Wynagrodzenia nauczycieli: Pensje w górę, dodatki w dół

Niedziela, 4 lutego (06:00)

Z jednej strony groźba niższych wynagrodzeń, z drugiej szansa na otwarcie zawodu dla młodych - takie mogą być efekty uproszczenia systemu wynagrodzeń nauczycieli.

Zdjęcie

Nad zmianami w systemie wynagradzania nauczycieli pracuje właśnie resort edukacji /123RF/PICSEL
Nad zmianami w systemie wynagradzania nauczycieli pracuje właśnie resort edukacji
/123RF/PICSEL

Wynagrodzenie zasadnicze, dodatki stażowy, motywacyjny i funkcyjny - tak może od przyszłego roku wyglądać konstrukcja uposażenia osób uczących w samorządowych szkołach i przedszkolach. Zniknąć mają inne, niemotywujące składniki do pensji (np. dodatek wiejski czy za warunki pracy). Nad zmianami w systemie wynagradzania pracuje właśnie resort edukacji.

Przy okazji zniknąć ma obowiązek zapewniania przez samorządy średniej płacy dla nauczycieli na poszczególnych stopniach awansu zawodowego. Te, które tego nie pilnują, do końca stycznia muszą wypłacać jednorazowy dodatek uzupełniający określany potocznie czternastką.

Zmora samorządów

Obowiązek zapewniania średniej płacy wprowadzono w 2000 r. Nie towarzyszył temu jednak mechanizm, który pozwalałby kontrolować, czy samorządy rzeczywiście się z niego wywiązują. Więc te zbytnio zmianą się nie przejęły. Dopiero w 2008 r. znowelizowano Kartę nauczyciela i wprowadzono obowiązek wypłacania w styczniu jednorazowego dodatku uzupełniającego dla tej grupy nauczycieli, która w ciągu roku nie miała zapewnionych takich środków.

Reklama

Samorządy przyznają, że wprowadzenie czternastki sprawiło im wiele kłopotu. Wypracowały jednak rozwiązania, dzięki którym nie muszą płacić wyrównania. Jednym z nich jest monitorowanie nauczycielskich pensji klika razy w ciągu roku i zwiększenie środków na dodatek motywacyjny.

- W 2009 r., czyli tuż po uchwaleniu przepisów o jednorazowym dodatku, musieliśmy nauczycielom wypłacić aż 11 mln zł. W kolejnych latach nieco mniej, w tym zaledwie 270 tys. zł - potwierdza Ryszard Stefaniak, wiceprezydent Częstochowy i były naczelnik wydziału edukacji.

Wszyscy samorządowcy, z którymi rozmawialiśmy, są oczywiście za likwidacją średniej. - Niewątpliwie zmiany w systemie wynagradzania nauczycieli są konieczne - uważa Jacek Gereluk, sekretarz miasta Nowy Dwór Mazowiecki. Jolanta Jendrycka, zastępca wójta gminy Rybno, również deklaruje, że jest za likwidacją czternastki. Tam w pierwszych latach samorząd musiał na nie przeznaczać ok. 50 tys. zł, w tym roku udało mu się zejść do 8,5 tys. zł.

- W 2017 r. została zmieniona uchwała rady gminy w sprawie regulaminu wynagradzania nauczycieli. Podwyższono kwoty na dodatki: motywacyjny, funkcyjny, za wychowawstwo. Finansujemy też bardzo dużo zajęć dodatkowych, a to generuje większe wynagrodzenie - mówi z kolei Anna Wilisowska, kierownik referatu edukacji, kultury i sportu Urzędu Gminy Kobierzyce. - Te zmiany sprawiły, że w tym roku uniknęliśmy wypłaty wyrównania. W poprzednich latach zawsze je płaciliśmy, kwoty sięgały nawet 135 tys. zł - dodaje.

Na uproszczenie systemu zgadza się jedynie oświatowa Solidarność (ZNP już nie). Stawia jednak warunek - co roku pensja zasadnicza, a wraz z nią jej pochodne, miałaby wzrastać procentowo w odniesieniu do średniej krajowej.

To jednak niesie ze sobą niebezpieczeństwa, na które zwraca uwagę Krystyna Szumilas, autorka wprowadzenia jednorazowego dodatku uzupełniającego i była minister edukacji, posłanka PO. - Jeśli resort doprowadzi do likwidacji "średnich nauczycielskich", to samorządy i dyrektorzy szkół i przedszkoli będą zobligowani tylko do wypłacania pensji zasadniczej i dodatku stażowego, bo dodatek motywacyjny nie jest obligatoryjny - mówi.

- Nawet jeśli co roku o kilka procent w odniesieniu do średniej krajowej miałyby wzrastać pensje nauczycieli, to przez likwidację "średniej nauczycielskiej" może dojść do ich realnego obniżenia - alarmuje.

I dodaje, że dyrektorzy szkół w swoich regulaminach wynagradzania mają określoną wysokość dodatków motywacyjnych, np. od 50 zł do 500 zł miesięcznie. W praktyce mogą ograniczyć się do wypłacania najniższej stawki i nawet sądowe batalie tego nie zmienią, bo takie świadczenia mają charakter uznaniowy.

Obawy byłej minister podziela Związek Nauczycielstwa Polskiego. - Jesteśmy przeciwni likwidacji obowiązku zapewniania średniej płacy nauczycielskiej i likwidacji bezpiecznika w postaci jednorazowego dodatku uzupełniającego - mówi Krzysztof Baszczyński, wiceprezes ZNP. - Ten mechanizm, który jest obecnie, urealnił średnie zarobki. Samorządy dają więcej pieniędzy na dodatki motywacyjne, aby w styczniu uniknąć wypłacania wyrównania - dodaje związkowiec.

Zdjęcie

  /Dziennik Gazeta Prawna
 
/Dziennik Gazeta Prawna

- Tomasz Malicki, były wieloletni dyrektor szkoły podstawowej i liceum w Krakowie, uważa, że likwidacja średnich będzie miała jednak swoje plusy. - Zniesienie tego sztucznego tworu sprawi, że dodatek motywacyjny będzie trafiał do tych nauczycieli, którzy się angażują, a nie do wszystkich - przekonuje.

Pobierz darmowy program do rozliczeń PIT 2017

Szansa dla młodych

Gminy, które mierzyły się z kosztami czternastek, poza podwyższaniem dodatków motywacyjnych zalecały też dyrektorom szkół, aby nie przyjmowali nauczycieli na części etatów. Zamiast tego ci, zatrudnieni na etatach, otrzymywali godziny ponadwymiarowe. Przykład: jeśli nauczyciel ze szkoły odchodził na emeryturę, to jego pensum (18 godzin) było dzielone na dwóch pozostałych pracujących i nie zatrudniano nowego pracownika. Dzięki temu mechanizmowi nauczyciele mieli na bieżąco zapewnioną średnią płacę. Z takiego zabiegu korzystała gmina Andrespol. Tam w pierwszych latach obowiązywania czternastki na jej wypłatę przeznaczano nawet ponad 100 tys. zł, ale od 2014 r. nie ma z tego tytułu żadnych wydatków.

- Wysokość świadczenia udało się obniżyć przez ograniczenie liczby niepełnych etatów oraz zwiększenie godzin ponadwymiarowych - potwierdza Agnieszka Dudek z urzędu gminy w Andrespolu.

Marek Olszewski, wójt gminy Lubicz i przewodniczący Związku Gmin Wiejskich RP, uważa, że likwidacja średnich i jednorazowego dodatku uzupełniającego będzie przynosić więcej korzyści, bo młodzi nauczyciele będą mogli znaleźć pracę nawet na część etatu, a dodatek motywacyjny będzie trafiał do tych najbardziej zaangażowanych.

I dodaje, że obecne rozwiązanie zablokowało dostęp do zawodu absolwentom pedagogiki, bo gminy musiały oddawać godziny ponadwymiarowe zatrudnionym nauczycielom, aby uniknąć wypłaty wyrównania. 

Artur Radwan

01.02.2018

Artykuł pochodzi z kategorii: Kategoria główna

Dziennik Gazeta Prawna