Polacy powinni mieć sjestę?

Sobota, 7 lipca (06:00)

Hiszpania, Grecja, Portugalia, Francja czy Włochy to kraje, gdzie w połowie dnia pracownik udaje się na wypoczynek. Tam rytm pracy wyznacza klimat. Podczas sjesty mieszkańcy południowej Europy mogą uciec przed upałami i uciąć sobie np. regenerującą drzemkę. Pytanie najbardziej nurtujące w tej sprawie jest takie, czy w związku ze zmianą klimatu polskie firmy mogłyby także przejść na południowy styl pracy podczas najbardziej upalnych miesięcy.

Zdjęcie

Zdjęcie ilustracyjne /123RF/PICSEL
Zdjęcie ilustracyjne
/123RF/PICSEL

Nasza szybka sonda przeprowadzona na Twitterze pokazuje, że nieco ponad połowa Polaków jest przeciwko wprowadzeniu sjesty w Polsce, a 47 proc. jest za.

Sjesta wydaje się spełnieniem marzeń każdego pracownika, niezależnie od miejsca zamieszkania.  Jak jednak przekonują eksperci, decydującą rolę odgrywają tu nie marzenia, a mentalność mieszkańców danego kraju.

- Możliwość sjesty jest okupiona wydłużonymi godzinami pracy. W efekcie kosztem kilkugodzinnego odpoczynku pracownik z Hiszpanii czy Włoch musi pracować do godziny 20, a nawet dłużej. Z kolei polscy pracownicy wolą uporać się ze wszystkimi obowiązkami tak szybko, jak to możliwe i dowolnie wykorzystać pozostały czas - wskazuje Iwo Paliszewski, CEE marketing & employer branding manager w Antal.

Reklama

Również Nikolay Kirov, ekspert w dziedzinie negocjacji, budowania relacji i przywództwa z Akademii Leona Koźmińskiego, uważa, że wprowadzenie sjesty to kwestia kulturowa, a nie klimatyczna.

- W Bułgarii, skąd pochodzę, w godzinach 12-14 również była przerwa w pracy, ale w świecie pędzącego biznesu rezygnuje się z tego typu rozwiązań. Z drugiej strony ludzie są coraz bardziej świadomi tego, jak zarządzać swoją energią i pozwalają sobie na godzinę relaksu w trakcie pracy. Jeśli mielibyśmy wprowadzić sjestę, to nie z powodu upałów, ale z potrzeby wzięcia oddechu w trakcie wykonywania obowiązków - komentuje Kirov.

Także w mentalności klientów naszej części Europy np. zamykanie banków o godzinie 14 tak, jak to się robi w Hiszpanii, byłoby nie do pomyślenia.

- W myśl maksymy "klient nasz pan" chcemy, by wszystko było do naszej dyspozycji w każdej chwili. Widać to doskonale przy ostatnich sporach wokół niedziel wolnych od handlu. Co prawda w przypadku banków większość procesów przechodzi do internetu, stąd możliwość "bankowej" sjesty w Hiszpanii niedługo zniknie, a biorąc pod uwagę poziom bezrobocia, pracownicy będą łatwo rezygnować z wcześniejszych upodobań - tłumaczy Iwo Paliszewski.

Warto również zwrócić uwagę na fakt, że wspomniane kraje borykają się z ekstremalnie wysokim bezrobociem oraz słabą kondycją gospodarczą i jak powszechnie wiadomo - powoli odchodzą od celebrowania sjesty.

- Za przykład mogą posłużyć głośne sprawy sądowe rozstrzygające przeciwko sjestom, a także zapowiedzi członków zarządów o ograniczeniach przerw w pracy - na takie rozwiązanie zdecydowały się już zagraniczne supermarkety - dodaje ekspert firmy Antal.

Choć zdaniem ekspertów wprowadzenie sjesty w Polsce nie jest najlepszym rozwiązaniem, to jednak nie ulega wątpliwości, że pracownicy potrzebują większej elastyczności. Jak wskazuje Nikolay Kirov, w świecie biznesu funkcjonują dwa modele pracy. Pierwszy z nich to tradycyjny model powszechny w Polsce - pracownik zaczyna pracę rano i nie odchodzi od biurka, dopóki nie wykona swoich obowiązków. Drugi model jest bardziej elastyczny - pracownik zarządza swoim czasem pracy.

Justyna Koc

Więcej informacji na www.pulshr.pl


Artykuł pochodzi z kategorii: Kategoria główna

Więcej na temat:sjesta | czas pracy | pracownicy
POLECANE zwiń