Mit że wszyscy dostali podwyżki!

Piątek, 8 sierpnia 2008 (13:40)

Powszechne jest przekonanie o tym, że na rynku warunki zaczęli dyktować pracownicy, ich pensje rosną za szybko i napędzają inflację. Nic bardziej mylnego. Ponad 65 proc. Polaków zarabia poniżej średniej krajowej. Co dziesiąty dostaje zaledwie płacę minimalną.

Zdjęcie

16 proc. Polaków otrzymało podwyżki w żenująco niskiej wysokości, bo poniżej 50 zł brutto /AFP
16 proc. Polaków otrzymało podwyżki w żenująco niskiej wysokości, bo poniżej 50 zł brutto
/AFP
Debata na temat wzrostu płac rozgorzała w Polsce, gdy poziom inflacji niespodziewanie skoczył w czerwcu do 4,6 proc. Natychmiast odezwali się liberalni ekonomiści. Były minister finansów z ramienia Unii Demokratycznej Jerzy Osiatyński orzekł, że na wzrost inflacji znacząco wpływa "dynamika płac szybsza niż wzrost wydajności".
Wtórował mu prof. Stanisław Gomułka, były wiceminister finansów w rządzie Donalda Tuska:
- Wzrost płac o 10-12 proc. to o 4 proc. więcej niż być powinno, by zmierzać do celu inflacyjnego założonego przez Narodowy Bank Polski, czyli 2,5 proc. Reformy emerytalne rządu powinny zwiększyć podaż pracy. Należy zmniejszyć presję płacową, otwierając np. nasz rynek na pracowników z zewnątrz, bo inaczej NBP będzie musiał podjąć restrykcyjną politykę monetarną, która spowolni wzrost gospodarczy.
Rozpoczynając kampanię: "Godna płaca - godna emerytura - godne życie", Solidarność chce obalić wiele, między innymi takich jak powyższe, ekonomicznych mitów.

Mit 1 - wzrost płac jest głównym źródłem inflacji

Ze Stanisławem Gomułką i Jerzym Osiatyńskim nie zgadza się członek Rady Polityki Pieniężnej Andrzej Wojtyna, który przyznaje, że "pracownicy z racji dużej wydajności zasłużyli sobie na podwyżki już kilka lat temu i nie muszą się one przekładać na dalszy wzrost inflacji". Warto przypomnieć, że w latach 2000-2006 wydajność w polskich firmach rosła w tempie ok. 30 proc. zaś płace - zaledwie 7 proc.
- Powstała luka popytowa. Bo czym jest wzrost wydajności? To strumień towarów i usług, który trafia na rynek. A więc przy 30-proc. wzroście wydajności pojawia się o 1/3 towarów więcej. Luka popytowa skutkowała niezwykle niskim tempem wzrostu PKB. W 2001 roku wyniósł on 1,1 proc., w 2002 - 1,4 proc., w 2003 - 3,8 proc. - mówił w ubiegłym roku na naszych łamach profesor Mieczysław Kabaj, ekonomista z Instytutu Pracy i Spraw Socjalnych. - Na Węgrzech, w tym samym okresie, płace wzrosły o 29 proc. Gdyby tak działo się w Polsce to średnie wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw wynosiłoby dziś ok. 3400 zł.
Profesor Kabaj od dawna próbuje przekonywać pracodawców, że to w ich interesie leży podnoszenie płac pracowników.
- Pensje powinny rosnąć proporcjonalnie do wzrostu wydajności i dochodów firm, tak jak dzieje się w USA i UE. Tam nikt właścicielom firm tego nie narzuca - powtarza. - Udział w zysku niesamowicie motywuje pracowników, którzy zaczynają kalkulować tak: "Aha, jeśli zysk będzie duży to 10 proc. mojego udziału przyniesie mi dwie, a nawet trzy płace dodatkowo w roku". Głównym powodem przyspieszenia inflacji, co przyznają nawet tacy liberalni ekonomiści jak prof. Witold Orłowski, był wzrost cen surowców i energii. Z badań Eurostatu wynika, że w 2007 roku za 46 proc. inflacji w Polsce były odpowiedzialne produkty żywnościowe, alkohol i wyroby tytoniowe, 24 proc. spowodowała energia, 32 proc. - koszty mieszkania, a 13 proc. - wzrost kosztów transportu. Podwyżki płac w ogóle nie znalazły się wśród czynników wpływających na wzrost poziomu inflacji. Jest ona uzależniona przede wszystkim od cen surowców na rynkach światowych i polityki podatkowej rządu związanej z podnoszeniem akcyzy na paliwa czy alkohol. Wiadomo, że koszty transportu, a więc benzyny wpływają na ceny niemal wszystkich towarów, a co za tym idzie na inflację. Uzasadnionym jest więc pytanie o brak decyzji ministra finansów Jacka Rostowskiego, który nie obniżył akcyzy na paliwa.

Mit 2 - wszyscy pracownicy dostali w 2007 roku podwyżki

Panuje przekonanie, że pracownicy wszystkich grup zawodowych otrzymali w 2007 roku podwyżki, bo to oni dyktują obecnie, po masowej emigracji, warunki na rynku. Przeczą temu badania Gfk Polonia. Okazuje się, że połowa Polaków nie dostała w ostatnim roku żadnej podwyżki, a 16,6 proc. uzyskało podniesienie pensji w żenująco niskiej wysokości, bo poniżej 50 zł brutto. Nadal ponad 65 proc. zatrudnionych otrzymuje wynagrodzenia poniżej średniej krajowej, a co dziesiąty zaledwie płacę minimalną. Profesor Zofia Jacukowicz wyliczyła, że 16,5 proc. pracowników zarabia w naszym kraju mniej niż wynosi minimum socjalne na 1 osobę.
Eksperci ekonomiczni Solidarności podkreślają, że długoterminowy wzrost gospodarczy w Polsce zależy od konsumpcji gospodarstw domowych, bowiem saldo naszych obrotów z zagranicą pozostaje ujemne. Stąd to rynek wewnętrzny jest głównym źródłem wzrostu gospodarczego - oferuje zbyt przedsiębiorstwom krajowym i stymuluje wzrost liczby inwestorów zagranicznych. Tymczasem sytuacja polskich rodzin, przede wszystkim z racji niskich płac, pogarsza się. W latach 2005-2007 oszczędności netto gospodarstw zmniejszyły się o 15 proc., a ich zadłużenie znacząco wzrosło, szczególnie liczba kredytów mieszkaniowych. W ubiegłym roku popyt gospodarstw domowych podniósł się o 5,2 proc., podczas gdy ich dochody zaledwie o 3,7 proc. Ludzie coraz częściej uciekają się do kredytów. W sumie Polacy są już winni bankom ok. 210 mld zł. Popyt w coraz większym stopniu opiera się na tymże zadłużeniu.
Eksperci "S" prognozują, że znaczący wzrost wynagrodzeń spowoduje zwiększenie konsumpcji gospodarstw domowych, a to z kolei pozwoli na utrzymanie trendu wzrostowego w gospodarce.

Mit 3 - w Polsce nie ma głodnych dzieci

Polską tragedią jest to, że otrzymywane wynagrodzenia nie wystarczają nawet na niezbędne wydatki pozwalające utrzymać rodzinę. Z raportu Komisji Europejskiej wynika, że aż 22 procentom dzieci żyjących w rodzinach, gdzie przynajmniej jedno z rodziców ma pracę, grozi ubóstwo mimo korzystania ze świadczeń społecznych. 13 proc. dorosłych Polaków żyje w biedzie, mimo stałego zatrudnienia.

Artykuł pochodzi z kategorii: Kategoria główna

Więcej na temat:mity | pracownicy | zarobki | wydajność | PKB
POLECANE zwiń