Profil na Facebooku przedłużeniem CV. Przyszli pracodawcy w sieci sprawdzają kandydatów do pracy

Poniedziałek, 26 sierpnia 2013 (06:00)

Firmy rekrutacyjne regularnie korzystają z informacji publikowanych przez kandydatów na portalach społecznościowych. Często publikowane zdjęcia i posty mogą zaważyć na ostatecznej decyzji przyszłego pracodawcy o przyjęciu do pracy. Dlatego eksperci radzą, by z rozwagą tworzyć swoje profile na portalach społecznościowych. Podstawą jest takie ustawienie prywatności konta, żeby mieć kontrolę nad informacjami, aby przyszły - lub obecny - pracodawca nie miał do nich dostępu.

Zdjęcie

Firmy rekrutacyjne regularnie korzystają z informacji publikowanych przez kandydatów na portalach społecznościowych /123RF/PICSEL
Firmy rekrutacyjne regularnie korzystają z informacji publikowanych przez kandydatów na portalach społecznościowych
/123RF/PICSEL

- To, co wrzucamy do sieci jest częścią naszego wizerunku - mówi Piotr Bucki z Wyższej Szkoły Bankowej w Gdańsku. - Nasz profil powinniśmy traktować tak, jakby miał być naszą wizytówką, przedłużeniem CV, w którym nie zamieścilibyśmy wszystkich informacji o sobie. Nawet jeśli uwielbiamy bawić się do rana, to nie piszemy o tym przyszłemu pracodawcy.

Znajomych tysiąc, ofert pracy - zero

Lubią poimprezować i pochwalić się na Facebooku zdjęciami z ostatniej wariackiej balangi. A na nich uwieczniono między innymi szalony taniec na stole, wyścig w piciu piwa na czas i pojedynek na skoki do wody... nago. Na koncie przybywa znajomych i "lajków" - w końcu kto nie chciałby... czytaj więcej

Firmy rekrutacyjne nie opierają się tylko na dokumentach przesłanych przez kandydata. Same szukają dodatkowych informacji na jego temat - często przy użyciu specjalnych aplikacji.

Reklama

- Spotkałem się już z wieloma oprogramowaniami do aplikacji, które pozwalały bezpośrednio z poziomu biura rekrutacji sprawdzić profil danego kandydata na Facebooku - wyjaśnia Bucki z rozmowie z Agencją Informacyjną Newseria. - Jeśli miał on wszystkie informacje upublicznione, to w bardzo łatwy sposób można było przejrzeć cały jego profil, zobaczyć jakie ma zainteresowania, czym się zajmuje sprawdzić zdjęcia.

Co więcej, odnajdywane są nie tylko wpisy i zdjęcia publikowane przez samego kandydata. Jeśli jego konta na portalach społecznościowych nie są odpowiednio ustawione, informacje o nim są bez trudu odnajdywane na profilach jego znajomych.

- Zadbajmy o to, żeby mieć odpowiednio ustawioną prywatność na wszelkich profilach społecznościowych, żeby mieć zabezpieczone chociażby takie funkcje jak tagowanie - tłumaczy Bucki. - Chodzi o to, żeby nasi znajomi nie mogli nas tagować na zdjęciach, albo żebyśmy musieli aprobować każde tagowanie. Bardzo często nawet nie wiemy, że ktoś wrzucił nasze zdjęcia z imprezy, a potem się okazuje, że ktoś je odnalazł.

Kłopoty mogą też mieć już zatrudnieni pracownicy, którzy zbyt często i otwarcie korzystają z portali społecznościowych w czasie pracy. Tutaj też duże znaczenie ma stopień prywatności profilu i odpowiedni dobór "znajomych".

- Jeżeli mamy upublicznione informacje o sobie, to pracodawca może postawić nam zarzut albo mieć pewne wątpliwości, jak pracownik pracuje w ciągu swoich etatowych godzin - mówi ekspert Wyższej Szkoły Bankowej. - Jeżeli zauważy, że są logowania w trakcie godzin pracy, jakieś aktywności w sieci niezwiązane z obowiązkami zawodowymi, to absolutnie będzie miał prawo do tego, żeby podnieść taką kwestię.

Zobacz autorską galerię Andrzeja Mleczki

Zdjęcie

Rys. Andrzej Mleczko /INTERIA.PL
Rys. Andrzej Mleczko
/INTERIA.PL

Inną sprawą jest publikowanie informacji dotyczących samej firmy przez pracownika, w szczególności, jeśli są to wpisy nieprzychylne czy wręcz naruszające dobre imię pracodawcy. Firmy traktują to często jako łamanie lojalności wobec nich, a to może skończyć się zwolnieniem z pracy. Jak pracownik się z tym nie zgadza, może iść do sądu, chociaż trudno przewidzieć, jaki wyrok w takiej sprawie może zapaść.

- To są sprawy zupełnie nowe dla polskich sądów, nie tylko zresztą dla polskich, kiedy pracownik jest zwolniony z powodu jakiegoś wpisu albo jakiejś aktywności na Facebooku, która w rzekomy sposób narusza dobre imię pracodawcy - mówi Piotr Bucki i dodaje, że najlepszym rozwiązaniem jest profilaktyka. - Lepiej gospodarować naszym wizerunkiem w sieci i mieć świadomość, że są pewne mechanizmy, które mogą nam zaszkodzić.

Przyszli pracodawcy sprawdzają w sieci kandydatów do pracy /Interia.tv

Artykuł pochodzi z kategorii: Porady

Źródło informacji

Newseria Biznes
POLECANE zwiń