Kłopotliwe dni wolne od pracy

Wtorek, 4 stycznia 2011 (05:00)

Dni wolne od pracy to dla pracowników zarówno korzyść, jak i strata. Ten pozorny paradoks tłumaczy dr Grażyna Spytek-Bandurska, ekspert Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych Lewiatan, wykładowca Uniwersytetu Warszawskiego, w rozmowie z Bartoszem Reszczykiem.

Zdjęcie

Większość pracowników jest zadowolonych z wprowadzenia nowego dnia wolnego od pracy /© Panthermedia
Większość pracowników jest zadowolonych z wprowadzenia nowego dnia wolnego od pracy
/© Panthermedia
- Każdy dodatkowy dzień wolny od pracy to oczywista korzyść pracownika - daje mu szansę na dłuższy wypoczynek. Pracownik jednak także traci, ponieważ dzień wolny ma przełożenie na jego wynagrodzenie - przekonuje dr Spytek-Bandurska.

Bartosz Reszczyk: Pracodawcy chcieliby, abyśmy pracowali i pracowali. Najlepiej także w soboty i święta...

Grażyna Spytek-Bandurska: - To stwierdzenie nie jest do końca słuszne. Zdaniem pracodawców, mamy wystarczającą liczbę dni wolnych z tytułu świąt. Czas pracy w Polsce nie jest aż tak bardzo napięty. Spełniamy normy ochronne wynikające z przepisów unijnych.

- Dodatkowo, dzięki układowi kalendarza i np. instytucji urlopu na żądanie, pracownicy mają możliwość korzystania z tzw. długich weekendów, z czym stykamy się m.in. w maju, czerwcu, listopadzie, pomijając już święta Bożego Narodzenia i przerwę wynikającą z kumulacji dni wolnych między tymi świętami a Nowym Rokiem i teraz jeszcze świętem Trzech Króli. Istnieje więc wiele możliwości korzystania z dłuższego wypoczynku. Nam nie chodzi o to, aby pracownicy pracowali bez przerwy, potrzebna jest po prostu równowaga.

Wspomniała pani o urlopie na żądanie. Na państwa "Czarnej liście barier dla rozwoju przedsiębiorczości 2010" pojawia się postulat zmodyfikowania zapisu dotyczącego tej formy urlopu. Co w nim jest nie tak?

- Chcielibyśmy zmodyfikować ten zapis, aby faktycznie był wykorzystywany w sposób zgodny z ideą, jaka przyświecała jego tworzeniu. Urlop na żądanie jest potrzebny, bo nie zawsze można przewidzieć pewne okoliczności - czy to osobiste, rodzinne, urzędowe czy sądowe. I pracodawcy to rozumieją. Natomiast praktyka pokazuje, że taka idea urlopu została wypaczona, bywa bowiem wykorzystywana np. do strajku, a pracodawcom zależy na tym, by instytucja tego urlopu nie była nadużywana.

Czy wolne w Trzech Króli to dobry pomysł? Podyskutuj na forum

- Proszę wyobrazić sobie sytuację, w której zbliża się tzw. długi weekend - niech to będzie wypadające w czwartek, 6 stycznia, święto Trzech Króli - i oto w niewielkiej firmie, np. czteroosobowej, pracownicy postanawiają "przedłużyć" sobie weekend o wolny piątek. Składają wniosek o urlop na żądanie, który pracodawca ma obowiązek uwzględnić. Załóżmy, że ma na ten okres pilne zlecenie. W efekcie dezorganizacja może doprowadzić do niezrealizowania zlecenia, z czym wiążą się realne straty dla zakładu pracy.

Jeżeli tylko dwóch z tych czterech weźmie urlop na żądanie?

- Również i tu pojawia się pewna niedogodność, ponieważ ci, którzy stawią się do pracy, będą musieli pracować w nadgodzinach. Przecież i oni mają swoje plany, a nie mogą odmówić pracodawcy pracy w nadgodzinach. Warto też pamiętać, że i wydajność zmęczonych, niezadowolonych pracowników słabnie, co wpływa negatywnie na atmosferę w pracy.

- Pracodawcy zdają sobie sprawę, że urlop na żądanie jest potrzebny, ale wymaga modyfikacji, ponieważ bywa nadużywany, wykorzystywany w nieuzasadnionych okolicznościach i dezorganizuje pracę, szczególnie małych zakładów.

19 listopada 2010 r. prezydent Komorowski podpisał ustawę wprowadzającą kolejny dzień wolny - święto Trzech Króli i odbierającą prawo do dnia wolnego za święto przypadające w sobotę. Państwo chcą zaskarżyć ustawę do Trybunału Konstytucyjnego. Dlaczego?

- Ze względu na dwa aspekty. Przez cały proces legislacyjny zwracaliśmy uwagę na skutki ekonomiczne, bo to ma proste przełożenie na gospodarkę i dotyczy bezpośrednio pracodawców. Ale to nie wszystko, liczyliśmy na to, że sam proces legislacyjny będzie zgodny z obowiązującym w Polsce porządkiem prawnym, a - naszym zdaniem, jak również w opinii biura legislacyjnego - tak nie jest, proces nie był zgodny z Konstytucją RP.

- Sam proces rozszerzania katalogu świąt jest niezgodny z Konkordatem. Dysponujemy ekspertyzą prawną Katedry Prawa Wyznaniowego Uniwersytetu Warszawskiego, w której znawcy opiniują, że proces legislacyjny nie był zgodny z konstytucją. Również my, jako organizacja pracodawców, dbamy nie tylko o skutki ekonomiczne wprowadzanych przepisów, ale także o zgodność ich stanowienia z literą prawa. Stąd właśnie złożenie wniosku do Trybunału Konstytucyjnego.

- Uchwalanie prawa musi przebiegać wedle obowiązującego porządku prawnego! Musimy stać na straży tego porządku, ażeby prawo nie było uchwalane w pośpiechu, w sposób wadliwy, bez dogłębnych analiz, aby nie było złym prawem, przynoszącym negatywne skutki i wiele wątpliwości interpretacyjnych.

- Drugi aspekt dotyczy wymiaru czasu pracy, a konkretnie odebrania prawa do dnia wolnego za święto przypadające w dzień dodatkowo wolny od pracy, co dotyczy najczęściej soboty. To zapis dyskryminacyjny! Może bowiem nastąpić niezamierzona przez pracodawcę sytuacja nierównego traktowania pracowników. Pracodawca ma obowiązek zapewnić pracownikowi - poza wolną niedzielą i świętem - także dzień wolny od pracy z tytułu przeciętnie pięciodniowego tygodnia pracy. Nie ma ograniczeń, jaki to może być dzień tygodnia.

- Pracodawca korzysta więc ze swobody w wyznaczaniu terminów dni wolnych od pracy w danym okresie rozliczeniowym, które mogą przypadać od poniedziałku do soboty. Te dni mogą być różne w poszczególnych okresach rozliczeniowych, a nawet mogą być odmiennie ustalone dla poszczególnych grup pracowników, np. pracowników administracyjnych mających wolne soboty, podczas gdy pracownicy produkcyjni mają wolne poniedziałki.

- W rezultacie od terminów dni wolnych od pracy będzie zależeć wymiar czasu pracy konkretnego pracownika. Jeśli zostaną one ustalone przez pracodawcę w dni świąteczne, to pracownik skorzysta z mniejszej liczby dni wolnych od pracy.

- Może to zostać uznane za działanie dyskryminujące ze strony pracodawcy, a tymczasem to ustawodawca popełnił błąd.

Polska to kraj o jednej z największych liczb świątecznych dni wolnych od pracy w Europie. Jak przekonałaby pani przeciętnego pracownika, że działa to na jego szkodę?

- Każdy dodatkowy dzień wolny od pracy powoduje oczywistą korzyść w postaci osobistego dobra, które przekłada się na dłuższy wypoczynek. Pracownik jednak także traci, ponieważ dzień wolny ma przełożenie na jego wynagrodzenie. Dotyka to szczególnie pracowników wynagradzanych stawką godzinową.

- Na przykład w budownictwie wielu pracowników przyjeżdża do większego miasta na pięć dni pracujących, aby zarobić na utrzymanie siebie i swoich rodzin, a następnie wraca do domu na weekendy. Każdy dzień wolny od pracy powoduje, że pracownikowi może nie opłacać się - w sensie finansowym - wracać do domu na ten jeden dzień w środku tygodnia roboczego; pozostaje więc na miejscu, jest do dyspozycji pracodawcy, ale nie wykonuje pracy - dla tej grupy zatrudnionych to dzień stracony. Po to bowiem pracownik opuszcza dom rodzinny, aby pracować i zarabiać, a tymczasem nie robi nic, a pracownicy poza codziennymi kosztami, mają przecież różne dodatkowe zobowiązania, np. kredyty.

- Pamiętajmy też, że panuje spowolnienie gospodarcze, część firm funkcjonuje dzięki bieżącym zleceniom, bez planów na przyszłość, stąd utrzymanie miejsca pracy jest bardzo ważne, i jeżeli jest praca do wykonania i pracownik wynagradzany godzinowo chce ją zrobić, to przez taki dzień wolny nie wypełnia zadań i po prostu nie zarabia. Ale budowa to tylko przykład, analogicznie dzieje się w innych branżach.

- Niewiele lepsza jest sytuacja pracowników etatowych, którzy wprawdzie zyskują wolny dzień, otrzymując wynagrodzenie, ale nie zawsze pamiętają o pewnym zagrożeniu. Otóż pracodawca może przekalkulować sytuację firmy, w której duża liczba dni wolnych w ciągu roku przynosi zmniejszenie produkcji, a więc zmniejszenie zysku. W tej sytuacji pracodawca ma prawo wypowiedzieć pracownikowi warunki płacy, czyli zmniejszyć jego dochody, argumentując to zmniejszeniem rentowności i zwiększeniem kosztów utrzymania firmy.

Jakie skutki przynosi gospodarce ta duża liczba dni wolnych od pracy?

- Z naszych wyliczeń wynika, że każdy dodatkowy dzień wolny od pracy oznacza spadek produkcji oraz zysków przedsiębiorstw i łączne obciążenie przedsiębiorstw może wynieść nawet 900 mln złotych rocznie! Musimy brać pod uwagę, że przedsiębiorstwa - także w dniu wolnym od pracy - ponoszą koszty stałe, a więc koszty amortyzacji majątku trwałego, ochrony, ogrzewania itp. To realne kwoty, od których pracodawca nie może z okazji dnia wolnego uciec, ba, nie może zrekompensować tego w pozostałe dni.

- Ma to także przełożenie na zmniejszenie wpływów do budżetu państwa, pracodawca nie płaci bowiem w tych dniach podatków CIT i VAT, co - według naszych szacunków - zmniejsza budżet o 370 mln złotych.

- Warto też pamiętać, że wprowadzenie każdego dnia świątecznego powoduje zakaz pracy placówek handlowych i ich niefunkcjonowanie. Oczywiście, możemy powiedzieć, że daje to pracownikom handlu dzień wolny od pracy - i to pozytywny aspekt, ale z drugiej strony, spotykamy się z głosami pracowników, którzy chcą pracować. Mamy różne systemy wynagradzania, o czym już wspomniałam, a także różne systemy czasu pracy, także pracę weekendową, kiedy praca jest dopuszczona w piątki, soboty i święta. Wtedy pracodawca może skorzystać z różnych form elastycznych, ażeby pracownicy mogli pracować i aby mogła funkcjonować sama firma. Pozwala to również konsumentom zrobić zakupy wtedy, kiedy chcą.

- Pamiętajmy, że np. w dużych placówkach handlowych nie tylko duży pracodawca zatrudnia pracowników, w placówkach tych funkcjonują także rodzinne butiki. Dla takich małych firm powoduje to ogromne straty finansowe, gdyż w danym dniu nie mogą pracować, placówka jest wszak zamknięta. W handlu każdy dodatkowy dzień wolny od pracy oznacza mniejszy przychód o ok. 1,5 mld złotych. A pamiętajmy, że to właśnie handel uchronił Polskę przed recesją! 60 proc. PKB pochodzi właśnie ze spożycia indywidualnego.

- Istnieje więc bardzo wiele aspektów ekonomicznych, które będą przynosiły negatywne skutki, a budżet państwa jest napięty, dług rośnie i każde dodatkowe uszczuplenie wpływu finansowego może działać na szkodę państwa.

Jak z tym walczyć? Trudno sobie przecież wyobrazić zmniejszenie liczby świątecznych dni wolnych. Przecież podniosłoby się ogólnokrajowe larum...

- Swego czasu pojawiały się różne propozycje przeglądu katalogu świąt i być może warto by zrezygnować z niektórych albo wprowadzić możliwość częściowej pracy, uwzględniając oczywiście opinie samych pracowników. Trudno jest zmniejszyć liczbę dni świątecznych, choćby ze społecznego punktu widzenia. Jeżeli mamy pewne przywileje, trudno nam z nich zrezygnować. To nie jest charakterystyczne tylko dla Polski, mamy przykłady z Francji, Grecji, Portugalii, gdzie pomysły uszczuplenia ochrony socjalnej doprowadziły do niepokojów społecznych.

- Nie możemy jednak dojść do absurdu. Z ekspertyzy prawnej Katedry Prawa Wyznaniowego UW wynika, że są jeszcze inne święta kościelne, które z powodzeniem mogłyby być wprowadzone jako kolejne dni wolne od pracy, np. Świętego Józefa, Święto Apostołów Piotra i Pawła.

Ostatnio Kongregacja Przemysłowo-Handlowa i Polska Izba Handlu podpisały apel o to, aby zatrudnieni w handlu pracowali w wigilię świąt tylko do 14. Jak państwo to oceniają?

- Nie muszą być wprowadzane w przepisach prawa ograniczenia czy obostrzenia dotyczące czasu pracy, bo to przecież pracodawcy w praktyce o nim decydują. I są dni szczególne, właśnie takie, jak wigilia, kiedy pracodawca może uczynić taki przywilej dla pracowników, rozpatrzywszy wszystkie aspekty funkcjonowania firmy i skrócić dzień pracy albo udzielić pracownikom dnia wolnego - bez wpływu na wynagrodzenie.

- Nie ma w tym nic złego, ale to powinno być uzależnione od realnych potrzeb i możliwości pracodawcy, a nie narzucone odgórnie przez prawo. Taki apel jest więc czymś pozytywnym, przy założeniu, że jest odezwą właśnie, a nie obowiązkiem pracodawcy. W Polsce takim dniem jest zwyczajowo wigilia, do której wiele osób przywiązuje szczególne znaczenie - większe niż do Święta Trzech Króli.

- A propos tego ostatniego święta: pamiętajmy, że mamy obowiązujące od 1999 r. rozporządzenie w sprawie zwolnień od pracy lub nauki osób należących do kościołów i innych związków wyznaniowych w celu obchodzenia świąt religijnych niebędących dniami ustawowo wolnymi od pracy. W myśl tego rozporządzenia pracownik może zgłosić pracodawcy, że obchodzi święto z racji przynależności do określonego związku wyznaniowego i chce mieć ten dzień wolny. Pracodawca może w tej sytuacji umówić się z nim, że udziela mu dnia wolnego, a pracownik w innym terminie dzień ten odpracuje. Pracodawcy korzystają z tego rozwiązania prawnego, na co wskazywaliśmy w trakcie prac legislacyjnych związanych z wprowadzeniem dnia wolnego w Święto Trzech Króli.

Wprowadzenie takiego święta, które ustawowo jest dniem wolnym od pracy dla wszystkich pracowników, jest chyba nieco dyskryminujące dla wyznawców innych niż katolicka religii, czy ateistów. Oto bowiem siłą rzeczy zmuszeni są do uznania święta katolickiego...

- Rzeczywiście, różne grupy wyznaniowe mogą mieć co do tego pewne obiekcje, pojawia się tu element nierówności.

Według danych GUS, w Polsce padł rekord zatrudnienia. Pracuje nas najwięcej od dwudziestu lat! Czy teraz możemy się już tylko cieszyć?

- To nie jest dobry czas na ogólne zadowolenie, bezrobocie wszak wciąż istnieje - według Eurostatu bezrobocie w Polsce w październiku 2010 r. wyniosło 9,7 proc. Rzeczywiście, jest istotnie mniejsze niż w przeszłości, kiedy sytuacja na rynku pracy była zatrważająca, wciąż jednak kwoty na zasiłki dla bezrobotnych i świadczenia z pomocy społecznej stanowią ogromną część wydatków z budżetu państwa.

- Nie wiemy także, jak będzie się kształtowała sytuacja na rynku europejskim i jaki wpływ będzie miała na naszą gospodarkę. Trudno dziś przewidzieć, czy firmy nie będą zmuszone zwalniać pracowników, nie wiemy, jaka będzie ich kondycja w przyszłym roku. Dlatego należy wykorzystać obecną sytuację na tworzenie nowych miejsc pracy, na aktywizację zawodową, a pamiętajmy, że nastąpiły ogromne cięcia w wydatkach Funduszu pracy na aktywne formy przeciwdziałania bezrobociu, co oznacza, że nie będzie można skorzystać z dużej puli środków na to przeznaczonych, a składki na Fundusz pracy płacą przecież wyłącznie pracodawcy. Sytuacja na rynku pracy nie jest więc aż tak dobra.

Chciałbym skonfrontować dane GUS z innymi danymi - otóż Bank Światowy w raporcie "Doing busines" sklasyfikował Polskę na 70. miejscu pod względem warunków prowadzenia działalności gospodarczej. Na "Czarnej liście barier dla rozwoju przedsiębiorczości 2010" PKPP Lewiatan wymienia 85 przeszkód wynikających ze stosunków pracy. Jakie problemy powinniśmy rozwiązać najszybciej?

- Dla pracodawców największym obciążeniem są wysokie pozapłacowe koszty pracy, a więc składki na ubezpieczenia społeczne. Powoduje to, że pracodawcy nie są w stanie gwarantować pracownikom wysokich wynagrodzeń. To naprawdę duży problem - co zrobić, aby pracownicy mogli lepiej zarabiać, a pracodawcy nie musieli ponosić tak wysokich kosztów z tytułu składek na ubezpieczenia społeczne. To największy problem, na jaki wskazują pracodawcy.

- Polskie prawo pracy jest dość elastyczne, istnieje wiele dobrych rozwiązań, ale niektóre z nich są zbyt kazuistyczne. Nie dają one swobody pracodawcy i pracownikowi, by sami mogli ustalać wzajemne prawa i obowiązki dotyczące zatrudnienia, w różnym, odpowiadającym ich potrzebom zakresie.

- Generalnie rzecz ujmując, wiele wskazanych przez nas w "Czarnej liście..." barier wymaga poprawy na rzecz uproszczenia przepisów, aby nie były one aż tak szczegółowe i trudne do zastosowania w praktyce. Konieczne jest także zmniejszenie biurokracji, która generuje mnóstwo czasochłonnych obowiązków i kosztów.

- Pamiętajmy również, że w małych i średnich firmach ta biurokracja jest ogromnym problemem. Taki pracodawca musi myśleć nie tylko o tym, jak prowadzić biznes, ale także jak być księgowym, specjalistą od prawa podatkowego, gospodarczego i kadrowym. To zbyt duże obciążenie. Przepisy muszą być prostsze i bardziej zrozumiałe dla społeczeństwa!

Szukasz pracy? Przejrzyj oferty w serwisie Praca INTERIA.PL

Artykuł pochodzi z kategorii: Kategoria główna

POLECANE zwiń