Rząd obiecuje podwyżki? Samorządy: To my też

Wtorek, 23 czerwca 2015 (14:12)

Odmrożenie płac dla urzędników administracji centralnej to jedna z pierwszych decyzji rządu od momentu, gdy Komisja Europejska zapowiedziała zdjęcie wobec Polski procedury nadmiernego deficytu. Gabinet Ewy Kopacz zamierza przeznaczyć na ten cel ok. 2 mld zł.

Zdjęcie

Niektóre samorządy mają dość skonkretyzowany plan podwyżek /123RF/PICSEL
Niektóre samorządy mają dość skonkretyzowany plan podwyżek
/123RF/PICSEL

Widząc to, samorządy też zaczęły myśleć o podwyżkach dla swoich pracowników w przyszłym roku. I to mimo że założenia do przyszłorocznych lokalnych budżetów oficjalnie poznamy dopiero po wakacjach.

- Jeśli zapowiedzi rządu faktycznie zostaną zrealizowane, wówczas oczywiście nie wykluczamy, że również będziemy się o to starać. Wcześniej jednak przeanalizujemy, jakie są możliwości w tym zakresie - mówi Marta Bartoszewicz, rzecznik prasowy Urzędu Miasta w Olsztynie.

Kraków na razie deklaruje na przyszły rok waloryzację wynagrodzeń o wskaźnik inflacji (teraz mamy deflację).

Z kolei Gdańsk planuje kilkuprocentowe podwyżki, choć na razie urząd miasta nie precyzuje, jakie konkretnie.

Szczecin rozważa możliwość "wygospodarowania środków w ramach wydatków bieżących na regulacje związane z płacami".

4195,63 zł wynosiła średnia płaca brutto w administracji samorządowej w 2014 r.

Reklama

Niektóre samorządy mają już jednak dość skonkretyzowany plan podwyżek. Przykładowo Kielce biorą pod uwagę możliwość uwzględnienia w planie przyszłorocznego budżetu wzrostu funduszu płac o 3 proc. Podobne plany ma Urząd Marszałkowski Województwa Warmińsko-Mazurskiego.

- Zarząd województwa podjął decyzję o podwyższeniu wynagrodzenia brutto pracownikom urzędu marszałkowskiego średnio o 4 proc. W czerwcu pracownicy podpisali stosowne porozumienia zmieniające warunki zatrudnienia. Jest to pierwsza od 2010 r. taka regulacja obejmująca systemowo wszystkich pracowników - wyjaśnia Ewa Domeracka z biura prasowego urzędu marszałkowskiego.

Ile mogą kosztować podatników przyszłoroczne podwyżki w samorządach? W zeszłym roku przeciętne wynagrodzenie miesięczne dla każdego z niemal 170 tys. pracowników w gminach i miastach na prawach powiatu wyniosło ponad 4,2 tys. zł brutto. Podwyższenie tej kwoty np. o 3 proc. skutkowałoby wzrostem o blisko 130 zł. To oznacza, że skok wynagrodzeń w samych gminach i miastach (gdyby zdecydowały się na to wszystkie jednostki) kosztowałby 22 mln zł miesięcznie, czyli 264 mln zł za cały przyszły rok. Inaczej wyglądałaby sytuacja w samorządach województw.

Tam 13,7 tys. pracowników urzędów marszałkowskich średnio zarabiało w ubiegłym roku 4,9 tys. zł brutto. Podwyższenie tej kwoty np. o 4 proc. (jak to planuje urząd z woj. warmińsko-mazurskiego) we wszystkich 16 jednostkach kosztowałoby ok. 3 mln zł miesięcznie, co daje 36 mln zł na rok. Z kolei gdyby powiaty zdecydowały się na podwyżki na podobnym poziomie co miasta, czyli 3 proc., to w przyszłym roku do wynagrodzeń ich pracowników dołożylibyśmy ok. 77 mln zł. Łącznie można więc założyć, że podwyżki, o których wstępnie już mówią niektóre samorządy, mogą kosztować ponad 350-400 mln zł.

To jest jednak scenariusz zakładający podwyżki we wszystkich urzędach. A już wiadomo, że nie wszystkie samorządy zdecydują się na taki krok. Warszawski ratusz deklaruje, że nie zamierza podwyższać pensji w przyszłym roku. Z kolei Urząd Marszałkowski Województwa Mazowieckiego nawet gdyby chciał, na podwyżki nie może sobie pozwolić. - Ciągle wisi nad nami sprawa janosikowego. W związku z trudną sytuacją finansową województwa musieliśmy wdrożyć plan naprawczy, który nie przewiduje wzrostu płac - tłumaczy jeden z podwładnych marszałka Adama Struzika.

250,3 tys. - tylu urzędników samorządowych mieliśmy w ub.r.

Zdaniem niektórych samorządów to nie jest dobry czas na zwiększanie wynagrodzeń urzędników. - Od dwóch lat mamy do czynienia z zerową inflacją, a okresowo nawet deflacją. W ślad za tym nie idą podwyżki podatków i opłat lokalnych. Nie ma zatem zwiększonych wpływów do budżetu, które można byłoby przeznaczyć na podwyżki. Poza tym skoro jest deflacja, to praktycznie płaca realna urzędników utrzymuje się na niezmienionym poziomie - tłumaczy Aleksandra Iżycka, rzeczniczka prezydenta Torunia. - Musimy pamiętać, że pensje urzędników pochodzą z danin publicznych. Ich płace nie powinny więc rosnąć szybciej niż średni wzrost zarobków mieszkańców, którzy ich utrzymują - dodaje.

Być może właśnie dlatego część samorządów decyduje się na rozwiązania pośrednie. - Urząd Marszałkowski Województwa Pomorskiego nie planuje podniesienia w przyszłym roku wynagrodzeń swoim pracownikom, natomiast zamierza wprowadzić system motywacyjny dla wyróżniających się urzędników w postaci premii motywacyjnej lub nagrody motywacyjnej - zapowiada rzeczniczka urzędu Małgorzata Pisarewicz. Niektóre urzędy zamierzają docenić tylko wąską grupę pracowników (np. w sytuacji awansu zawodowego). Tak zapowiadają w rozmowie z nami przedstawiciele urzędów marszałkowskich z woj. świętokrzyskiego i lubelskiego. Zgodnie też twierdzą, że nie będzie to miało większego wpływu na ich budżety.

3 proc. - o takim wzroście funduszu płac myślą władze Kielc

Tomasz Żółciak

23.06.2015

Artykuł pochodzi z kategorii: Kategoria główna

Dziennik Gazeta Prawna
Więcej na temat:samorządy | podwyżki płac | zarobki
POLECANE zwiń