Wybranie drugiego zawodu

Poniedziałek, 14 grudnia 2009 (12:10)

Straciłeś pracę albo zwyczajnie chcesz zmienić coś w życiu? Obliczyliśmy zwrot z założenia franczyzy, kupienia firmy lub powrotu na uczelnię.

Zdjęcie

Ryzyko wzrasta dwukrotnie, gdy zmienia się zawód /AFP
Ryzyko wzrasta dwukrotnie, gdy zmienia się zawód
/AFP
Tammy Beil była jedną z setek osób zwolnionych w kwietniu na skutek recesji w firmie kurierskiej FedEx Freight. 51-letnia była wiceprezes marketingu zdecydowała się wykorzystać utratę pracy aby odmienić swoje życie. Z odprawą w ręku pakuje się właśnie w swoim domu w Memphis w stanie Tennessee i wraca do Filadelfii, gdzie mieszkała wcześniej.

- Nikt nie chce być w takiej sytuacji, ale dobrą tego częścią jest to, że zwolnienie zmusza nas do zatrzymania się i przeprowadzenia kontroli siebie - mówi.

Zawody najbardziej odporne na recesję

Reklama

10 firm, które można założyć za niecałe 10 tys. dolarów

Jak znaleźć pracę, gdy szukasz już od dłuższego czasu

Najbardziej poszukiwani absolwenci na rynku pracy

Dla Beil, podobnie jak teraz dla milionów innych osób, taka kontrola oznacza okazję do zapytania się zarówno o to, czego się chce, jak również o to, gdzie przy możliwie najmniejszym stopniu ryzyka można znaleźć najlepszy zysk ze swojego czasu i środków. Przyglądała się temu dotychczas z szerokiej perspektywy, uwzględniając założenie firmy, kupienie istniejącej firmy, objęcie franczyzy lub znalezienie sobie zupełnie nowego rodzaju stanowiska w firmie.

- Sprawdziłam wszystko - twierdzi. - Nawet w obecnej sytuacji gospodarczej złote samorodki czekają tylko na znalezienie. Pytanie, czy z finansowego punktu widzenia mają one sens?

Porównanie liczb dla konkretnych alternatyw zależy od tego, od jakiego punktu finansowego rozpoczynamy. Rozwiązanie umowy pracę powstrzymuje Beil od ujawnienia szczegółów swojej sytuacji. Zamiast tego przyjęliśmy więc założenia dla hipotetycznej dyrektorki średniego szczebla, która poprzednio zarabiała rocznie 135 tys. dolarów, a w oszczędnościach odłożyła 500 tys. dolarów.

ZOBACZ FILM: Od pieniędzy do nędzy?

Korporacyjni uchodźcy na ogół raczej obawiają się ryzyka, więc preferują często "sprawdzony pomysł", jakim są franczyzy - twierdzi Ronald Hoxter, prezes firmy Mill Creek Partners, która pośredniczy w sprzedaży i kupnie spółek i mieści się w Conshohocken w stanie Pensylwania. Dlatego zaczęliśmy od przeszukania branżowych portali takich jak franchisegator.com i franchisebuyersnetwork.com.

Franczyza tanio

Najbardziej obiecujące perspektywy okazał się mieć Jazzercise. Założona w 1969 r. firma zajęła piąte miejsce na liście D&B's AllBusiness AllStar Franchises, w której zestawionych jest 300 najlepszych franczyz. Połączenie tańca i aerobiku przetrwało rozmaite trendy w fitnesie i w trakcie recesji odnotowuje roczny wzrost na poziomie około 7 proc. Jednym powodem może być tani koszt założenia franczyzy Jazzercise.

The Carlsbad - kalifornijski franczyzodawca - pobiera opłatę wstępną w wysokości 1000 dolarów i opłaty licencyjne w wysokości 20 proc. przychodów brutto, minimum 6 tys. dolarów. (Wielu franczyzodawców pobiera dziesiątki tysięcy dolarów w formie opłaty za koszty rozruchu i opłaty licencyjne w wysokości 3-6 proc. dochodów.) Jazzercise daje franczyzobiorcom trochę szkoleń z zakresu zarówno tańca, jak i biznesu, a także zapewnia materiały marketingowe i nowy układ choreograficzny co cztery tygodnie. Łączne koszty rozruchu to około 40 tys. dolarów za lokal o powierzchni 1800-2300 stóp kw. (167-213 m kw.) - wyjaśnia Kelly Sweeney, wiceprezes Jazzercise ds. sprzedaży. - Najlepiej znaleźć mały lokal i postarać się o dużą liczbę zajęć - dodaje Sweeney.

Rozwój może to potrwać od pięciu do siedmiu lat

Jazzercise ma ekspansywną wizję potencjału - franczyza ma pozyskać 0,5 proc. osób zamieszkałych w promieniu 15 minut drogi samochodem. Sweeney pospiesznie dodaje, że może to potrwać od pięciu do siedmiu lat (nie pozywajcie nas, jeżeli się to nie uda...). To oznacza, że lokal na przedmieściach Filadelfii musiałby tak naprawdę przyciągnąć 900 klientów. Nie ma się żadnego zabezpieczenia, oprócz pragnienia Jazzercise, by udzielać wparcia swoim franczyzom, że w okolicy nie otworzy się konkurencyjny klub.

ZOBACZ FILM: Ile firm jeszcze upadnie?

Załóżmy, że w pierwszym roku zapisuje się 200 osób, 400 w ciągu drugiego i trzeciego roku, a roczna stopa utraty klientów wynosi 35 proc. To oznacza, że przy opłacie wpisowej w wysokości 60 dolarów i opłacie miesięcznej w wysokości 45 dolarów na klienta, dochody w roku trzecim wyniosą 316 tys. dolarów.

Dokładnie rzecz biorąc przychody brutto. Franczyzobiorca musi odliczyć 20 proc. na opłaty licencyjne i 20 proc. na instruktorów tańca. Odliczmy dalsze 25 proc. na czynsz, media i inne opłaty bieżące, 15 proc. na promocję i 5 proc. na dodatkowe wydatki, m.in. ubezpieczenie OC na kwotę 3 mln dolarów oferowane przez Jazzercise. Po tym wszystkim ciężko pracujący właściciel franczyzy wyjdzie dobrze, jeżeli w trzecim roku zbierze 47 tys. dolarów.

Franczyzobiorca mógłby prawdopodobnie zwiększyć swoje zyski do 94 tys. otwierając drugie studio. Nawet jednak wtedy, nagroda nie jest duża w porównaniu z podjęciem ryzyka biznesowego i długimi godzinami pracy. Co więcej, zyski trudno porównać do pensji - trzeba z nich opłacić składki na ubezpieczenie społeczne i ubezpieczenie zdrowotne.

Lekcja: nawet "sprawdzone" franczyzy są dla franczyzobiorcy jak startupy i zbudowanie ich może potrwać lata. Sean Kelly, edytor strony FranBest.com, ostrzega, by uważać na strony internetowe, na których podaje się, że szanse na odniesienie przez franczyzy sukcesu wynoszą 95 proc. Takie raporty nie istnieją.

Artykuł pochodzi z kategorii: Kategoria główna

POLECANE zwiń