Vancouver po polsku

Niedziela, 29 grudnia 2013 (05:00)

Vancouver to jedno z najładniejszych i najnowocześniejszych miast świata. Położone w malowniczej dolinie Gór Skalistych na brzegu Pacyfiku, urzeka swoim czarem każdego, kto tutaj zawita.

Nie ma cienia przesady w stwierdzeniu, że Vancouver to jedno z najładniejszych miejsc do zamieszkania na świecie. Miasto jest czyste, zadbane i nowoczesne. Posiada przepiękny port, w którym cumują wielkie statki wycieczkowe i ogromny miejski park założony w ubiegłym wieku. Liczne restauracje i wspaniałe plaże, z których można spacerem przejść do ścisłego centrum tętniącego biznesowym życiem, to tylko niektóre jego atrakcje. Młodzi Kanadyjczycy mieszkający w Vancouver to pokolenie dobrze wykształconych i równie dobrze wyglądających młodych ludzi. Luksusowe ubrania, samochody i bardzo drogie apartamenty w centrum miasta z widokiem na port, to tylko niektóre ich atrybuty. Wieczory spędzają w modnych restauracjach, a weekendy na żaglach lub jachtach, które za niewielkie pieniądze można wypożyczyć w porcie. 

Reklama

4 dolary na godzinę

           

Na ulicach metropolii można spotkać licznych Polaków, którzy zamieszkują miasto od pokoleń. - Jestem Polką, ale słabo mówię w języku moich rodziców. Przybyli do Kanady w latach 70, a ja urodziłam się nieco później. Jednak cały czas czuję się związana z ojczyzną moich przodków - mówi Alicja, spotkana w portowej restauracji dziewczyna. Słysząc język polski z radością informuje nas o swoim pochodzeniu.            

Polacy spotykani na ulicach miasta słysząc język polski uśmiechają się i często przyjaźnie zagadują. Z ciekawością słuchamy opowieści Jurka, który przybył do kraju klonowego liścia w latach osiemdziesiątych. - Kanada w tym czasie to był trochę dziki kraj. Zamieszkałem na początku pobytu w północnej jego części, czyli tam gdzie zima jest długa i ostra. Codziennością były spotkania z kowbojami, których atrybutem były długie skórzane płaszcze i buty z ostrogami oraz kapelusze. To były inne czasy, pracowałem za 4 dolary na godzinę, a z rodziną mogłem rozmawiać przez telefon raz na pół roku. Tęsknota za Polska była ogromna. Po kilku latach wyjechałem do Vancouver i tutaj znalazłem swoje miejsce. Klimat jest bardzo sprzyjający, zimy łagodne, lata nie za gorące i ciepłe. Turysta może w ciągu półl godziny znaleźć się w górach i niemal za chwile, nad brzegiem oceanu. Miasto jest bardzo europejskie, w przeciwieństwie do innych metropolii w tym kraju. Zresztą, gdybym miał polecać moim rodakom najlepsze miejsce do życia w Kanadzie, poleciłbym prowincje British Columbia i Vancouver - dzieli się z nami swoimi przemyśleniami Jurek.  

 Niewidoczni Polacy  

          

Obecnie w metropolii mieszka około 100 tysięcy naszych rodaków. Pokolenie przybyłe do miasta w latach osiemdziesiątych i wcześniej, całkowicie wrosło w jego koloryt. - Bywa, że Polacy starają się być bardziej kanadyjscy niż sami Kanadyjczycy - narzeka Pan Jurek. - Wynika to może z wymyślonych kompleksów? Wygląda na to, że wciąż czujemy się gorsi, a przecież kultura Polski jest o wiele bogatsza od kultury Kanady. Jest to bardzo młode państwo właściwie bez własnej tradycji - konkluduje nasz rodak.            

Polacy w Vancouver jak i w całej Kanadzie, są dużo mniej widoczni niż Chińczycy czy też Meksykanie. Obie te grupy etniczne utworzyły własne enklawy, spośród których najbardziej skonsolidowani są Chińczycy. - Polacy wciąż bardziej chcą być niewidoczni, upodobnić się do Kanadyjczyków i być odbierani przez nich jako "swoi" - twierdzi Jurek. - Nie sądzę by to był dobry kierunek. Mamy inną mentalność i kulturę która zawsze będzie nas różnić. Ona właśnie jest naszą siłą i zawsze powinna nią być.           

Młode pokolenie Polaków to głównie dobrze wykształceni, znający języki rodacy, którzy podejmują pracę jako inżynierowie lub lekarze. Kanada wciąż zamknięta jest na mniej wykształconą siłę roboczą z Polski. Umiejętność języka stanowi tutaj kluczową barierę podobnie jak odpowiednie wykształcenie. - Pewnym sposobem na wyjazd do Kanady i do Vancouver, jest podjęcie kursu językowego. Daje on możliwość poznania miasta oraz znalezienia zatrudnienia, legalnego, gdyż podjęcie nielegalnej pracy jest tu niemal niemożliwe - radzi Ola, która przyleciała do Kanady rok temu i obecnie podjęła naukę jednej ze szkół językowych w Vancouver.

- Aby podjąć pracę należy otrzymać zezwolenie. Aplikować trzeba jeszcze w Polsce, więc tym bardziej jest to trudne bo pracodawca kanadyjski musi nam dosłać odpowiednie dokumenty. Dlatego dobrze jest przylecieć wcześniej na kurs językowy. W czasie wolnym można poszukać pracodawcy, który zapewni nam w przyszłości zatrudnienie podczas trwania następnego kursu lub po prostu zatrudni nas na roczny kontrakt.  

Kurs językowy...           

... to jedna z najłatwiejszych opcji by dostać się do Kanady i Vancouver. W mieście kursy organizuje większość uczelni, a polskie firmy pośredniczące prowadzą nabory w coraz większym zakresie. Na stronach internetowych można sprawdzić oferty i ceny kursów. Dostępne są darmowe katalogi, ceny zakwaterowania i samego kursu. Można skalkulować koszty i wyznaczyć najbardziej pasujący termin pobytu.            

 - Najniższe koszty kursów są bardzo różne i zależne od rodzaju szkoły i opcji zakwaterowania - mówi Basia pracująca jako doradca studenta w Vancouve.

- Z Polski nie da się raczej wyjechać za mniej niż 6 tys. zł. Ciekawa jest oferta zwana Work&Study Kanada. W opcji tej można uczyć się i pracować między innymi w hotelach na terenie Vancouver czy też Toronto. Warto dodać że podczas kwalifikacji w Polsce, należy wypełnić test z angielskiego on-line (zależny od deklarowanego poziomu) oraz przeprowadzana jest rozmowa po angielsku z pracodawcą, pozwalająca określić podstawy komunikatywnego angielskiego. Jeśli mamy dużo wytrwałości można korzystać z kanadyjskich internetowych serwisów pracy i pisać emaile do pracodawców z zapytaniem o wolne stanowiska pracy. Znam przypadki że właśnie w taki sposób, studenci znaleźli legalne zatrudnienie.            

Nasze spotkanie z Vancouver kończymy w przepięknej portowej restauracji, gdzie wraz z Jurkiem delektujemy się sokiem ze świeżych pomarańczy i podziwiamy z tarasu panoramę gór i widok na ocean. Jurek chciałby by w mieście Polaków byłoby coraz więcej.

- Marzy mi się by na ulicach można byłoby spotkać polskich studentów, którzy tak jak Azjaci wrośli by w koloryt Vancouver i tak jak Azjaci potrafili by propagować swoją rodzimą kulturę. Może ten sen się spełni? - pyta retorycznie Jurek. Tego życzymy wszystkim Polakom mieszkającym w Vancouver na koniec naszego pobytu w tej przepięknej kanadyjskiej metropolii. Renata Brodzińska Ziemian  

 - http://www.kaplaninternational.com

- http://www.ef.pl

- http://www.languagecourse.net

- http://ca.indeed.com ( ogłoszenia pracy)

- http://vancouver.ca ( strona miasta Vancouver)

Zobacz również

  • Brak opieki dla seniorów będzie coraz większym problemem gospodarczym

    Niemcy wciąż odczuwają brak opiekunek dla ludzi starszych. Nie mają co liczyć na napływ siły roboczej z innych krajów UE, bo tam problemy są podobne. Ten deficyt zacznie wkrótce odczuwać cała... więcej