Z dyplomem magistra wciąż łatwo o zatrudnienie. Już wiemy, co dzieje się z absolwentami

Sobota, 21 maja 2016 (05:55)

Najłatwiej o pracę po kierunkach technicznych i społecznych, najtrudniej - po przyrodniczych. Resort nauki uruchomił bazę, która ma pomóc w wyborze kierunku studiów i ocenie uczelni.

Zdjęcie

Z dyplomem magistra wciąż łatwo o zatrudnienie /123RF/PICSEL
Z dyplomem magistra wciąż łatwo o zatrudnienie
/123RF/PICSEL

Magister informatyki stosowanej po Akademii Górniczo-Hutniczej niemal nie czeka na pracę, i już w pierwszym roku po studiach zarabia średnio 4,2 tys. zł brutto, a pedagog po Akademii im. Jana Długosza w Częstochowie szuka zajęcia przez półtora miesiąca i zarabia w ciągu pierwszego roku po dyplomie 1,9 tys. zł - tego rodzaju dane można uzyskać na uruchomionej właśnie przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego stronie www.absolwenci.nauka.gov.pl. Dzięki systemowi można sprawdzić, jak radzą sobie absolwenci wybranego kierunku studiów na każdej uczelni w kraju.

Oferty pracy dla Ciebie

Resort nauki pracował nad systemem ponad półtora roku - w połowie 2014 r. na jego stworzenie pozwoliła ustawa. - Najtrudniejsze było pozyskanie poprawnych i spójnych danych dotyczących absolwentów oraz uzyskanie pozwoleń na ich przetwarzanie. Same negocjacje z GIODO trwały rok - mówi Olaf Gajl, dyrektor Ośrodka Przetwarzania Informacji. Portal powstał na podstawie baz Zakładu Ubezpieczeń Społecznych i systemu informacji o szkolnictwie wyższym POL-on. Wcześniej podobne rozwiązania pilotażowo testowane były na Uniwersytecie Warszawskim.

Reklama

Czego można się dowiedzieć z tych danych? Z analiz statystyków wynika, że w ciągu roku od zakończenia studiów zajęcie znalazło ok. 90 proc. absolwentów z dyplomem magistra. Udało się to zaś niespełna 66 proc. tych, którzy mają licencjat. - Osoby po licencjacie często od razu nie szukają zatrudnienia, tylko podejmują studia drugiego stopnia - wyjaśnia wiceminister nauki i szkolnictwa wyższego Piotr Dardziński.

Zarobki osób w pierwszym roku pracy w 2015 roku

Najmłodsi stażem pracownicy, których doświadczenie zawodowe w 2015 roku nie przekraczało dwunastu miesięcy, zarabiali przeciętnie 2600 zł brutto miesięcznie. Podana kwota to mediana wynagrodzeń całkowitych brutto. Oznacza to, że połowa z nich zarabiała poniżej, a połowa powyżej wskazanej kwoty. czytaj więcej

Absolwenci po studiach szybko znajdowali pracę na etat. Szukali zatrudnienia średnio około trzech miesięcy, a ich przeciętne zarobki wynosiły po licencjacie - 2161,78 zł brutto, studiach drugiego stopnia (magisterskich) - 2524,42 zł, a pięcioletnich magisterskich - 2346,64 zł. Zdaniem wiceministra Dardzińskiego zebrane dane pokazują, że uczelnie nie produkują bezrobotnych. - Osoby z dyplomem szkoły wyższej szybciej znajdują pracę i mają wyższe wynagrodzenia - przekonuje. Ministerstwo nie ma jednak możliwości porównywania danych, bo zgromadzono je na razie tylko dla jednego rocznika - tego, który skończył studia dwa lata temu. Brakuje też porównania z zarobkami osób, które studiów nie skończyły.

Z systemu ELA (Ekonomiczne Losy Absolwentów) wynika też, że co czwarty absolwent doświadczył bezrobocia (choćby na krótko). Różnice między poszczególnymi uczelniami są ogromne, nawet w obrębie jednego kierunku. Wskaźnik zagrożenia bezrobociem dla politologa po Uniwersytecie Zielonogórskim to blisko 18 proc., podczas gdy bezrobocie rejestrowane w powiatach zamieszkania tych absolwentów to 12 proc. Politolog po Uniwersytecie Warszawskim czy Collegium Civitas musi liczyć się ze wskaźnikiem zagrożenia bezrobociem ok. 2 proc., w czasie gdy bezrobocie rejestrowane w powiatach zamieszkania absolwentów to ok. 10 proc.

Losy zawodowe absolwentów resort będzie badał po roku, trzech i pięciu latach od ukończenia studiów. Monitoring ma być prowadzony cykliczne dla każdego rocznika. - Z biegiem czasu będziemy mogli pokazywać, jakie wyłaniają się tendencje - podkreśla Dardziński.

Eksperci pozytywnie oceniają nowy system. - Monitoring na podstawie danych z ZUS jest najbardziej obiektywnym obecnie dostępnym narzędziem, które pozwoli ocenić, jak uczelnie przygotowują studentów do rynku pracy i jak sobie na nim radzą absolwenci - ocenia Magdalena Jelonek z Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie. Zgromadzone w ELA dane przydatne są nie tylko maturzystom, którzy chcieliby wiedzieć, co ich czeka po wybieranym właśnie kierunku, ale także dla polityki edukacyjnej rządu. Na razie resort nie przesądza, jak zamierza wykorzystywać te dane. Nie wyklucza jednak, że w przyszłości za pomocą monitoringu będzie mógł ocenić szkoły wyższe ze względu na to, czy kształcą na fakultetach potrzebnych na rynku pracy, i między innymi na tej podstawie przyznawać im dotacje.

Zdjęcie

  /Dziennik Gazeta Prawna
 
/Dziennik Gazeta Prawna

Liczy się nie tylko średnia zarobków

DGP: Jaki kierunek doradziłby pan 340 tys. tegorocznych maturzystów?
Dr Mikołaj Jasiński: - Taki, który jest ich pasją. Ale ze świadomością ryzyka.

Co to oznacza?
Ja sam najpierw studiowałem fizykę, a później przeniosłem się na socjologię. Moi koledzy pukali się w czoło. Wiem, że wielu z nich zrobiło kariery, zarabia duże pieniądze. Ja jednak jestem szczęśliwy w miejscu, w którym się znajduję. To samo zresztą radzę mojej córce, która w tym roku zdaje maturę.

Wyższe wykształcenie przekłada się na wyższe zarobki we wszystkich krajach OECD

Co piąty mieszkaniec naszego kraju decyzję o rozpoczęciu nauki na wyższej uczelni tłumaczy chęcią znalezienie lepiej płatnej pracy. Jak wynika z międzynarodowych statystyk większości z nich to się udaje. W Polsce osoba z wykształceniem wyższym może liczyć na zarobki o ponad 70 proc. wyższe od... czytaj więcej

Widać, że absolwenci kierunków przyrodniczych są bardziej zagrożeni bezrobociem.
Na razie mówimy o pierwszym roku po studiach. Być może później nadganiają, na przykład poprzez zatrudnienie w instytutach badawczych czy firmach prowadzących eksperymenty - na razie nie mamy takich informacji. Moim zdaniem kluczowe nie są pieniądze, lecz zainteresowanie tematem. Można oczywiście wziąć listę kierunków i zobaczyć, po którym się najlepiej zarabia, ale to wcale nie gwarantuje powodzenia. Jeśli ktoś chciał hodować zwierzęta, niech nie zapisuje się na informatykę, ale na SGGW. Jeśli będzie najlepszy w tym, co robi, odniesie sukces. Podam pani przykład: pracodawcy biją się o absolwentów Instytutu Kultury Polskiej na UW.

Dlaczego?
Bo to wysoko zmotywowani ludzie, którzy umieją dostosować się do zmieniającej się rzeczywistości. To właśnie decyduje o sukcesie, a nie sam wybór kierunku.

dr Mikołaj Jasiński zajmuje się badaniami jakości edukacji na UW

Anna Wittenberg, Urszula Mirowska-Łoskot
19 maja 2016 r.

Artykuł pochodzi z kategorii: Kategoria główna

Dziennik Gazeta Prawna
POLECANE zwiń