Umowy o dzieło: Oskładkowania nie będzie, ale PIP zaostrzy kontrole

Wtorek, 17 stycznia (06:00)

Zamiast ustawy wprowadzającej oskładkowanie wszystkich umów o dzieło ZUS oraz Państwowa Inspekcja Pracy mają zaostrzyć kontrole pracodawców. Firmy są na przegranej pozycji, bo sądy powtarzają argumenty zakładu.

Zdjęcie

ZUS oraz Państwowa Inspekcja Pracy mają zaostrzyć kontrole pracodawców /123RF/PICSEL
ZUS oraz Państwowa Inspekcja Pracy mają zaostrzyć kontrole pracodawców
/123RF/PICSEL

- Już w czasie przeglądu emerytalnego stwierdziliśmy, że należy uszczelnić system w tym zakresie. Miało to nastąpić wraz z wprowadzeniem jednolitego podatku, który jednak nie zostanie wdrożony. Obecnie w resorcie nie są prowadzone żadne prace nad projektem ustawy wprowadzającym obowiązek płacenia składek od umów o dzieło, co nie oznacza jednak, że nie będziemy uszczelniać systemu. Pracodawcy muszą więc liczyć się z zaostrzeniem kontroli zarówno przez ZUS, jak i PIP - tłumaczy "Dziennikowi Gazecie Prawnej" Stanisław Szwed.

Stanowisko resortu potwierdza Roman Giedrojć, główny inspektor pracy.

- Gdy zleceniobiorcy otrzymają pierwsze wypłaty, inspektorzy pracy rozpoczną kontrole realizacji przepisów dotyczących minimalnej płacy godzinowej i miesięcznej - mówi "DGP" Roman Giedrojć.

Reklama

- Jeśli przy okazji inspektor będzie miał podejrzenie, że zawarcie umowy o dzieło ma charakter pozorny, i nie będzie to w rozumieniu przepisów umowa o pracę, powiadomi ZUS. Wówczas organ rentowy sam sprawdzi prawidłowość naliczania składek ubezpieczeniowych. Podstawą do przekazania takiej informacji jest porozumienie między głównym inspektorem pracy a prezesem ZUS z 5 listopada 2010 r. w sprawie współdziałania PIP i ZUS.

Pobierz za darmo program PIT 2016

Zdjęcie

  /Dziennik Gazeta Prawna
 
/Dziennik Gazeta Prawna

Firmy zawierające umowy o dzieło mają coraz większe problemy z udowodnieniem swoich racji w sądach. A to dlatego, że ZUS w sporach z pracodawcami wykorzystuje korzystne dla siebie orzecznictwo. Ostatnio Sąd Najwyższy (wyrok SN z 10 stycznia 2017 r., sygn. akt III UK 53/16) uznał argumenty ZUS, że skrzypaczka występująca w czasie koncertu wykonała usługę na rzecz instytucji kulturalnej. Sędziowie stwierdzili, że skoro była częścią zespołu muzycznego, nie stworzyła dzieła, lecz była tylko odtwórcą.

- To kolejne potwierdzenie prawidłowości naszego postępowania. Musimy pamiętać, że umowa o dzieło jest umową konkretnego rezultatu - zauważa Wojciech Andrusiewicz, rzecznik prasowy ZUS.

W podobnej sytuacji już wcześniej byli tłumacze oraz wykładowcy na uczelniach. O ile jeszcze kilka lat temu nikt nie kwestionował zawartych z nimi umów o dzieło, teraz zdarza się to często. Jak podkreśla mec. Paweł Kowalczyk, umowy o dzieło są już kwestionowane m.in. w niektórych instytutach naukowych PAN.

Bat na firmy

Właściciele firm nie mają wątpliwości, że niekorzystne dla płatników orzecznictwo może być sposobem zastraszenia pracodawców. - Chodzi o to, żeby przedsiębiorcy sami wybierali większe obciążenia, mając świadomość tego, że korzystanie z umów o dzieło w przyszłości może ściągnąć na nich problemy. Tym bardziej że nie może być tak, że zmiana interpretacji obowiązujących od lat przepisów będzie powodować dla nich negatywne skutki dla - zauważa Łukasz Kozłowski, ekspert Pracodawców RP, członek rady nadzorczej ZUS.

- I dlatego konieczne jest uchwalenie przepisów chroniących przedsiębiorców przed zmianą sposobu odczytywania prawa - dodaje.

Pracodawcy nie mają wątpliwości, że każdy wyrok przyznający rację ZUS w kwestii umów o dzieło legitymizuje działanie organu rentowego.

- Wszystko to dzieje się dlatego, że rząd zbiera składki na ograniczenie deficytu FUS związanego z obniżeniem wieku emerytalnego - dodaje Łukasz Kozłowski.

Jeremi Mordasewicz, ekspert PKPP Lewiatan, członek Rady Nadzorczej ZUS, zwraca uwagę, że problemu umów o dzieło nie było, póki część nieuczciwych przedsiębiorców nie zaczęła nadużywać takiej formy.

- Rząd musi sobie jednak zdawać sprawę z tego, że objęcie pełnym ubezpieczeniem w przypadku umów o dzieło nie jest możliwe. Nie wiadomo bowiem, w jaki sposób ma być liczona ochrona z tytułu składek chorobowych czy wypadkowych, jeśli dzieło ma być gotowe za rok, a kwota umowy wynosi na przykład tysiąc złotych - tłumaczy Jeremi Mordasewicz.

Artyści protestują

Najbardziej zaskoczeni ostatnim orzeczeniem SN są twórcy.

- To kuriozalny wyrok. Nie można bowiem kwestionować tego, że wykształcony muzyk grający w orkiestrze nie tworzy dzieła. Tym bardziej że ostateczny kształt takiego dzieła wynika ze sposobu interpretacji utworu muzycznego - wyjaśnia Roman Strembicki, członek zarządu Związku Zawodowego Polskich Artystów Muzyków Orkiestrowych.

Artyści nie mają wątpliwości, że takie podejście do sprawy przez ZUS spowoduje daleko idące konsekwencje.

- Samorządy, obawiając się sporu z ZUS, będą organizować mniej różnego rodzaju imprez muzycznych - dodaje Roman Strembicki.

Marek Wójcik ze Związku Miast Polskich potwierdza, że istnieje takie niebezpieczeństwo.

- Skutki takiej nagonki mogą być katastrofalne. Dlatego nie zgadzam się, żeby urzędnik z ZUS decydował o tym, co jest dziełem, a co jest usługą. Samorządy mają wyspecjalizowane wydziały kultury, gdzie są zatrudnione osoby znające się na sztuce. I to one powinny decydować o sposobie zawarcia umowy z twórcą - podkreśla Marek Wójcik.

Natomiast Marzena Barełkowska-Cyrwus, p.o. przewodniczącego ZG Związku Zawodowego Aktorów Polskich, podkreśla, że gdyby w teatrze czy w filmie przyjęto kryteria zusowskie, to zamiast aktorów na scenie powinny być maszyny.

- Każde artystyczne wykonanie jest dziełem i nie można tego kwestionować - dodaje Marzena Barełkowska-Cyrwus.

Prawnicy rozkładają ręce

Tendencję ZUS do zaostrzania definicji umowy o dzieło zauważają również prawnicy. Oni także nie mają wątpliwości, jaki cel przyświeca takiemu działaniu.

- To oczywiste, że im bardziej ZUS zawęża definicję umowy o dzieło, tym więcej takich umów uznaje za zlecenia i ściąga składki - podkreśla radca prawny Łukasz Chruściel z Kancelarii Raczkowski Paruch.

Jak zatem konstruować umowy, żeby nie narazić się urzędnikom? Prawnicy zgodnie przyznają, że nie ma na to złotego środka. - Nie da się w prosty sposób, za sprawą jednego sformułowania, sprawić, żeby umowa o dzieło nie była podejrzana dla inspektora ZUS - podkreśla mec. Filip Sodulski z kancelarii Sołtysiński Kawecki Szlęzak. Potwierdza to również mec. Chruściel.

W jego ocenie, jeżeli organ angażuje się w kontrolę, to nawet najlepiej skonstruowana umowa nie powstrzyma go przed jej kwestionowaniem. - Gdy ZUS uzna, że koncert nie może być zagrany w ramach umowy o dzieło, to bez względu na postanowienia umowy i tak będzie je podważał.

Więcej optymizmu wprowadza adw. Michał Chodkowski z kancelarii Łaszczuk i Wspólnicy. - Jeżeli umowa o dzieło spełnia przesłanki wynikające z przepisów i orzecznictwa, to trudno będzie ją zakwestionować - podkreśla adwokat. Zwraca uwagę, że przy jej konstruowaniu kluczowe jest określenie indywidualnie oznaczonego rezultatu, który najczęściej ma charakter materialny. A co w przypadku dzieł nieucieleśnionych?

- Jeżeli chodzi o koncerty orkiestry, dotychczas artyści wykonywali je na podstawie umów o dzieło. ZUS obecnie twierdzi, że między innymi z uwagi na brak twórczego wkładu wykonawcy, w takich sytuacjach należy zawierać inne umowy. Stanowisko to zostało ostatnio zaaprobowane przez Sąd Najwyższy we wspomnianym już wyroku z 10 stycznia 2017 r. (sygn. akt III UK 53/16) - zaznacza mec. Chodkowski.

Jego zdaniem pewne jest natomiast, że o rodzaju umowy nie decyduje wyłącznie jej zatytułowanie. - Najistotniejszy w tym zakresie jest jej przedmiot, a także okoliczności jej wykonania - podkreśla adwokat.

KOMENTARZ

W ostatnich latach ZUS rzeczywiście coraz częściej kwestionuje umowy o dzieło, uznając je najczęściej za umowę zlecenie czy umowę o świadczenie usług. Wynika to z tego, że umowa o dzieło nie stanowi samoistnego tytułu do ubezpieczeń społecznych, mówiąc potocznie - nie jest "oskładkowana".

Kodeks cywilny, regulując umowę o dzieło, nie definiuje pojęcia dzieła, dlatego, aby dowiedzieć się, czym się charakteryzuje konieczne jest odwołanie się do orzecznictwa sądów. Umowa o dzieło posiada kilka bardzo istotnych cech, które pozwalają na odróżnienie jej od innych umów cywilnoprawnych. Dzieło jest przede wszystkim zobowiązaniem rezultatu, czyli zobowiązaniem strony przyjmującej zamówienie do osiągnięcia zamierzonego i uzgodnionego skutku.

W umowie strony uzgadniają więc, czym ma być przyszłe dzieło, wskazują na elementy, które pozwolą na zindywidualizowanie dzieła. Co więcej, dzieło jest rezultatem przyszłym, tzn. nie istnieje ono w chwili zawarcia umowy, a ma powstać dopiero w przyszłości. Należy pamiętać, że dzieło może mieć postać zarówno materialną (np. wykonanie stołu, uszycie sukienki), jak i niematerialną (np. przygotowanie projektu architektonicznego - tutaj dzieło mające postać niematerialną przyjmuje postać rysunku).

W odróżnieniu od umowy o świadczenie usług, która jest umową starannego działania, a jej celem jest wykonywanie określonych czynności, które nie muszą zmierzać do osiągnięcia rezultatu, dzieło jest umową rezultatu. Nie ma niestety możliwości określenia z góry, jakiego rodzaju umowy będą uznawane za dzieło. Każdy przypadek będzie przez sądy oraz ZUS oceniany indywidualnie z uwzględnieniem wyżej wskazanych cech i przepisów prawa.

Radca prawny Sylwia Puzynowska, Kancelaria Prawa Pracy

Bożena Wiktorowska, Paulina Szewioła

16.01.2017


Artykuł pochodzi z kategorii: Kategoria główna

Dziennik Gazeta Prawna
POLECANE zwiń