Rynek pracy powowli odrabia straty

Środa, 13 stycznia 2010 (10:51)

Końcówka 2008 roku diametralnie zmieniła oblicze rynku pracy, który z "rynku pracownika" stał się na powrót "rynkiem pracodawcy". Po bardzo trudnym I kwartale 2009 roku, z liczbą ofert pracy najmniejszą od kilku lat, rozpoczęło się mozolne odrabianie strat. W kolejnych kwartałach roku liczba ofert powoli rosła, a branża finansowa była drugim co do wielkości pracodawcą - to wnioski płynące z raportu "Rynek pracy specjalistów w 2009 roku", przygotowanego przez Pracuj.pl.

Końcówka 2008 roku diametralnie zmieniła oblicze rynku pracy, który z "rynku pracownika" stał się na powrót "rynkiem pracodawcy". Po bardzo trudnym I kwartale 2009 roku, z liczbą ofert pracy najmniejszą od kilku lat, rozpoczęło się mozolne odrabianie strat. W kolejnych kwartałach roku liczba ofert powoli rosła, a branża finansowa była drugim co do wielkości pracodawcą - to wnioski płynące z raportu "Rynek pracy specjalistów w 2009 roku", przygotowanego przez Pracuj.pl.

O trudnej sytuacji na rynku pracy w 2009 roku świadczyła przede wszystkim liczba ofert zatrudnienia, które publikowali pracodawcy. Po okresie "rynku pracownika" i stabilnych latach 2007-2008, liczba ogłoszeń spadła aż o 22%. W sumie w ciągu całego ubiegłego roku pracodawcy opublikowali w portalu Pracuj.pl 161 277 propozycji pracy.

Reklama

Wykres 1. Roczna liczba ofert pracy publikowanych w portalu Pracuj.pl w latach 2006-2009

Zdjęcie

/Pracuj.pl
/Pracuj.pl

Bessa na polskim rynku pracy rozpoczęła się od gwałtownego spadku ofert zatrudnienia w IV kwartale 2008 roku. W ciągu 3 miesięcy liczba ofert pracy spadła aż o 1/3 (z 54 858 w III kwartale do 36 582 w ostatnim kwartale roku). Nie był to jeszcze efekt faktycznych zmian w firmach, a raczej atmosfery niepewności i wyczekiwania, która panowała wśród pracodawców i przełożyła się na zamrożenie budżetów rekrutacyjnych.

W styczniu 2009 liczba ofert nieco wzrosła i powróciła do poziomu z listopada ubiegłego roku. Nie powiało jednak optymizmem - pod koniec miesiąca zaczęły pojawiać się pierwsze doniesienia o restrukturyzacjach w przedsiębiorstwach dotkniętych kryzysem i redukcjach kadry. W lutym firmy raczej zwalniały niż zatrudniały - w tym miesiącu opublikowano najmniej, bo tylko nieco ponad 11 tys. ofert pracy. Na kandydatów czekało więc prawie 40% mniej propozycji zatrudnienia niż rok wcześniej.

Wykres 2. Miesięczna liczba ofert pracy publikowanych w portalu Pracuj.pl w latach 2008-2009

Zdjęcie

/Pracuj.pl
/Pracuj.pl

Co gorsza, w kolejnych miesiącach - marcu i kwietniu - było niewiele lepiej, a tymczasem na rynek pracy zaczęli napływać kandydaci zwalniani na skutek kryzysu ze swoich miejsc pracy. Osoby zdecydowane na znalezienie pracy musiały więc zmierzyć się z dwiema przeciwnościami: mniejszą liczbą ofert pracy oraz większą konkurencją.

Zapowiedzią odwilży był lipiec (liczba ogłoszeń przekroczyła 14 tysięcy), ale ofert zdecydowanie przybyło jesienią - we wrześniu opublikowano już o 15% więcej ofert niż w styczniu, a w październiku odnotowano najwięcej ofert w całym roku.

Listopad i grudzień przyniosły spadek liczby ofert - była to jednak naturalna zmiana związana z okresem świątecznym, a nie powtórka sytuacji z kryzysowej zimy 2008 roku. Świadczy o tym choćby stosunek liczby ofert w ostatnich miesiącach roku: liczba ogłoszeń w grudniu 2008 roku spadła aż o ponad połowę w stosunku do października 2008, w 2009 roku - tylko o 1/5.

O tendencji wzrostowej na rynku pracy świadczą także dane kwartalne. W 2009 roku najlepszy był ostatni, IV kwartał. Pracodawcy od października do grudnia zamieścili na Pracuj.pl 43828 ofert - o ponad 4 % ofert więcej niż III kwartale.

Wykres 3. Kwartalna liczba ofert pracy publikowanych w portalu Pracuj.pl w 2009 roku

Zdjęcie

/Pracuj.pl
/Pracuj.pl

BRANŻE BAROMETREM RYNKU PRACY

Ostatni rok dotkliwie odbił się na sytuacji w większości branż, choć były i takie, które oparły się kryzysowi. Najczęściej zatrudniały: handel i sprzedaż, finanse i bankowość oraz budownictwo i nieruchomości - łącznie aż 60% ofert pracy opublikowanych w ciągu całego roku pochodziło z tych 3 branż. Dla większości sektorów najlepszy okazał się IV kwartał.

Sprzedaż

Branża handel i sprzedaż utrzymała w 2009 roku niezmienne miejsce lidera pod względem prowadzonych rekrutacji. Łącznie pochodziła z tej branży 1/3 publikowanych ofert pracy. Od I kwartału 2009 procentowy udział ofert w ogólnej liczbie rósł, nieznaczny spadek odnotowano jedynie w ostatnim kwartale.

Finanse i bankowość

Branża finansowa, od której zaczął się światowy kryzys, zajęła w 2009 roku drugie miejsce w zestawieniu według liczby prowadzonych rekrutacji. Firmy z tego sektora najdotkliwiej odczuły skutki kryzysu na przełomie III i IV kwartału 2008 roku, jednak już od początku 2009 procentowy udział ofert z tego sektora w ogólnej liczbie propozycji zatrudnienia zaczął się zwiększać: od 12,8% w styczniu 2009 roku do 16,1% w rekordowym październiku.

Budownictwo i nieruchomości

Trzecia najczęściej rekrutująca branża w zeszłym roku, budownictwo i nieruchomości, charakteryzowała się w minionym roku dużą stabilnością zatrudnienia. Udział w całkowitej liczbie prowadzonych rekrutacji oscylował w granicy 11-12% w kolejnych kwartałach i nie ulegał większym wahaniom.

Przemysł

Na kondycję gospodarki krajowej znacząco wpływa sytuacja w przemyśle. Przemysł ciężki, po trudnym początku 2009 roku, w ostatnim kwartale prowadził więcej rekrutacji. W styczniu 2009 z przemysłu ciężkiego pochodziło tylko nieco ponad 9% wszystkich propozycji zatrudnienia, w listopadzie - już 11%. To dobry prognostyk nie tylko dla rynku pracy, ale i całej gospodarki.

IT

Historia kryzysu w branży IT miała inny przebieg niż w przypadku całego rynku pracy. Branża IT długo broniła się przed skutkami kryzysu - szczególnie dobry był dla niej I kwartał 2009, kiedy pracodawcy z tego sektora zamieścili ponad 2,2 tys. ofert pracy. Załamanie nastąpiło w III kwartale, kiedy to liczba ofert spadła o 18% w stosunku do poprzedniego kwartału. W styczniu 2009 roku ofert pracy w IT stanowiły 6% wszystkich ofert, we wrześniu już tylko 3,9%.

Farmacja

W czasie kryzysu świetnie radziła sobie branża farmaceutyczna. To jedyny sektor, w którym popyt na pracowników w całym 2009 roku rósł z kwartału na kwartał, nawet w końcówce roku. Choć udział w całkowitej liczbie ofert pracy jest stosunkowo niewielki (3,7%), warto zwrócić uwagę na ten odwrotny w stosunku do całego rynku trend.

Edukacja i szkolenia

Branża edukacyjna, po bardzo słabej pierwszej połowie roku, w III kwartale odnotowała ponad 57% przyrost ofert w stosunku do II kwartału. Liczba ofert pracy nadal była stosunkowo niewielka (nie więcej niż 1000 ofert pracy kwartalnie), jednak tendencja wzrostowa w końcówce roku świadczy o pewnym ożywieniu na tym rynku.

Tabela 1. Oferty pracy w 2009 roku według branż

Zdjęcie

/Pracuj.pl
/Pracuj.pl

W KRYZYSIE HANDLOWCY GÓRĄ

W trudnych czasach, bardziej niż kiedykolwiek wcześniej, o być albo nie być wielu przedsiębiorstw decydowała siła dotarcia do nowych klientów i zbudowania z nimi trwałej relacji. W minionym roku firmy skupiły się więc na pozyskiwaniu pracowników działu sprzedaży i obsługi klienta. Do pierwszej grupy skierowano w ciągu całego roku ponad 77 tys. ofert, do drugiej - ponad 32 tys. propozycji.

Propozycje dla pracowników sprzedaży i obsługi klienta stanowiły łącznie aż 68% wszystkich ogłoszeń opublikowanych w serwisie Pracuj.pl. Wskaźnik ten wzrósł we wrześniu 2009 roku aż do 75%!

Począwszy od II kwartału 2009 roku pracodawcy coraz częściej mówili nie tyle o konieczności pozyskania nowych pracowników do działu sprzedaży, ile o wymianie tych pracowników, którzy nie poradzili sobie w trudnych warunkach kryzysu. Intensywniej niż wcześniej zaczęto poszukiwania menedżerów i dyrektorów sprzedaży, którzy byliby w stanie dostosować strategię sprzedaży do coraz trudniejszych warunków rynkowych.

Na brak ofert nie mogły narzekać również osoby szukające pracy w dziale technologicznym, IT oraz finansowym. Do każdej z tych grup skierowanych było 14-15% ofert pracy. Na przestrzeni całego roku wzmocniła się pozycja tego ostatniego - w pierwszym półroczu działy finansowe zajmowały 5. miejsce zestawienia, w drugim półroczu - już 3.

W całym 2009 roku, w stosunku do 2008 roku, więcej ofert skierowanych było do menedżerów najwyższego szczebla - dyrektorów i prezesów. Co ciekawe, liczba ogłoszeń dla tej grupy wzrosła znacząco w drugiej połowie roku. Być może był to wynik weryfikacji przez firmy działań kierownictwa w pierwszych miesiącach dekoniunktury.

Tabela 2. Oferty pracy w 2009 roku według działów w firmach

Zdjęcie

/Pracuj.pl
/Pracuj.pl

KRYZYS NAJDOTKLIWSZY DLA MAZOWSZA

Skutki spowolnienia gospodarczego najszybciej odczuły regiony, w których zlokalizowane są największe przedsiębiorstwa. To one w pierwszej kolejności podejmowały decyzje o redukcjach i restrukturyzacjach, co natychmiast przekładało się na lokalny rynek pracy.

Kryzys dotkliwie odczuło województwo mazowieckie. Choć odsetek bezrobocia jest tu najniższy w Polsce, właśnie tu odnotowano największy spadek liczby ogłoszeń w stosunku do 2008 roku (aż o 34%!).

Odwrotnie było w przypadku województwa warmińsko-mazurskiego, któremu najwyższa w Polsce stopa bezrobocia (na poziomie 19%) nie przeszkodziła w odrabianiu strat. Liczba ofert pracy zamieszczonych przez pracodawców z tego regionu w serwisie Pracuj.pl rosła z kwartału na kwartał i pod koniec roku była już bliska tej z III kwartału 2008 roku.

Najmniejszy spadek liczby ofert dotyczył woj. opolskiego, firmy z tego regionu opublikowały w zeszłym roku na portalu Pracuj.pl tylko o niecałe 4% mniej ogłoszeń.

Największy spadek liczby ogłoszeń odnotowano w przypadku ofert pracy z zagranicy, których z miesiąca na miesiąc ubywało, a w całym minionym roku było ich blisko o połowę mniej niż rok wcześniej.

Tabela 3. Oferty pracy w 2009 roku według województw

Zdjęcie

/Pracuj.pl
/Pracuj.pl
Komentarze do wyników raportu Przemysław Gacek, prezes Grupy Pracuj, do której należy portal Pracuj.pl 2009 był rokiem próby. Trudna i niepewna sytuacja gospodarcza bezlitośnie weryfikowała firmowe strategie, często zmuszając pracodawców do ograniczenia zatrudnienia. Wbrew ogólnej opinii, zwolnienia nie dotknęły jedynie szeregowych pracowników. Kryzys był świetnym sprawdzianem umiejętności zatrudnionej kadry - także tej najwyższego szczebla. To nie był dobry rok na poszukiwanie nowej pracy. Firmy ograniczyły prowadzone rekrutacje do niezbędnego minimum, inwestując głównie w działy sprzedażowe. Więcej wymagano od osób już zatrudnionych. Kryzys gospodarczy boleśnie odczuły osoby wchodzące dopiero na rynek pracy - studenci i absolwenci. Pracodawcy, mogąc przebierać w aplikacjach, mniej chętnie decydowali się na zatrudnianie osób bez doświadczenia zawodowego. Biorąc pod uwagę dotychczasowy przebieg kryzysu na rynku pracy, trudno jednoznacznie stwierdzić, co nas czeka w nowym roku. Wszystko zależy od sytuacji gospodarczej - trudności, z którymi muszą mierzyć się przedsiębiorcy, niemal natychmiast znajdują odzwierciedlenie w liczbie prowadzonych rekrutacji. Przypomnę, że po pierwszych doniesieniach o kryzysie na światowych rynkach, krajowi pracodawcy potrzebowali zaledwie jednego kwartału, by o 1/3 ograniczyć liczbę poszukiwanych pracowników. Ostatnie, dość dobre dane gospodarcze, mogą korzystnie wpłynąć na nastroje przedsiębiorców i jest szansa, że część z nich zacznie jednak zatrudniać pracowników. Ofert pracy jest więcej, ale nie oczekiwałbym znaczących zmian w pierwszym, czy drugim kwartale 2010. Myślę, że sytuacja może zmienić się na lepsze dopiero w drugiej połowie roku. W nadchodzących miesiącach najczęściej poszukiwanymi specjalistami będą nadal handlowcy. Z naszych danych wynika, że nieco łatwiej będzie znaleźć pracę w branży finansowej. Instytucje z tego sektora potrzebują bowiem fachowców, którzy pomogą im ostatecznie wyjść z kryzysu i przygotują ich do lepszych czasów. Ofert pracy nie brakuje też w sektorze budownictwa infrastrukturalnego. Beata Wróblewska-Mazurkiewicz, dyrektor Działu Zarządzania Zasobami Ludzkimi w polskim oddziale Microsoft Rok 2009 był rokiem wyzwań. Po wielu latach bardzo dynamicznego rozwoju gospodarczego, szczególnie w sektorze nowych technologii, a co za tym idzie również wzrostu zatrudnienia, nastąpiło wyraźne zahamowanie. Pomimo że firmy z branży IT długo opierały się recesji, to jednak również i one odczuły negatywne skutki spowolnienia gospodarczego. My także ograniczyliśmy rekrutację. Warto jednak zauważyć, że sytuacja w przypadku firm zajmujących się tworzeniem oprogramowania jest szczególna. Jak wynika z badań IDC, w 2009 roku zatrudnienie w sektorze oprogramowania wzrosło o 4%, podczas gdy ogólny poziom zatrudnienia w całej branży informatycznej zmniejszył się. To pokazuje, że oprogramowanie jest ważną siłą napędową sektora IT. Ciekawym przykładem jest wprowadzony niedawno na rynek najnowszy system operacyjny Microsoft - Windows 7. Według badań IDC, do końca 2010 roku zatrudnienie związane z systemem Windows 7 wyniesie ponad 1,5 mln miejsc pracy w branży IT regionu Strefy Gospodarczej Unii Europejskiej, czyli 18% całkowitego zatrudnienia w regionie. Ponadto IDC prognozuje również, że branża IT będzie wpływać pozytywnie na długoterminowy rozwój gospodarczy dzięki utworzeniu prawie 6 milionów miejsc pracy i 75 tysięcy firm w ciągu następnych czterech lat (źródło: "Global IDC Economic Impact 2009"). Janusz Krawczyk, dyrektor Pionu Zarządzania Zasobami Ludzkimi, członek Zarządu BZ WBK Spodziewam się, że 2010 r. będzie czasem względnej stabilizacji na rynku pracy w sektorze bankowym w Polsce. Obecnie, po fali zwolnień grupowych jakie w 2009 r. przeprowadziło wiele banków, poziom zatrudnienia w branży jest adekwatny do aktualnych potrzeb biznesowych. W naszym banku nie było zwolnień grupowych, udało nam się ich uniknąć poprzez czasowe redukcje wynagrodzeń i wymiaru czasu pracy a także umiejętne zarządzanie ruchem kadrowym. To pozwala nam wejść w nowy rok z zachowaną przez najtrudniejszy czas dobrze przygotowaną kadrą, bez konieczności szukania nowych pracowników, co daje Bankowi Zachodniemu WBK przewagę konkurencyjną w warunkach prognozowanego wzrostu zapotrzebowania na usługi bankowe. W przyszłym roku, z tego co się mówi na rynku, banki raczej nie myślą o rozwijaniu swojej działalności w sposób, który pociągałby za sobą konieczność znaczącego wzrostu zatrudnienia - myślę tutaj przede wszystkim o dynamicznym rozwijaniu sieci oddziałów. Nie spodziewam się również spektakularnych ruchów wysokości wynagrodzeń w sektorze. 2010 powinien być zatem w mojej ocenie rokiem stabilizacji sytuacji kadrowej w sektorze bankowym w wielu wymiarach, choć - jak pokazał nam 2009 - niczego nie można być pewnym. Rafał Szczepanik, trener, współzałożyciel i członek zarządu w Training Partners Branża szkoleniowa jest jedną z największych ofiar spowolnienia gospodarczego. Przedsiębiorstwa - ograniczając koszty - przede wszystkim zmniejszają wydatki na reklamę i edukację pracowników, bo bez tych elementów można w krótkim okresie prowadzić działalność. Firmy planują, że do kształcenia ludzi wrócą, gdy skończy się recesja. Szkoleniowcy, widząc ten trend, też musieli zacisnąć pasa. W tej branży główny koszt to wynagrodzenia i honoraria, nie odbyło się więc bez zwolnień. Rekrutacja trenerów na przełomie lat 2008 i 2009 została niemal wstrzymana. Druga połowa 2009 była dla branży dużo lepsza. Latem stało się jasne, że Polskę ominie główna fala kryzysu. W części korporacji budżety szkoleniowe zostały odmrożone. Dlatego końcówka roku to wręcz wysyp zamówień: wiele przedsiębiorstw chciało wydać zabudżetowane kwoty do końca roku. Niektóre firmy szkoleniowe, które wcześniej zwolniły zbyt wiele osób, jesienią musiały "na gwałt" powiększać kadrę. Szczególnie, że rozstrzygnięcia konkursów na unijne dotacje do szkoleń zbiegły się z czasem wspomnianego "odmrażania". Obecnie rynek szkoleniowy jest w dużym wahaniu. Zapowiedzi wprowadzenia VAT-u od szkoleń sprawiają, że duże trudności w planowaniu swojego rozwoju mają firmy szkolące osoby indywidualne (tam VAT uderzy najmocniej bo prywatny konsument go sobie nie odliczy). Dodatkowo, mniejsi gracze rynkowi trwają nieraz tylko dzięki projektom unijnym. Gdy dotacja się kończy, a nowej nie ma, muszą zwalniać. W tym samym czasie rekrutuje inna firma, której akurat poszczęściło się w kolejnej rundzie rozdawania unijnych pieniędzy i nagle odczuła klęskę urodzaju. W ostatnim roku - także dzięki projektom unijnym - otwarto wiele szkół i kursów trenerskich, dzięki czemu na rynku pojawiło się kilka tysięcy nowych szkoleniowców. Zwykle są to osoby zupełnie początkujące. Rekrutowanie ich nie sprawia dziś najmniejszego problemu, publikacja jednego ogłoszenia w Pracuj.pl przynosi kilkadziesiąt do stu aplikacji. Trudniej jest pozyskać kandydatów z wieloletnim doświadczeniem trenerskim i biznesowym, ich liczba od lat pozostaje mniej więcej stała.

Artykuł pochodzi z kategorii: Kategoria główna

POLECANE zwiń