W kryzysie bezrobocie zmienia płeć

Środa, 20 lutego 2013 (12:59)

W ostatnich latach bez pracy pozostawały głównie kobiety. Trend zaczął się jednak wyraźnie odwracać. Teraz zwolnienia dotykają głównie przemysłu i budownictwa. W tych branżach dominują mężczyźni i to oni częściej tracą zatrudnienie.

Zdjęcie

Mężczyźni częściej tracą posady. Są drożsi i pracują w zagrożonych branżach /123RF/PICSEL
Mężczyźni częściej tracą posady. Są drożsi i pracują w zagrożonych branżach
/123RF/PICSEL

W styczniu liczba zarejestrowanych bezrobotnych mężczyzn zwiększyła się o 102,1 tys., a kobiet wzrosła prawie dwa razy mniej, bo o 57,1 tys. - wynika ze wstępnych danych resortu gospodarki. Bezrobotnych kobiet jest jednak jeszcze o prawie 17 tys. więcej niż mężczyzn, bo wcześniej tendencja była odwrotna - panie częściej traciły zatrudnienie.

Pobierz darmowy program PIT 2012

Oferty pracy dla Ciebie

- W 2009 r., w pierwszym roku spowolnienia gospodarczego, częściej traciły pracę osoby zatrudnione na czas określony i mieszkające na wsi, które dojeżdżały do pracy w dużych aglomeracjach. Przeważali wśród nich mężczyźni. Podobnie było w roku ubiegłym, po pogorszeniu się koniunktury gospodarczej. Stąd takie różnice na rynku pracy między mężczyznami i kobietami - ocenia dr Wiktor Wojciechowski, główny ekonomista Invest-Banku.

Te obserwacje potwierdzają dane GUS. Wynika z nich, że np. zatrudnienie w przedsiębiorstwach produkujących meble, w których pracuje ponad 9 osób, było w grudniu o 7 tys. mniejsze niż przed rokiem. W energetyce spadło o 10 tys., a w budownictwie o 8 tys. W mniejszych firmach z tych branż prawdopodobnie zajęcie straciło więcej osób, ale oficjalnych danych jeszcze nie ma.

Era równouprawnienia objęła bezrobotnych


Zmiana proporcji płci wśród bezrobotnych nie jest przypadkowa. Tak jak nieprzypadkowe są redukcje zatrudnienia w przemyśle. Analitycy zapytani przez DGP jako główną przyczynę wskazują przede wszystkim pogorszenie się koniunktury gospodarczej, bo skurczyły się zamówienia na wyroby i usługi - nie tylko za granicą, lecz także w kraju. Praprzyczyną są z kolei realne spadki dochodów gospodarstw domowych.

Natomiast bankructwa części firm budowlanych, które pociągnęły za sobą zwolnienia pracowników, spowodowane były w dużej mierze złymi kontraktami (na granicy opłacalności). Nie uwzględniano w nich wzrostu cen materiałów - na przykład asfaltu czy kruszywa - i zamiast zarabiać, przedsiębiorstwa dokładały do interesu. Gdy wpadły pod kreskę, pozbywały się pracowników - mężczyzn, którzy dominują w tej branży. Ale to nie wszystko. - W budownictwie prace mają charakter sezonowy. Już jesienią zaczynają się kurczyć, co powoduje zwolnienia. Ci, którzy tracą zatrudnienie, rejestrują się jako bezrobotni - komentuje Piotr Rogowiecki, ekspert organizacji Pracodawcy RP.

Mężczyźni przegrywają obecnie z kobietami na rynku pracy także z innego powodu. - Wynagrodzenia kobiet są zazwyczaj niższe niż mężczyzn - przypomina Karolina Sędzimir, ekspert rynku pracy w PKO BP. Tak jest od dawna. Z dostępnych danych GUS, który co dwa lata bada te relacje, wynika, że w 2010 r. przeciętne wynagrodzenie mężczyzny wyniosło 3832 zł, a kobiety - 3256 zł. Było więc o 15 proc. wyższe. - Zdarza się, że pracodawcy w pierwszej kolejności zwalniają mężczyzn, jeśli ograniczają koszty działalności, a do takich działań zmusza ich obecna sytuacja gospodarcza - twierdzi Sędzimir. Ponadto kobiety są lepiej wykształcone. Dyplom wyższej uczelni ma już 19 proc. pań, a wśród mężczyzn - 14,8 proc. - wykazał Narodowy Spis Powszechny Ludności i Mieszkań 2011.

Jakkolwiek brutalnie to brzmi, z punktu widzenia pracodawcy dodatkową zaletą kobiet jest to, że łatwiej akceptują gorsze warunki niż mężczyźni. Właściciele firm to dostrzegają. Zwłaszcza w kryzysie oszczędzają z tego powodu kobiety przy zwolnieniach.

Są również inne powody zmiany w kwotach płci wśród bezrobotnych. - Więcej kobiet niż mężczyzn pracuje w handlu, edukacji, administracji i na przykład służbie zdrowia. A tam nie było dużych redukcji zatrudnienia z powodu kryzysu. Zatrudnienie w tych działach gospodarki jest dość stabilne i nie zmienia się także ze względów sezonowych - podkreśla prof. Henryk Domański, socjolog z PAN.

W najbliższej perspektywie nadal mężczyźni będą bardziej narażeni na utratę pracy niż kobiety, bo spowolnienie gospodarcze wciąż będzie dotykać przede wszystkim te branże, w których pracuje ich najwięcej. - Może się to zmienić na wiosnę, gdy znów pojawią się prace sezonowe w budownictwie i rolnictwie. Tam dominują oferty dla mężczyzn - twierdzi Sędzimir.

Zdjęcie

  /Dziennik Gazeta Prawna
 
/Dziennik Gazeta Prawna

Janusz K. Kowalski

20 lutego 2013 (nr 36)

Artykuł pochodzi z kategorii: Kategoria główna

Dziennik Gazeta Prawna
POLECANE zwiń