Dodatki za nadgodziny i ich liczba do negocjacji

Czwartek, 5 września 2013 (07:59)
Aktualizacja: Czwartek, 5 września 2013 (09:20)

Związki zawodowe zarzucają rządowi, że przepisy o elastycznych zasadach planowania i rozliczania czasu pracy sprawią, iż duża część pracowników straci możliwość dorabiania dzięki nadgodzinom. Resort pracy rozważa więc poddanie pod publiczną dyskusję propozycji zmian regulacji w tej kwestii. Jego wstępne pomysły spotkały się z zainteresowaniem działaczy i pracodawców.

Zdjęcie

Duża część pracowników straci możliwość dorabiania dzięki nadgodzinom /123RF/PICSEL
Duża część pracowników straci możliwość dorabiania dzięki nadgodzinom
/123RF/PICSEL

Przedmiot dialogu

W wywiadzie dla DGP wiceminister Radosław Mleczko zaproponował nowe podejście do nadgodzin.

- Dobrym rozwiązaniem mogłoby być ich potraktowanie jako obowiązkowego czasu do przepracowania w wyjątkowych sytuacjach, będącego w dyspozycji pracodawcy. Takie godziny nadliczbowe powinny być wysoko wycenione w stosunku do wynagrodzenia, bo pracownik nie ma wpływu na decyzję firmy i musi się jej podporządkować, o ile ta uzasadni wyjątkowość sytuacji powodującej wydłużenie czasu pracy - tłumaczył wiceminister Mleczko.

Reklama

Zaznaczył, że obie strony stosunku zatrudnienia powinny móc uzgadniać możliwość pracy w większym wymiarze za ustalonym przez siebie wyższym wynagrodzeniem. Te rozwiązania powinny być teraz przedmiotem dialogu.

Kodeks pracy umożliwia kształtowanie liczby nadgodzin i zasad ich wynagradzania. Można przepracować 150 godzin rocznie ponad normę. Liczba ta może być podniesiona w układzie zbiorowym lub umowie o pracę. Tygodniowa maksymalna liczba nadgodzin wynosi 8, w ciągu roku - 416.

Nie dorobisz już na nadgodzinach? Podyskutuj na forum

- Znam firmy, które w zakładowych aktach prawnych, głównie układach zbiorowych, uzgodniły z załogą maksymalny dopuszczony przez prawo limit. Niektóre przewidziały wyższe niż określone w kodeksie pracy stawki dodatków za ponadwymiarową pracę. Nie wiem, czy te wyższe kwoty były ceną za zgodę na podniesienie limitu - zauważa Paweł Śmigielski, ekspert OPZZ.

Firmy często wolą zapłacić za nadgodziny, niż zatrudniać nowych pracowników. Zdaniem związkowców obecne stawki dodatków nie budzą kontrowersji. Nieprawidłowości, jak podaje PIP, wynikają z tego, że pracodawcy nie ewidencjonują pracy w nadgodzinach. To przekłada się na prawidłowe wyliczenia wynagrodzenia.

Luka w przepisach o elastycznym czasie pracy pozbawi części dochodu

Pracownik, który chce odejść z firmy korzystającej z długich okresów rozliczeniowych, powinien zrobić to w odpowiednim czasie, bo może na tym stracić. czytaj więcej

Dowolne stawki

- Gdy poznamy konkretne propozycje, będziemy o nich rozmawiać, wolelibyśmy jednak, by dyskusja dotyczyła kompleksowych zmian wszystkich przepisów o czasie pracy, a nie wyrywkowo - podkreśla Paweł Śmigielski.

Pracodawcy też chcą zmian.

- Szczególnie jesteśmy zainteresowani przepisami, które pozwolą stronom swobodnie kształtować zasady wynagradzania pracy dodatkowej. Dopuszczam pewną liczbę nadgodzin opłacanych w sztywny kodeksowy sposób, ale dobrze by było, gdyby strony mogły ustalić dowolne stawki za pracę nadliczbową dostosowane do możliwości zakładu - uważa Grażyna Spytek-Bandurska, ekspert Konfederacji Lewiatan.

Pracodawcy informują, że czasami firmy nie przyjmują dodatkowych zleceń wymagających pracy w nadgodzinach, bo to zbyt duży koszt. Gdyby mogły ustalać z załogą warunki, które dadzą zarobek obu stronom, to byłoby z korzyścią dla wszystkich. Sztywne rozwiązania szczególnie dla małych firm są barierą.

- Dobrym kierunkiem zmian byłoby uelastycznienie zasad wynagradzania za pracę w nadgodzinach, pod warunkiem zachowania norm ochronnych w zakresie ich wprowadzania, a także wypoczynku. Ważne też, by zasady te mogły być wprowadzane tylko w uzgodnieniu z pracownikami - podkreśla Michał Goździk, radca prawny, partner w Kancelarii Walczyński Kalinowski & Partners.

Zdjęcie

  /Dziennik Gazeta Prawna
 
/Dziennik Gazeta Prawna

Tomasz Zalewski
5 września 2013 (nr 172)

Dziennik Gazeta Prawna

Zobacz również

  • Programista zarobi więcej niż administrator sieci

    Programiści przeciętnie zarabiają 5500 zł, czyli o 1000 zł więcej niż administratorzy sieci - wynika z Ogólnopolskiego Badania Wynagrodzeń przeprowadzonego przez firmę Sedlak & Sedlak. więcej