Społeczności w rekrutacjach

Piątek, 16 listopada 2012 (14:37)

Nauki społeczne mają tendencję do zapożyczania pomysłów i idei od świata techniki. W XIX w. podczas rewolucji parowej Freud stworzył teorię hydrauliczną, porównującą umysł ludzki do pojemnika wypełnionego parą. Dużo później, kiedy świat opanowały technologie informatyczne, stworzono nauki kognitywne, rozpatrujące funkcjonowanie człowieka w sposób podobny komputerów. Obecnie, w erze sieci Web 2.0 oraz dominacji portali społecznościowych, również ich idee przenikają się z naukami społecznymi, wnosząc nową jakość do sposobu prowadzenia rekrutacji.

Wykorzystanie wątków społecznościowych w rekrutacji przybiera różne nazwy - HR marketing, rekrutacja 3.0 lub nawet 4.0. Ogółem, główną ideą tych działań jest budowanie społeczności wokół konkretnej organizacji - przyszłego pracodawcy. Pozwala to pozyskiwać oraz pozostawać w relacji z pasywnymi kandydatami. Popularnymi narzędziami pozwalającymi osiągnąć ten cel są oczywiście portale społecznościowe i gry internetowe. Co ważne, z całą pewnością społeczności kandydatów nie tworzy stos CV zamknięty w szufladzie lub baza danych, czy zebrane za pomocą zakładki "Kariera" adresy kandydatów.

Społeczności kandydatów

Organizacja, której uda się zbudować wokół siebie społeczność, może czerpać z tego liczne zyski. Z jednej strony, będą to korzyści wynikające z charakterystyki społeczności internetowych, czyli szybki i nieograniczony przepływ informacji. Z drugiej, istnieje szereg specyficznych profitów, takich jak niski koszt dotarcia do konkretnych kandydatów i krótki czas zebrania potrzebnych aplikacji. Doskonałym przykładem praktycznego wykorzystania omawianych korzyści jest crowndsourcing. Mowa tu o sytuacji, w której firma, poszukując kandydata, zadaje otwarte pytanie korzystając z kanałów komunikacji ze swoją społecznością. Dodatkowo, oprócz własnej sieci kontaktów, wykorzystuje się sieć kontaktów wspomnianych pasywnych kandydatów, którzy mogą przekazać to pytanie swoim znajomym. Takie działania pozwalają obniżyć koszt rekrutacji, zwiększyć jej skuteczność oraz, co ważne, uniezależnić się od zewnętrznych wykonawców. Jest to z pewnością niepomyślna informacja dla agencji doradztwa personalnego.

Szansa czy zagrożenie dla agencji?

Reklama

Sytuacja, w której organizacja szybko i niskim kosztem może pozyskać pożądanych kandydatów, faktycznie nie pozostawia miejsca dla tradycyjnych agencji zatrudnienia. Autorytet w branży HR, Matthew Jeffery, twierdzi nawet, że takie tendencje doprowadzą do znacznego pogorszenia kondycji lub upadku wielu agencji*. Czy rzeczywiście, w "rekrutacji społecznościowej" nie ma miejsca dla firm doradczych? Wydaje się, że wizja przyszłości nie musi być tak negatywna. Gdzie zatem agencje personalne powinny szukać swojej szansy w rekrutacjach opartych na społecznościach?

Kandydaci, tworzący społeczność wokół konkretnej organizacji, upatrują ją jako swojego potencjalnego pracodawcę oraz prawdopodobnie dostrzegają liczne zalety pracy w tej firmie. Skupia ich więc wspólny cel zdobycia zatrudnienia w tej organizacji. Dlaczego zatem nie spróbować stworzyć społeczności kandydatów skupionych wokół konkretnej ścieżki kariery lub branży? To zadanie z powodzeniem mogłyby realizować agencje zatrudnienia. Jednak zgodnie z uwagami z początku tekstu, społecznością nie można nazywać zwyczajowych baz danych czy zebranych przy okazji prowadzenia rekrutacji CV. Korzystając z crowdsourcingu i innych narzędzi, agencje z powodzeniem mogą dostarczać organizacjom kandydatów szybko i niskim kosztem. - Na tej podstawie opieramy jedną z naszych usług, rekrutację ekspresową - mówi Karol Fekner, prezes manBase S.A. - Budując bazę kandydatów zadbaliśmy o to, by byli oni skupieni wokół konkretnych zawodów i preferowanych branż. Podejmujemy również za pomocą portali społecznościowych oraz szeregu wydarzeń działania, które pomagają nam kontaktować się z kandydatami. Te działania wspierają budowanie społeczności, a to sprawia, że jesteśmy w stanie w szybkim tempie skontaktować się z naszymi kandydatami oraz przedstawić im ofertę pracy. W ciągu trzech dni, komunikując się ze społecznością poszukującą pracy i możemy przedstawić aplikacje klientowi - wyjaśnia.

Opisany proces budowania społeczności wymaga dużego nakładu pracy i skupienia się również na kandydacie, a nie wyłącznie na kliencie - co oznacza przeniesienie środka ciężkości w zwyczajowej komunikacji firm zajmujących się rekrutacją. Może być to jednak jeden ze sposobów na zdobycie przewagi konkurencyjnej i wypracowania swojego modelu sprawnej realizacji usług rekrutacyjnych.

Jarosław Grobelny

* wypowiedź z raportu HR standard "Rekrutacja 2012 Narzędzia i trendy; Rekrutacja 4.0, czyli spojrzenie w przyszłość"

Artykuł pochodzi z kategorii: Kategoria główna

POLECANE zwiń