Wzrost gospodarczy a rynek pracy

Poniedziałek, 10 września 2012 (07:00)

Relacje pomiędzy poziomem aktywności gospodarczej a sytuacją na rynku pracy są - w powszechnej opinii - znane i rozumiane. Co więcej, wydają się być zależnościami czysto intuicyjnymi.

Zdjęcie

Sytuacja na krajowym rynku pracy jest skutkiem aktywności gospodarczej /123RF/PICSEL
Sytuacja na krajowym rynku pracy jest skutkiem aktywności gospodarczej
/123RF/PICSEL
Wszak szybszy rozwój gospodarczy powinien przekładać się na powstawanie nowych miejsc pracy, a przez to zwiększać prawdopodobieństwo zatrudnienia, zaś - analogicznie - zawirowania w gospodarce odpowiadają za mniejszy popyt przedsiębiorstw na pracę i w konsekwencji wzrost bezrobocia. Problem weryfikacji tych ogólnych prawidłowości pojawia się w momencie, gdy weźmie się pod uwagę specyfikę rynku pracy. Klasyczna teoria ekonomii traktuje bowiem pracę jako jednorodny "towar", rzeczywistość jest natomiast zupełnie inna. Wzajemne relacje pomiędzy podmiotami rynku pracy wpływają na zaburzenia tych - wydawać by się mogło - jednoznacznych zależności.

Źródła zmian na rynku pracy

Jeśli przyjmie się za klasyczną teorią - dla uproszczenia - że praca jest towarem, jakich wiele, staje się ona przedmiotem obrotu na rynku. Podaż pracy stanowią przyszli pracownicy, a więc obecni bezrobotni lub osoby zamierzające zmienić aktualne miejsce zatrudnienia. Oferują oni swoją wiedzę, doświadczenie oraz kwalifikacje zapewniające możliwość świadczenia usług na rzecz przedsiębiorstw. Te z kolei zgłaszają popyt na pracę, który jest ściśle uzależniony od pozycji konkurencyjnej przedsiębiorstwa na rynku produktów lub usług. Innymi słowy popyt na pracę ze strony firm jest pochodną popytu na jej produkty lub usługi. Jego wzrost powoduje zwiększenie zatrudnienia i płac, natomiast spadek - zwolnienia i obniżki wynagrodzeń.

Reklama

Wieloletnie obserwacje pokazują jednak, że zmiany stopy wzrostu gospodarczego nie muszą przekładać się na następujące w krótkim czasie zmiany na rynku pracy. W trakcie recesji płace mogą utrzymywać się na stałym poziomie, a w fazie ożywienia gospodarczego bezrobocie bynajmniej nie musi spadać. Wynika to z faktu występowania pewnych sztywności, które uniemożliwiają szybkie dostosowania rynkowe płac i poziomu zatrudnienia. Kluczowe zatem jest znalezienie odpowiedzi na pytanie: czym są owe sztywności?

Decyzja o zwolnieniach pracowników jest poważnym krokiem w przedsiębiorstwie. Nie musi być jedyną reakcją kierownictwa na spadek popytu na sprzedawane dobra lub usługi. Zwolnienie doświadczonego pracownika wiąże się bowiem ze stratą środków pieniężnych zainwestowanych w jego szkolenie i przystosowanie do pracy, czego firmy chcą uniknąć. Mimo osłabienia wzrostu gospodarczego (lub kurczenia się gospodarki) przedsiębiorstwa mogą ograniczać liczbę roboczogodzin, zamieniając umowy w pełnym wymiarze godzin na umowy na część etatu. Innym rozwiązaniem są naturalne odejścia doświadczonych pracowników na emeryturę i nieprzyjmowanie na ich miejsce młodych adeptów. Wreszcie przedsiębiorstwa mogą zaoferować załodze obniżkę płac w zamian za utrzymanie miejsc pracy. Ostatecznością jest zatem zwolnienie pracowników.

Szukasz pracy? Przejrzyj oferty w serwisie Praca INTERIA.PL

Ożywienie gospodarcze niezwiększające zatrudnienia jest interesującym przypadkiem wymagającym pochylenia się nad wielostronnymi relacjami pomiędzy pracownikami a pracodawcami. Przyczyn upatruje się w intensywności kryzysu poprzedzającego wzrost gospodarczy i głębokich zmianach, jakie wywołał on w pracownikach i pracodawcach.

" Jedną z wielu prób wyjaśnienia bezzatrudnieniowego wzrostu gospodarczego jest rywalizacja insiderów (obecnych pracowników) z outsiderami (potencjalnymi nowymi pracownikami). Insiderzy, mając większy wpływ na pracodawcę, wywierają na niego presję, aby ten, nie zwiększając zatrudnienia, zwiększył wynagrodzenia dotychczasowym pracownikom. Dodatkowa część funduszu płac powstająca wskutek ożywienia gospodarczego jest zatem konsumowana przez podwyżki i w mniejszym stopniu (jeśli w ogóle) przekłada się na wzrost zatrudnienia.

" Podobnym uzasadnieniem jest dążenie pracodawców do zapewnienia wysokiej wydajności pracy. Ponieważ zaobserwowano zależności pomiędzy poziomem płac, motywacją do pracy a wydajnością, kierownictwo podchodzi sceptycznie do zatrudniania nowych pracowników - nieznających specyfiki pracy - za mniejszą pensję, ponieważ ci będą mniej zmotywowani do wydajnej pracy. Pracodawcy skłaniają się tym samym do motywowania aktualnych pracowników w celu większego ich poświęcenia na rzecz organizacji, a w konsekwencji do poprawy jej kondycji finansowej.

" Na rynku pracy występuje tzw. bezrobocie frykcyjne, czyli stan, w którym pracodawca i przyszły pracownik "dopasowują się". Rekrutacje są procesami trwającymi zwykle kilka tygodni, stąd od momentu pojawienia się zapotrzebowania na zwiększenie zatrudnienia w firmie do faktycznego przyjęcia do pracy nowej osoby mija pewien okres czasu. To opóźnienie wpływa również na reakcję rynku pracy na ożywienie w gospodarce.

" Ostatnim godnym uwagi wytłumaczeniem omawianego zjawiska jest zużycie się kapitału: zarówno rzeczowego, jak i ludzkiego. Recesja trwająca wiele miesięcy powoduje unieruchomienie części majątku trwałego w przedsiębiorstwie. Może się okazać, że w nowych warunkach gospodarczych dotychczasowe wyposażenie nie odpowiada wymogom rynku i konkurencji. Pojawia się zatem potrzeba dokonania inwestycji w park maszynowy, trudna do realizacji, zważywszy na brak środków pieniężnych i niewielkie szanse na pozyskanie zewnętrznego finansowania w dobie niepewności na rynku. Przedsiębiorcy rezygnują zatem z zatrudnienia pracowników z powodu braku maszyn i urządzeń, przy użyciu których ci mieliby pracować. Jednak po stronie pracowników także zachodzą procesy deprecjacji - kapitału ludzkiego. Kompetencje cenione na rynku pracy przed recesją mogą być już niepotrzebne w nowych realiach gospodarczych. Co więcej, długi okres czasu bez pracy powoduje zaprzestanie podążania za nowinkami i trzymania ręki na pulsie w branży. To także wpływa negatywnie na wartość pracownika, obniża jego szanse na rynku, a w skali makro - utrzymuje podwyższone bezrobocie.

Oblicz swoją płacę netto. Sprawdź, ile trafia do ZUS, NFZ i US

Specyficzny charakter rynku pracy sprawia, że zmiany aktywności gospodarczej wpływają na zatrudnienie, płace i bezrobocie z opóźnieniem. Widać to wyraźnie na wykresie 1. Miesięczne zmiany produkcji przemysłowej (dobry odpowiednik PKB, raportowany przez GUS co miesiąc) zaznaczone kolorem czerwonym wykazują bardzo dużą zmienność w badanym okresie. Zmiany wynagrodzeń - kolor niebieski - są znacznie mniejsze i reagują z opóźnieniem w porównaniu do zmian produkcji. Widać to dobrze w I kwartale 2009 roku, kiedy to produkcja przemysłowa dynamicznie zaczęła rosnąć, a reakcja płac - dodać należy, nieznaczna reakcja - pojawiła się dopiero w III kwartale. Poziom zatrudnienia nie wykazuje większych zmian w krótkim okresie (kolor zielony na poniższym wykresie). Opóźnienie zmian zatrudnienia w reakcji na ożywienie gospodarcze (mierzone wzrostem produkcji przemysłowej) po kryzysie wyniosło ponad pół roku. Największa dynamika produkcji przypadła na połowę 2010 roku, a szczyt wzrostu zatrudnienia dopiero na początek 2011 roku.

Zdjęcie

/rynekpracy.pl
/rynekpracy.pl

Wzrost bezzatrudnieniowy w Polsce

Rodzima gospodarka wolnorynkowa o relatywnie krótkiej historii powoli "dogania" kraje rozwinięte. Przejawem tego jest wyższy niż w przypadku Niemiec czy Francji przeciętny roczny wzrost PKB.

Polska gospodarka przeżywa poważne problemy w latach, w których wzrost gospodarczy oscyluje w granicach anemicznych 1-2 proc. rocznie. Wówczas dynamika płac spada, przedsiębiorstwa ograniczają ekspansję i w efekcie wzrasta bezrobocie. Mając odpowiednie dane statystyczne, łatwo można oszacować granicę wzrostu gospodarczego dla konkretnego kraju, której przekroczenie powoduje powstawanie nowych miejsc pracy. Początek lat dziewięćdziesiątych w Polsce był związany z gwałtownymi zmianami w gospodarce - także na rynku pracy. Mimo wzrostu gospodarczego rosło bezrobocie, a dokładniej, pojawiło się ono w świadomości publicznej. Przed transformacją pojęcie to było abstrakcyjne, a przerost zatrudnienia był czymś powszechnym. Z tego względu dla celów niniejszej analizy wzięto pod uwagę okres począwszy od 1997 roku, kiedy to sytuacja gospodarcza była względnie stabilna. Współczynnik korelacji dynamiki zatrudnienia i wzrostu PKB dla tego okresu wynosi 0,64, czyli obie zmienne są silnie współzależne od siebie. Z analiz przeprowadzonych przez Sedlak & Sedlak wynika, że poziom wzrostu gospodarczego, poniżej którego zatrudnienie maleje, wynosi blisko 3,7 proc. Kształtowanie się opisywanych zmiennych przedstawiono na wykresie 2.

Zdjęcie

/rynekpracy.pl
/rynekpracy.pl

Wzrost gospodarczy w Polsce oscylujący w granicach 3,5-4 proc. pozwala na ustabilizowanie sytuacji na rynku pracy. Jednak dopiero przyspieszenie gospodarki daje szanse na spadek bezrobocia, wzrost zatrudnienia i płac. Natomiast osłabienie wzrostu PKB poniżej granicy - pomimo dodatniej wartości wskaźnika - wpływa negatywnie na rynek pracy. Zrewidować zatem należy huraoptymistyczne oceny przejścia przez Polskę kryzysu gospodarczego 2008-2009. Na powyższym wykresie widać, że spadek dynamiki zatrudnienia był w tym okresie najostrzejszy w minionych 15 latach.

Biznes INTERIA.PL na Facebooku. Dołącz do nas i czytaj informacje gospodarcze

Niestety prognozy wzrostu gospodarczego w Polsce na lata 2012-2014 nie wyglądają optymistycznie. Tylko Międzynarodowy Fundusz Walutowy zakłada wzrost PKB nieznacznie powyżej granicy wzrostu bezzatrudnieniowego (3,8 proc.), ale dopiero w 2014 roku. Pozostałe ośrodki, w tym uśrednione prognozy krajowych instytucji finansowych, wskazują, że lata 2012-2014 będą charakteryzować się znacznym pogorszeniem sytuacji na polskim rynku pracy. Wskaźnik wzrostu PKB na poziomie ok. 3 proc. w ciągu trzech kolejnych lat rodzi wiele obaw, głównie ze względu na długość okresu o niewielkiej aktywności gospodarczej.

Zdjęcie

/rynekpracy.pl
/rynekpracy.pl

Podsumowanie

Sytuacja na krajowym rynku pracy jest skutkiem aktywności gospodarczej. Brak elastyczności tego rynku wpływa jednak na opóźnienia w reakcji poziomów zatrudnienia, płac i bezrobocia na wzrost lub spadek PKB. Analiza rodzimej gospodarki wykazała, że okres ten może sięgać nawet dwóch kwartałów. Gdy wzrost gospodarczy nie przekracza granicy 3,7 proc., sytuacja na rynku pracy nie ulega poprawie. Jest to tzw. bezzatrudnieniowy wzrost gospodarczy, podczas którego przedsiębiorstwa mimo poprawy perspektyw gospodarczych nie zwiększają zatrudnienia. Wzrasta wówczas liczba przepracowanych godzin przez statystycznego pracownika, co nie przekłada się na spadek bezrobocia.

Łukasz Pokrywka

Sprawdź, ile powinieneś zarabiać! Weź udział w Ogólnopolskim Badaniu Wynagrodzeń i porównaj swoje zarobki z innymi. Wypełnij ankietę!

Artykuł pochodzi z kategorii: Kategoria główna

POLECANE zwiń