Skąpy jak Polak. Na emigracji

Środa, 2 kwietnia 2014 (10:33)

W ubiegłym roku emigranci przysłali do Polski ponad 17,1 mld zł - wynika z najnowszych danych NBP. To o ponad 300 mln zł mniej niż w roku poprzednim i aż o 3 mld zł mniej niż w najlepszym pod tym względem roku 2007.

Zdjęcie

Od wejścia Polski do UE rodacy na obczyźnie przysłali do kraju 167 mld zł /123RF/PICSEL
Od wejścia Polski do UE rodacy na obczyźnie przysłali do kraju 167 mld zł
/123RF/PICSEL

Hojność maleje, pomimo że wyjeżdżających przybywa. Według szacunków prof. Krystyny Iglickiej-Okólskiej z Uczelni Łazarskiego, za granicą przebywa już ok. 2,6 mln rodaków. I ewidentnie zapuszczają tam korzenie: osiedlają się na stałe, sprowadzają rodziny, zaciągają kredyty. A łączenie rodzin i zrywanie więzów z Polską to również utrata motywu do transferowania nad Wisłę zarobionych pieniędzy.

Emigranci mniej hojni. Jedni dopiero się urządzają, inni na dobre zapuścili korzenie

O 300 mln zł mniej niż w 2012 r. przysłali w zeszłym roku bliskim ci, którzy wyjechali w świat za pracą.

Do kraju płyną olbrzymie pieniądze od tych, którzy wyjechali za granicę, aby tam pracować. Strumień gotówki jest jednak coraz mniejszy, choć mamy do czynienia z kolejną falą emigracji.

Od czasu wejścia Polski do Unii Europejskiej emigranci przysłali do ojczyzny 166,8 mld zł - wynika z danych NBP. W ubiegłym roku było to 17,1 mld zł - ponad 300 mln zł mniej niż w roku poprzednim. Spadków nie zdążyła zrekompensować około półmilionowa grupa osób, która wyjechała w ubiegłym roku z kraju, dołączając do ponad 2,1 mln armii emigrantów - zauważa prof. Krystyna Iglicka, demograf, ekonomista, rektor Uczelni Łazarskiego. - Nowi emigranci jeśli nawet przysyłają jakieś kwoty, to bardzo niewielkie. Najpierw muszą wydać sporo pieniędzy na urządzenie się w nowym miejscu, gdzie osiedli. Inni szukają pracy albo ją dopiero rozpoczęli. Dlatego większość z nich nie jest w stanie od razu wspierać finansowo swoich rodzin - dodaje profesor Iglicka.

Natomiast fakt, że emigranci z dłuższym stażem przysyłają mniej pieniędzy, jest dla odmiany związany z tym, że już się zakorzenili w nowym miejscu. Część z nich ściągnęła do siebie dzieci, nie musi więc przesyłać pieniędzy na ich utrzymanie. Inni inwestują na miejscu, biorą kredyty, kupują mieszkania lub budują domy i zaciągają zobowiązania na wiele lat.

Jednak mimo tego spadku kwota pieniędzy przysłana z zagranicy i tak jest mocnym wsparciem dla polskich rodzin. Za pieniądze emigrantów wielu ich najbliższych ma środki na opłacenie czynszu czy zakup podstawowych produktów. Inni kupują za nie sprzęt RTV i AGD, samochody albo budują domy lub nabywają mieszkania i inne nieruchomości.

Są też i tacy, którzy wracając z zagranicy, za oszczędności uruchamiają własny biznes. Tworzą więc miejsca pracy nie tylko dla siebie, lecz także zatrudniają innych.

Wszystko to zwiększa popyt wewnętrzny i przyczynia się do wzrostu PKB oraz zamożności Polski. Emigracja to nie tylko transfery pieniędzy, lecz także ochrona przed wzrostem bezrobocia. Gdyby nie fala wyjazdów na Zachód, zamiast 2,2 mln bezrobotnych mielibyśmy ponad 4 mln osób bez zajęcia.

Polacy pracują za granicą, ale wcale nie przysyłają pieniędzy do kraju. Dołącz do dyskusji na Forum INTERIA.PL

Janusz K. Kowalski
2 kwietnia 2014 (nr 64)

Artykuł pochodzi z kategorii: Praca za granicą

Dziennik Gazeta Prawna
POLECANE zwiń