Wynagrodzenia Polaków lepsze niż się spodziewano

Wtorek, 19 stycznia 2010 (14:10)

Przeciętne wynagrodzenie brutto w grudniu 2009 roku wyniosło 3 tys. 652,40 zł, co oznacza, że rok do roku wzrosło o 6,5 proc., a miesiąc do miesiąca wzrosło o 7,3 proc. - podał we wtorek Główny Urząd Statystyczny.

Zdjęcie

Przeciętne wynagrodzenie brutto w grudniu 2009 roku wyniosło 3 tys. 652,40 zł /INTERIA.PL
Przeciętne wynagrodzenie brutto w grudniu 2009 roku wyniosło 3 tys. 652,40 zł
/INTERIA.PL
Przeciętne wynagrodzenie bez wypłat z zysku wyniosło w grudniu 2009 roku 3 tys. 648,60 zł i wzrosło rok do roku o 6,5 proc., a wobec listopada 2009 roku wzrosło o 7,2 proc.

GUS podał także, że w przedsiębiorstwach w grudniu 2009 roku było zatrudnionych 5 mln 254,9 tysiąca osób, czyli o 1,8 mniej rok do roku i 0,2 proc. mniej wobec listopada 2009.

Reklama

Inflacja, bezrobocie, PKB - zobacz dane z Polski i ze świata

***

Ostrowska: 2010 r. Nie będzie łatwy dla rynku pracy

Wiceminister pracy Czesława Ostrowska powiedziała, że podany przez GUS wskaźnik bezrobocia za 2009 r. jest zgodny z szacunkami resortu. Zaznaczyła, że 2010 r. będzie trudny dla rynku pracy, a bezrobocie może wzrosnąć do ok. 13 proc.

GUS podał, że zatrudnienie w grudniu spadło o 1,8 proc. w relacji rok do roku. W stosunku do listopada spadek ten wyniósł 0,2 proc.

Przeciętne wynagrodzenie w grudniu 2009 r., według danych GUS, wzrosło w stosunku do grudnia 2009 r. o 6,5 proc. i wyniosło 3 tys. 652,4 zł. W stosunku do listopada było wyższe o 7,3 proc.

Ostrowska powiedziała, że "nie sprawdziły się «czarne scenariusze» niektórych ekspertów, że bezrobocie w 2009 r. znacząco wzrośnie". - Jego niewielki wzrost w ostatnich miesiącach roku wynika przede wszystkim z malejącej liczby prac sezonowych, co zawsze ma miejsce zimą. Nie było natomiast dużych redukcji spowodowanych upadłościami przedsiębiorstw - powiedziała.

Jak zaznaczyła, w 2009 r. po raz pierwszy ponad połowa środków z Funduszu Pracy została przeznaczona na aktywne formy walki z bezrobociem, np. tworzenie miejsc pracy zastępczej. - To nie rozwiązuje problemu bezrobocia, ale na pewno go łagodzi - powiedziała.

Za najbardziej niepokojące Ostrowska uznała bezrobocie wśród osób młodych, do 30. roku życia. - Rozpoczynając pracę zawodową, byli oni zatrudniani na czas określony, a właśnie takie osoby w kryzysie były zwalnianie w pierwszej kolejności. Urzędy pracy otrzymają więc dodatkowo 30 mln zł na zwalczanie bezrobocia wśród młodzieży - powiedziała.

Ostrowska poinformowała też, że wiosną ma ruszyć tzw. internetowy urząd pracy, w którym bezrobotni będą mogli rejestrować się bez potrzeby stania w długich kolejkach. - Obecnie wiele osób właśnie z powodu kolejek w ogóle się nie rejestruje jako bezrobotni - wyjaśniła.

Zdaniem wiceminister, w 2010 r. nie należy spodziewać się szybkiej poprawy na rynku pracy. - Zawsze reaguje on z opóźnieniem na zmiany w gospodarce. Wychodzenie firm z kryzysu nie oznacza, że od razu zacznie spadać bezrobocie - powiedziała Ostrowska. Dodała, że w pierwszym półroczu 2010 r. bezrobocie może nawet wzrosnąć, a miejsc pracy zacznie przybywać dopiero w drugiej połowie roku.

Odnosząc się do malejącej - według GUS - liczby ofert pracy, Ostrowska zaznaczyła, że średnio tylko ok. 30 proc. z nich trafia do urzędów pracy. Pozostałe pojawiają się w gazetach, na portalach internetowych, w kontaktach bezpośrednich. - Wskaźnik dotyczący ofert pracy nie jest więc miarodajny - dodała.

Według Ostrowskiej wynikający ze wskaźników GUS wzrost płac jest spowodowany wypłatami premii, 13-tych pensji itp. Szacuje, że "w przyszłym roku płace zaczną rosnąć, choć będzie to następowało powoli". Wyjaśniła, że wychodzenie firm z kryzysu, które powinno następować już w najbliższych miesiącach, nie oznacza, że szybko poprawi się sytuacja finansowa pracowników.

Artykuł pochodzi z kategorii: Kategoria główna

INTERIA.PL/PAP
Więcej na temat:bezrobocie | GUS | ostrowska | zarobki
POLECANE zwiń