Tak pracują polscy nauczyciele. Poza samorządami królują śmieciówki i kiepskie płace

Niedziela, 11 września 2016 (05:57)

Mówiąc: szkoła, myślimy: publiczna. I rzeczywiście większość to właśnie takie placówki, prowadzone przez samorządy. Obok nich funkcjonuje jednak wiele szkół należących do sektora prywatnego - do kościołów, stowarzyszeń, fundacji czy też osób fizycznych i prawnych.

Zdjęcie

Tak pracują polscy nauczyciele. Poza samorządami królują śmieciówki i kiepskie płace /123RF/PICSEL
Tak pracują polscy nauczyciele. Poza samorządami królują śmieciówki i kiepskie płace
/123RF/PICSEL

Między takimi szkołami i przedszkolami a tymi prowadzonymi przez samorządy jest jednak zasadnicza różnica. Problem dotyczy innych zasad zatrudniania i wynagradza nauczycieli. Jak się bowiem okazuje, w szkołach nieprowadzonych przez samorządy panuje dużo większa dowolność w sferze zatrudnienia. Dotyczy to zwłaszcza podstaw angażu - pedagodzy w prywatnej placówce pracują nawet na podstawie umów-zleceń. Tacy pracodawcy zazwyczaj oferują też niższe wynagrodzenie, mimo że nauczyciel musi u nich pracować więcej godzin w tygodniu, niż gdyby zatrudniała go placówka samorządowa. Karta nauczyciela odnosi się bowiem do takich szkół i przedszkoli w bardzo ograniczonym zakresie (choć zarazem nie jest też tak, jak głosi obiegowa opinia, że w odniesieniu do placówek prywatnych w ogóle się jej nie stosuje). Mamy więc tutaj dualizm - placówki samorządowe stosują Kartę, a niesamorządowe - kodeks cywilny i kodeks pracy. Czy to jednak nie anachronizm? Szczególnie że w obydwu typach szkół czy przedszkoli nauczyciele wykonują porównywalną pracę i muszą spełniać te same wymagania kwalifikacyjne. Co więcej, wiele prywatnych placówek korzysta z tych samych dotacji oświatowych co szkoły publiczne podlegające samorządom. Wydaje się więc, że w takich okolicznościach zasady zatrudniania i wynagradzania nauczycieli powinny być identyczne bez względu na miejsce zatrudnienia.

Związkowcy sugerują stosowanie do wszystkich Karty nauczyciela. Temu jednak stanowczo sprzeciwiają się szkoły prywatne. Uważają bowiem, że objecie ich pragmatyką zawodową nauczycieli wpłynęłoby na spadek konkurencyjności i jakości kształcenia. Każda ze stron ma swoje argumenty, które z pewnością ustawodawca powinien wziąć pod uwagę.

Reklama

Podstawową kwestią, którą powinien rozważyć, jest jednak to, czy przywilejami z Karty nauczyciela powinniśmy objąć większe grono osób, czy też może rozszerzając zakres jej działania znacząco je ograniczyć. Karta nauczyciela tak mocno dzieli dziś środowisko nauczycieli na dwa światy, że może lepiej po prostu wyrzucić ją do kosza, a pragmatykę dla tego zawodu napisać od nowa.

32,4 tys. tyle szkół funkcjonuje w polskiej oświacie

1 tys. tyle szkół publicznych w Polsce prowadzą podmioty inne niż jednostki samorządu terytorialnego i administracja rządowa

1,8 tys.tyle szkół prowadzonych jest przez stowarzyszenia, np. rodziców lub nauczycieli

6,1 tys.tyle wynosi łączna liczba szkół niepublicznych

62,6 tys.tyle jest w Polsce wszystkich placówek oświatowych

Karolina Topolska
9 września 2016

Artykuł pochodzi z kategorii: Kategoria główna

Dziennik Gazeta Prawna
Więcej na temat:nauczyciele | Karta nauczyciela
POLECANE zwiń