​Samorządy nie oszczędzają na urzędnikach: Nawet 1 tys. zł na szkolenie jednej osoby

Poniedziałek, 20 lipca 2015 (06:00)

Na szkolenia samorządy wydają nawet tysiąc złotych rocznie w przeliczeniu na pracownika. W administracji rządowej kwoty są niższe, ale pęd do nauki nie mniejszy. Z naszej sondy wynika też, że wciąż zdarza się, że urzędy pozyskują pieniądze na szkolenia z Funduszy Europejskich.

Zdjęcie

Nie brakuje pieniędzy na szkolenia urzędników /123RF/PICSEL
Nie brakuje pieniędzy na szkolenia urzędników
/123RF/PICSEL

Sonda DGP przeprowadzona w gminach, starostwach, urzędach miast i marszałkowskich potwierdza, że samorządowcy nie oszczędzają, gdy chodzi o podnoszenie kwalifikacji urzędników. Z roku na rok w budżetach lokalnych rezerwuje się na ten cel większe sumy - i zazwyczaj są one w całości wydawane. Nie tylko na papierze

Od ponad sześciu lat obowiązuje art. 29 ust. 2 ustawy z 21 listopada 2008 r. o pracownikach samorządowych (t.j. Dz.U. z 2014 r. poz. 1202), który nakłada na samorządy obowiązek zapewnienia w budżecie środków na szkolenia.

Reklama

- Ustawodawca nie określił jednak minimalnej kwoty, jaką poszczególne gminy powinny zarezerwować na ten cel. Pozostawił to w gestii radnych - wyjaśnia dr Stefan Płażek, adwokat, adiunkt w Katedrze Prawa Samorządu Terytorialnego Uniwersytetu Jagiellońskiego. Tłumaczy, że gmina może np. zaplanować na szkolenia tysiąc złotych i nie wydać ani złotówki. - Nikt nie może jej zarzucić, że nie przestrzega przepisu - dodaje. Ale z naszej sondy wynika, że samorządy bynajmniej nie postępują w ten sposób.

Urząd Miasta w Bydgoszczy na szkolenie urzędników zarezerwował w ubiegłym roku 106 tys. zł (wydał 100 tys. zł), a w tym o 14 tys. więcej. Urząd Miasta w Nysie w sprawdzanym przez nas okresie przeznaczył na ten cel odpowiednio 30 tys. zł i 35 tys. zł. O kwalifikacje urzędników dbają również Police. Tam w 2014 r. szkolenia mogły pochłonąć 75 tys. zł (ostatecznie pochłonęły 74 tys. zł), a w tym o 10 tys. zł więcej. Podobne decyzje podjęli radni miasta Lubań (23 tys. zł i 40 tys. zł) czy Płocka (113 tys. zł i 145 tys. zł). Hojny jest również stołeczny ratusz: zwiększył budżet szkoleniowy z 2,1 mln zł do 2,9 mln zł.

Nie wszyscy się uczą

Ile te wydatki wynoszą w przeliczeniu na jednego pracownika? Zazwyczaj im mniejsza gmina, tym wskaźnik ten jest wyższy. Urząd Gminy w Kołobrzegu zatrudnia 35 osób. To oznacza, że jego budżet szkoleniowy wynosi co roku ok. tysiąca złotych na głowę. W Gdańsku jest to 500 zł na osobę, w sumie 500 tys. zł rocznie. Przy czym na tysiąc zatrudnionych 249 uczestniczyło w indywidualnych szkoleniach. - Tego typu kursy realizujemy na podstawie rocznego planu, uwzględniającego zmieniające się przepisy oraz potrzeby zgłaszane m.in. przez dyrektorów wydziałów - wyjaśnia Antoni Pawlak, rzecznik prasowy Urzędu Miasta w Gdańsku.

W Łodzi budżet szkoleniowy w przeliczeniu na zatrudnionego wynosił w zeszłym roku niespełna 200 zł. Ale jeśli wziąć pod uwagę tylko tych, którzy rzeczywiście brali udział w zajęciach, sięgnął 600 zł.

- Gdybyśmy mieli tak jak w małych miejscowościach rezerwować na szkolenia co roku około tysiąca złotych na jednego pracownika, to musielibyśmy znaleźć w budżecie ponad 2 mln zł. Ale przecież nie wszyscy pracownicy samorządowi są urzędnikami i potrzebują szkoleń. Wielu zajmuje stanowiska wspomagające - tłumaczy Grzegorz Gawlik, główny specjalista z Urzędu Miasta Łodzi.

Z naszej sondy wynika też, że wciąż zdarza się, że urzędy pozyskują pieniądze na szkolenia z Funduszy Europejskich. Dzięki temu Lublin w tym roku zarezerwował na edukację pracowników 400 tys. zł, dwa razy więcej niż poprzednio. - Ponad połowę pozyskaliśmy z funduszy unijnych - m.in. na szkolenia z zakresu informacji przestrzennej - przyznaje Olga Mazurek z biura prasowego urzędu miasta.

Płacą i wymagają?

Gmina Spytkowice z woj. małopolskiego z jednej strony zaplanowała więcej na szkolenia (z 18 zł do 23 tys. zł w tym roku) z drugiej - ogranicza liczbę pracowników biorących w nich udział. - To wina firm szkoleniowych. Są nastawione wyłącznie na zysk. Nie myślą o tym, żeby rzeczywiście pomóc urzędnikom - oburza się wójt Mariusz Krystian. - Zajęcia sprowadzają się często do przeczytania przepisów. Tyle możemy zrobić sami - dodaje.

Szefowie urzędów centralnych zapewniają, że także skrupulatnie się przyglądają firmom szkoleniowym. Zazwyczaj stawiają na te sprawdzone. Tym bardziej że muszą się liczyć z groszem. Na edukację członków korpusu służby cywilnej przeznaczono w ubiegłym roku blisko 39 mln zł, o 1,4 mln zł więcej w porównaniu z 2013 r. Biorąc jednak pod uwagę, że członków korpusu jest 120 tys., wypadło ok. 324 zł na głowę (przy czym ostatecznie przeszkolono ponad 81 tys. osób). - W ramach skromnych środków staram się organizować szkolenia dla co najmniej kilku pracowników jednocześnie - na terenie urzędów. Wtedy koszty są niższe, bo nie trzeba ich wysyłać w delegacje. Jednocześnie ograniczam udział w indywidualnych kursach - mówi Marek Reda, dyrektor generalny Warmińsko-Mazurskiego Urzędu Wojewódzkiego. Za korzystne uważa zmiany w przepisach, które wprawdzie nie zwiększyły budżetu szkoleniowego, ale umożliwiają zorganizowanie kursów pod koniec roku, o ile tylko są na to jeszcze jakieś środki. Zmiany zostały wprowadzone rozporządzeniem prezesa Rady Ministrów z 24 czerwca 2015 r. w sprawie szczegółowych warunków organizowania i prowadzenia szkoleń w służbie cywilnej (Dz.U. poz. 960). Mają zacząć obowiązywać od 23 lipca. 

- - - - -

Claudia Torrez-Bartyzel, szef służby cywilnej: Będzie łatwiej zorganizować szkolenie dla urzędników

Nowe rozporządzenie w sprawie szkoleń w służbie cywilnej ma ułatwić pracę komórek odpowiedzialnych w urzędach za realizację tych zadań. I przede wszystkim ograniczyć zbędną biurokrację. Odchodzimy od sztywnego określania w przepisach zakresu potrzebnej dokumentacji i podziału zadań pomiędzy organizatorem i wykonawcą. To są kwestie techniczne, o których urząd powinien decydować samodzielnie. Rezygnujemy z wymogu zawierania specjalnych porozumień przez kilka instytucji planujących wspólne szkolenia - wystarczy uzgodnienie warunków. Nie będzie też obowiązku przygotowywania sprawozdania po każdym szkoleniu. Szef służby cywilnej nie będzie już zbierać informacji o związanych ze szkoleniami potrzebach finansowych urzędów. Nie będzie również wymagać corocznego zestawienia ocen szkoleń i podmiotów je prowadzących. Te dane nie miały w praktyce większego znaczenia. Szef służby cywilnej nie decyduje o budżetach urzędów ani nie może decydować o ich współpracy z firmami szkoleniowymi. To są sprawy już uregulowane w ustawie o finansach publicznych i prawie zamówień publicznych. 

2015-07-17, Artur Radwan

Artykuł pochodzi z kategorii: Kategoria główna

Dziennik Gazeta Prawna
Więcej na temat:szkolenia
POLECANE zwiń