketNews24

Artykuł pochodzi z kategorii: Zarobki

Więcej na temat:zarobki | wzrost płac
POLECANE zwiń