Tania ochrona przed utratą pracy

Wtorek, 16 maja (05:59)

Rząd chce wprowadzić ochronę ubezpieczeniową prawie za darmo. Samozatrudnieni zyskają prawo do zasiłku dla bezrobotnych już za 4,9 zł miesięcznie. Tyle wyniesie najniższa składka na Fundusz Pracy dla pracowników korzystających z małego ZUS.

Zdjęcie

Rząd wprowadzi ochronę ubezpieczeniową prawie za darmo /123RF/PICSEL
Rząd wprowadzi ochronę ubezpieczeniową prawie za darmo
/123RF/PICSEL

Od przyszłego roku mikrofirmy płacące mały ZUS będą mogły korzystać ze specjalnej ochrony przed utratą zatrudnienia. Za dziesięć razy mniej niż wynosi obecnie najniższa składka na Fundusz Pracy (ustalana od minimalnego wynagrodzenia), zyskają prawo do zasiłku dla bezrobotnych. Podstawą obliczania tej daniny będzie w ich przypadku przychód, np. w wysokości 200 zł. Tak wynika z projektu o zmianie ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych oraz ustawy o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy, przygotowanego przez Ministerstwo Rozwoju.

Podział firm


Reklama

Co do zasady, by mieć prawo do zasiłku dla bezrobotnych, trzeba opłacać składki na Fundusz Pracy. Z takiej ochrony nie korzystają więc osoby, które dopiero zaczynają prowadzić własny biznes i mają dwuletnią ulgę w składkach na ZUS. - Są one zwolnione z płacenia składek na Fundusz Pracy. Ale też nie mają żadnych praw do pomocy, jeśli firma nie utrzyma się na rynku - tłumaczy Łukasz Kozłowski, ekspert Pracodawców RP, członek rady nadzorczej ZUS.

Zmiany wprowadzane przez Ministerstwo Rozwoju nie obejmą ich. - Projekt wprowadza nowe rozwiązanie dla przedsiębiorców osiągających niskie przychody. Zniesienie dolnej granicy składek w przypadku Funduszu Pracy ma dać dodatkową ochronę osobom, które prowadzą mały biznes - tłumaczy Janusz Cieszyński, dyrektor Departamentu Małych i Średnich Przedsiębiorstw Ministerstwa Rozwoju.

Zdjęcie

By mieć prawo do zasiłku dla bezrobotnych, trzeba opłacać składki na Fundusz Pracy /123RF/PICSEL
By mieć prawo do zasiłku dla bezrobotnych, trzeba opłacać składki na Fundusz Pracy
/123RF/PICSEL


Co z pozostałymi firmami?

- Nie zmieniamy zasady opłacania składek na Fundusz Pracy w przypadku osób korzystających, na podstawie obowiązujących przepisów, z preferencyjnych zasad podlegania ubezpieczeniom przez okres 24 miesięcy. Nadal nie będą one płacić składek na ten fundusz i nadal nie będą korzystać z ochrony przed bezrobociem - dodaje Janusz Cieszyński. Takie różnicowanie nie podoba się pracodawcom.

- Osoby korzystające z małego ZUS nie powinny mieć prawa do zasiłku dla bezrobotnych, bo to może tylko przyczynić się do powstania patologii. Dlatego rząd nie powinien dawać im możliwości płacenia tak niskich składek. Jeśli komuś będzie zależało na ochronie przed utratą pracy, wówczas powinien płacić wszystkie składki od płacy minimalnej - podkreśla Łukasz Kozłowski.

Pomysł krytykuje również Jeremi Mordasewicz z Konfederacji Lewiatan, członek rady nadzorczej ZUS. - Rząd chce wprowadzić ochronę ubezpieczeniową prawie za darmo. A przecież nie możemy zwiększać liczby osób jadących na gapę. Tak bowiem może się zdarzyć, jeśli zostaną przyjęte rozwiązania umożliwiające nabycie ochrony ubezpieczeniowej już za 4,90 zł. W efekcie większość ludzi obecnie zatrudnionych w szarej strefie sięgnie po wypłacany przez pół roku zasiłek dla bezrobotnych, a potem wróci do pracy na czarno - ostrzega Jeremi Mordasewicz.

Minimum 49 zł

Płacący daninę na rzecz ZUS od przychodu 200 zł będą też musieli płacić 32 zł na ubezpieczenie społeczne. Niewiadomą są składki na ubezpieczenie zdrowotne oraz wysokość podatku. Aby nie dochodziło do wyłudzeń, eksperci proponują, by zasiłek dla bezrobotnych był proporcjonalny do wpłaconych składek.

Co to znaczy? - W Polsce obowiązuje zasada, że każdy z systemu ubezpieczeniowego otrzymuje tyle, ile do niego wpłacił. Skoro osoba bezrobotna przez sześć miesięcy dostanie z urzędu pracy prawie 4,5 tys. zł, to do systemu powinna wpłacić składkę w wysokości co najmniej 49 zł. Niższa spowoduje, że podatnicy będą musieli finansować ochronę części samozatrudnionych - podkreśla Jeremi Mordasewicz. Nowe rozwiązanie nie podoba się też Bogusławie Nowak-Turowieckiej. Ekspert ubezpieczeniowy Związku Rzemiosła Polskiego uważa, że taka ochrona jest niesprawiedliwa i zbyt daleko idąca.

- Zaproponowane widełki przychodów (między 200 zł, a 5 tys. będące podstawą oskładkowania tak naprawdę będą dotyczyć wyłącznie osób pracujących sezonowo lub świadczących usługi, których praktycznie nie można skontrolować - zauważa Bogusława Nowak-Turowiecka. Natomiast Związek Przedsiębiorców i Pracodawców chwali rząd za przygotowanie zmian.  - Błędem jest przyjęcie, że każda osoba zaczynająca działalność zechce oszukać państwo. I rozpoczynając opłacanie składek od najniższego przychodu, będzie chciała w przyszłości wyłudzić zasiłek dla bezrobotnych - wskazuje Dorota Wolicka, wiceprezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców.

Firmy będą zwalniać

Związkowcy nie mają wątpliwości, że zaproponowane zmiany mogą mieć negatywny wpływ na sytuację pracowników. - Pracodawcy będą wypychać ich na samozatrudnienie.

Teraz wiele osób broniło się przed założeniem firmy, argumentując to tym, że jeśli skorzystają z preferencyjnej stawki na ZUS, to nie będą mieć prawa do zasiłku dla bezrobotnych. Teraz ten argument zniknie - podkreśla Bogdan Grzybowski, dyrektor wydziału polityki społecznej OPZZ. Mechanizm pozbywania się pracowników będzie prosty. Przedsiębiorstwo ulegnie przekształceniu, pracownicy założą działalność i jako firmy będą świadczyć usługi już dla nowego podmiotu.

A pracodawca zamiast płacić pensje i od tego wysokie daniny na ubezpieczenie, umówi się na niższe kwoty. Część zapłaci pod stołem, a to, co miało trafić do ZUS, zostanie w jego kieszeni. - I właśnie dlatego nie zgodzimy się na obniżki składek. Inaczej będzie kolejna fala samozatrudnienia - dodaje Grzybowski.

Bożena Wiktorowska

15 maja 2017

Artykuł pochodzi z kategorii: Kategoria główna

Dziennik Gazeta Prawna
POLECANE zwiń