Święta przedłużają życie!

Sobota, 25 grudnia 2010 (06:00)

Niewielu wie, że Święta Bożego Narodzenia pracują na nasze zdrowie. Psycholodzy udowodnili to z dużą pewnością - święta przedłużają życie.

Zdjęcie

Co dzieje się z ludźmi w okolicach Bożego Narodzenia? /© Bauer
Co dzieje się z ludźmi w okolicach Bożego Narodzenia?
/© Bauer
Ludzie przenoszą emocje z pracy do domu. Wszyscy to wiemy, a badania psychologów potwierdzają ten trend: problemy w pracy przekładają się na pogorszenie atmosfery domowej, a jeśli w pracy jest OK, to także w domu jest mniej stresów. Odwrotny kierunek przepływu emocji jest o wiele słabszy. Właściwie jedynie w okresie świąt atmosfera w pracy jest wyraźnie "zarażana" atmosferą rodzinną - stąd pomysł dzielenia się opłatkiem ze współpracownikami i organizowania wigilii w niektórych zakładach pracy. Dla wielu osób jest to przyjemne, niektórzy wolą jednak unikać tych świątecznych emocji.

Marzena, pielęgniarka: - Nienawidzę świąt. Wolę chodzić do pracy i byłabym szczęśliwa, gdyby świąt w ogóle nie było... Dlatego chętnie biorę dyżury świąteczne. Wszystkie moje koleżanki się z tego cieszą.

Reklama

Takie podejście do świąt jest jednak nietypowe. Większość ludzi lubi Boże Narodzenie. Psycholodzy są zdania, że wielu ludzi wtedy młodnieje, a nawet polepsza się ich stan zdrowia. Oto na czym polega owo odmłodzenie.

Święta odejmują lat

W okolicach Świąt Bożego Narodzenia ludzka psychika zaczyna nieco inaczej funkcjonować niż działa na co dzień. Przestajemy być zaangażowani w pracę, często chcemy zapiąć na ostatni guzik wszystkie zadania, aby święta spędzić bez poczucia, że mamy coś ważnego na głowie. Bierzemy urlopy, planujemy wyjazdy i spotkania z rodziną.

Ponieważ wigilia, choinka, Mikołaj itp. kojarzą się nam silnie z więziami rodzinnymi, to chcąc, nie chcąc, w naszym umyśle uruchamia się wiele wspomnień i skojarzeń (także nieświadomych), które są związane z przeszłością, relacjami z bliskimi ludźmi, rodzicami i rodzeństwem. Wszak Boże Narodzenie to najbardziej rodzinne święta. Wtedy też spotykamy się z dawno niewidzianymi osobami, wspominamy tych, których zabrakło, sięgamy pamięcią do własnego dzieciństwa.

Młodsze emocje

Psycholodzy nazywają to regresją - powrotem naszych myśli i uczuć do przeszłości. Ubocznym efektem tego procesu jest okresowa zmiana funkcjonowania psychologicznego. Jeżeli wspomnienia, które wzbudzają święta są miłe, przeżywamy podniosły nastrój, pragniemy kontaktu z bliskimi i cieszymy się na ten kontakt.

Cytat

Ponieważ stres świąteczny wynika nie tylko z obciążenia obowiązkami, ale także z konieczności spędzania czasu z ludźmi, z którymi czasem nie najlepiej się czujemy oraz z bardziej infantylnego sposobu odczuwania i funkcjonowania, to zabiegi odstresowujące nie zawsze przynoszą oczekiwane skutki.

Praca jest spostrzegana przez pryzmat więzi, na pierwszy plan wysuwają się relacje z innymi ludźmi, a problemy zostają przynajmniej częściowo odsunięte na margines. Pragniemy się też z innymi ludźmi zbliżyć, czego objawem może być np. dzielenie się opłatkiem ze współpracownikami.

Jeśli nasze wspomnienia nie budzą przyjemnych odczuć albo nasze życie rodzinne nie jest najszczęśliwsze, to święta będą raczej wywoływać smutek, przygnębienie, irytację, a nawet depresję. Tak jest u Marzeny, pielęgniarki, która wolała dyżurować w szpitalu, niż akurat tego właśnie dnia siedzieć samotnie w domu.

Odmłodnienie ma więc tu charakter psychologiczny - czujemy się, myślimy, a nawet funkcjonujemy w sposób charakterystyczny dla młodszego wieku. Możemy także przeżywać uczucia, których na co dzień nie doświadczamy, tak jakbyśmy wrócili do funkcjonowania psychologicznego, które charakteryzowało nas przed laty.

Stres na święta

Obciążenie finansowe, presja czasu, liczba nowych czynności do wykonania - to dodatkowe świąteczne stresy. Obciążone są nimi w Polsce zwłaszcza kobiety. Niestety, z powodu "regresji świątecznej" Boże Narodzenie wywoływać może dodatkową porcję stresów, niezwiązanych bezpośrednio z wysiłkiem, którego wymagają świąteczne przygotowania.

Emocjonalna regresja sprawiać może bowiem, że reagujemy w sposób mniej dojrzały niż na co dzień. Mogą pojawiać się też u nas infantylne oczekiwania co do zachowań innych ludzi, możemy reagować w sposób zaskakujący, nietypowy dla nas i niezrozumiały.

Protezy świąteczne

Jakie są sposoby na zredukowanie takiego świątecznego napięcia? Jeśli chodzi o dodatkowe obciążenie pracą, to można stres znacznie zredukować. Obecnie coraz więcej osób zamawia na przykład gotowe posiłki na wigilię. Firmy przygotowujące takie dania na zamówienie są z roku na rok coraz bardziej obłożone obowiązkami. Możemy też umówić się z bliskimi na rozdzielenie pewnych obowiązków, wziąć dzień urlopu czy zawczasu wykorzystać Internet w poszukiwaniu prezentów, tak aby nie spędzać koszmarnych chwil w hiperkolejkach hipermarketów.

Rodzic, który ma kłopot z namówieniem dzieci do ubierania choinki może zrobić wśród nich losowanie. Ten, kto wygrywa ubiera choinkę "po swojemu". W ten sposób konieczność może stać się frajdą. Ponieważ stres świąteczny wynika nie tylko z obciążenia obowiązkami, ale także z konieczności spędzania czasu z ludźmi, z którymi czasem nie najlepiej się czujemy oraz z bardziej infantylnego sposobu odczuwania i funkcjonowania, to zabiegi "odstresowujące" nie zawsze przynoszą oczekiwane skutki. Jak można wtedy poradzić sobie ze stresem?

Stres psychologiczny

Jeden z prostych zabiegów to uświadomienie sobie, że taki psychologiczny stres w ogóle ma miejsce. Samo zdawanie sobie z sprawy z istnienia regresji świątecznej, zmniejsza podatność na infantylne reakcje. W razie nieoczekiwanych zachowań bliskich będziemy nimi mniej zaskoczeni. Łatwiej też będzie nam zrozumieć własne "dziwaczne" odczucia.

Cytat

Samo zdawanie sobie z sprawy z istnienia regresji świątecznej, zmniejsza podatność na infantylne reakcje

Druga sprawa to dbanie o dobre relacje z ludźmi, z którymi spędzimy święta. Nie jest to łatwe, ale pewne kroki można podjąć. Pewni rodzice mówili, że tuż przed świętami ich córka zaszła im porządnie za skórę - upiła się i trafiła na komisariat. Bardzo się pokłócili z tego powodu i spodziewali, że święta spędzą w minorowych nastrojach, obrażeni i posępni. Jednak córa już przy wigilijnym stole wręczyła im list, w którym szczerze przeprosiła za swój wybryk. Rodzice mówili, że był to niezwykle wzruszający gest, który sprawił, że spędzili niezapomniane święta, czując się prawdziwą, szczęśliwą rodziną.

Być może Boże Narodzenie to najlepszy moment w roku, aby innym wybaczyć i jednocześnie przeprosić, bez wylewania żalów?

Święta przedłużają życie

Mówimy tu o emocjach i psychologicznej zmianie funkcjonowania podczas świąt. Odmłodzenie ma jednak także charakter fizyczny. Oto skąd psycholodzy o tym wiedzą.

Gdybyśmy przyjrzeli się naturalnej statystyce zgonów, okaże się, że jest ich więcej zimą niż latem. To zrozumiałe - zimą łatwiej się przeziębić, organizm jest bardziej podatny na ataki chorobotwórczych ustrojów, generalnie jest też bardziej osłabiony. Zima to czas większego występowania depresji, złamań, stłuczeń itp., co również może przekładać się na gorszą kondycję organizmu i większą umieralność.

A jednak w samym środku zimy, właśnie przed Świętami Bożego Narodzenia, liczba naturalnych zgonów znacznie i nieoczekiwanie spada. Przed świętami ludzie przestają umierać! Dotyczy to nie tylko naszej kultury. Gdybyśmy pojechali do Chin lub Izraela, gdzie ważne święta religijne przypadają na inne pory roku, okaże się że efekt "doczekania świąt" jest tam równie silny. Wygląda więc na to, że ważne święta posiadają uzdrowicielską moc, przedłużając życie i wstrzymując śmierć!

Wyjaśnienie tajemnicy

Co takiego dzieje się więc z ludźmi w okolicach Bożego Narodzenia, skoro nawet częstość umierania się zmniejsza? Jeśli spadek umieralności w nie jest przypadkowy (a nie jest, bowiem w innych kulturach również go zaobserwowano) ani też nie jest dowodem na istnienie nadprzyrodzonych mocy (różne ważne święta religijne w różnych religiach mają moc powstrzymywania śmierci), to jak wyjaśnić owe zjawisko?

Wszystko wskazuje na to, że ludzie potrafią odsunąć moment naturalnej śmierci po to, aby doczekać świąt. To prawdopodobne słuszne wyjaśnienie, ponieważ we wszystkich kulturach zauważono także, że tuż po świętach liczba naturalnych zgonów znacznie wzrasta, wyrównując poprzedni spadek.

Wygląda więc na to, że samo pragnienie doczekania ważnego, miłego i oczekiwanego zdarzenia posiada moc powstrzymywania śmierci! Mamy tu bez wątpienia do czynienia z efektem psychologicznym, który wpływa na funkcjonowanie organizmu. Jakie mechanizmy są za to odpowiedzialne?

Moc oczekiwania

Posłużmy się przykładem. Gdy czekam na jakieś nieprzyjemne wydarzenie, np. wiem, że będę mieć rozmowę z szefem na temat zwolnień w firmie, to będę się denerwować. Moje emocje zmienią fizjologię organizmu - będę się pocić, serce będzie bić szybciej itp. W moim ciele zajdą także trudniejsze do zaobserwowania zmiany w postaci wzrostu ciśnienia krwi, a także zmian w fizjologii mózgu i gruczołów. Po prostu ciało zmieni się pod wpływem przeżywanej emocji.

Dotyczy to również emocji pozytywnych. Na przykład nadzieja poprawia samopoczucie, sprawia bowiem, że mózg wydziela tak zwane hormony szczęścia (endorfiny), które redukują toksyczny stres i polepszają kondycję organizmu.

Właśnie pozytywne emocje i nadzieja odpowiedzialne są za efekt "doczekania świąt". Nie ogranicza się on jednak tylko do uroczystości religijnych ani jedynie do ludzi starych. Człowiek potrafi odwlekać moment swojego zgonu po to, aby wytrwać do swoich urodzin, spotkania z dawno niewidzianą osobą lub innego wydarzenia itp.

Jesteśmy zdrowsi, jeżeli przeżywamy nadzieję. A Boże Narodzenie to właśnie święta nadziei.

dr Marcin Florkowski, psycholog

Artykuł pochodzi z kategorii: Kategoria główna

POLECANE zwiń