Prezydent Macron podpisał reformę kodeksu pracy

Piątek, 22 września (15:43)

Prezydent Francji Emmanuel Macron podpisał w piątek, w obecności mediów, reformę kodeksu pracy. Wydarzenie poprzedzone było 3,5-godzinnym posiedzeniem Rady Ministrów. Ta reforma to jeden z priorytetów Macrona.

Zdjęcie

Emmanuel Macron, prezydent Francji /AFP
Emmanuel Macron, prezydent Francji
/AFP

- Zmiana kodeksu pracy ma przyczynić się do zwiększenia zatrudnienia i konkurencyjności Francji - powiedział prezydent po podpisaniu dokumentu.  Prezydent chce pokazać, że to jego najtrudniejsza pierwsza "rewolucja" gospodarcza i społeczna - pisze "Le Figaro".

Minister pracy Francji Muriel Penicaud w wywiadzie dla francuskiej stacji radiowej RTL uznała ją za "ważny etap (budowania) ambitnego i odnowionego modelu społecznego".

Reklama

Reforma kodeksu pracy opiera się na pięciu dekretach. Ma uelastycznić warunki płacy i pracy zwłaszcza w małych i średnich przedsiębiorstwach, by skłonić właścicieli do zatrudniania nowych pracowników. Ogranicza odszkodowania za zwolnienia, skraca terminy na złożenie skarg do sądów pracy i dopuszcza negocjowanie warunków zatrudnienia w firmach do 50 pracowników bez udziału związków zawodowych.

- Po raz pierwszy  reforma kodeksu pracy daje priorytet najmniejszym, małym i średnim firmom - powiedziała minister pracy na konferencji prasowej tuż po podpisaniu przez Macrona reformy. We Francji małe i średnie firmy te zatrudniają połowę wszystkich pracowników.

Szef konfederacji małych i średnich firm CPME Francois Asselin pochwalił reformę jako "szczególnie pragmatyczną".

Zdjęcie

Laurent Berger, szef związku CFDT /AFP
Laurent Berger, szef związku CFDT
/AFP

Laurent Berger, szef największej centrali związkowej CFDT, określił reformę jako straconą szansę "wprowadzenia dialogu społecznego jako centralnego elementu zarządzania przedsiębiorstwami".

Podstawowe zarzuty związków wobec zmian w kodeksie pracy to nadmierna łatwość zwalniania pracowników, zmniejszenie odszkodowań za bezprawne zwolnienia i ułatwienie zwolnień zbiorowych, a także możliwość pomijania związków zawodowych w negocjacjach między pracodawcami a pracownikami.

Reforma wchodzie w życie niemal natychmiast po opublikowaniu w Dzienniku Ustaw. Jednak niektóre nowelizacje wymagają szczegółowych rozporządzeń. Aby obowiązywały na trwałe, muszą podlegać ustawie ratyfikacyjnej.

- Wszystkie nasze obawy się potwierdziły. Ale to jeszcze nie koniec - powiedział sekretarz generalny CGT Philippe Martinez w wywiadzie dla francuskiej stacji telewizyjnej LCI.

W czwartek manifestowało kilkadziesiąt tysięcy przeciwników reformy. Kolejna już manifestacja przeciwko reformie prawa pracy zgromadziła łącznie w Paryżu od 16 tys. według policji do 55 tys. ludzi według organizatorów. To zdecydowanie mniej niż w zeszłym tygodniu, kiedy w stolicy policja naliczyła 24 tys. demonstrantów (w porównaniu z 60 tys. według CGT.

Przywódca lewicowego ruchu politycznego Francja Nieujarzmiona Jean-Luc Melenchon, który uczestniczył w paryskim pochodzie, zapowiedział, że "to dopiero początek". W najbliższą sobotę z jego inicjatywy z placu Bastylii w Paryżu wyruszy marsz przeciwko "zamachowi stanu" Macrona, który jego zdaniem chce zniszczyć kodeks pracy.

Przez dekady kolejne prawicowe i lewicowe francuskie rządy próbowały zreformować prawo pracy, ale często pod naciskiem ulicznych protestów łagodziły wprowadzane zmiany.

Artykuł pochodzi z kategorii: Praca za granicą

Więcej na temat:Francja | prawo pracy | Macron
POLECANE zwiń